Skip to content Skip to footer

Dzieci-uchodźcy zapadają w śpiączkę. Co wiemy o syndromie rezygnacji?

Od lat u setek dzieci uchodźców obserwuje się „tajemniczą chorobę” wywołaną traumą związaną z widmem deportacji. Choroba swoimi symptomami przypomina śpiączkę – dzieci zasypiają i nie da się ich obudzić. W ten sposób uciekają od rzeczywistości, która je przerasta.

Najwięcej przypadków odnotowano dotychczas w Szwecji. Ale to nie jedyny kraj, w którym coraz częściej mówi się o syndromie rezygnacji [1]. 

Jak rozpoznać syndrom rezygnacji? 

Syndrom rezygnacji wśród dzieci uchodźców po raz pierwszy odnotowano w latach 90-tych XX wieku. Niektórzy badacze twierdzą, że można go było zaobserwować również w obozie Auschwitz, lecz nie potrafiono wówczas opisać tego rodzaju zaburzenia. Również w Szwecji psychiatrzy zachodzili w głowę, jak zakwalifikować i nazwać to schorzenie. Podobna do śpiączki choroba, dotykająca wyłącznie dzieci i młodzież z doświadczeniem uchodźstwa, których rodzinom grozi deportacja, stanowiła nowość dla lekarzy i psychologów [2]. 

Kiedy wyjaśniam rodzicom, co się stało, mówię im, że świat był tak straszny, że Sophie zanurzyła się w sobie i odłączyła świadomą część swojego mózgu

– mówi doktor Elisabeth Hultcrantz, wolontariuszka organizacji Doctors of The World, która zajmuje się leczeniem syndromu rezygnacji w Szwecji [3].

Ostatecznie to właśnie Szwedzi stworzyli pierwszą definicję „tajemniczej choroby”. Syndrom rezygnacji to zaburzenie, które dotyka głównie dzieci i młodzież po traumie psychicznej w trakcie obciążającego i długotrwałego procesu migracyjnego. Po fazie depresji następuje stopniowe wycofanie, przechodzące przez otępienie, nawet jeśli wcześniej dzieci wydawały się szczęśliwe i pełne energii.

Dzieci i młodzież dotknięte syndromem rezygnacji najpierw przestają mówić, a czas spędzają głównie leżąc. Jedzą i piją coraz mniej, aż w końcu całkowicie przestają to robić. Ostatecznie „zasypiają” – odłączając świadomą część mózgu. Nie chcą już cierpieć [4]. 

Wspieraj dziennikarstwo pokoju – zostań Patronem_ką SalamLab.pl >>>

Dzieci już nie cierpią. Teraz cierpią rodzice

Kiedy w Szwecji w ubiegłej dekadzie coraz więcej dzieci zaczęło „zasypiać”, ich rodzice byli przekonani, że to już koniec. Myśleli, że ich córki i synowie umierają. Wprawdzie w przypadku odpowiedniej opieki nie występuje zagrożenie życia, ale dzieci z syndromem rezygnacji są całkowicie zdane na opiekę rodziców i lekarzy. Nie reagują na bodźce, nie mogą samodzielnie jeść i pić, nie ruszają się. Wymagają też stałej rehabilitacji.  

Leżała w łóżku, kiedy się spotkaliśmy, z zamkniętymi oczami i gęstymi czarnymi włosami rozłożonymi na poduszce jak aureola. Wyglądała, jakby spała, poza tym, że nie dało się jej obudzić. Kiedy ojciec próbował ją posadzić, była bezwładna jak szmaciana lalka. W istocie Nola nie poruszyła się, ani nawet nie otworzyła oczu przez 18 miesięcy. Była utrzymywana przy życiu przez rodziców, którzy karmili ją płynną dietą przez rurkę. Utrzymywali ruchomość stawów za pomocą ćwiczeń i masowali skórę, aby utrzymać ją w fizycznym kontakcie ze światem

– opowiada neurolożka Suzanne O’Sullivan [5].
Polityka „zero tolerancji” osierociła tysiące dzieci uchodźców. Czy Biden naprawi błędy Trumpa? Czytaj na SalamLab.pl >>>

Jedyny sposób na wyjście z syndromu rezygnacji to bezpieczeństwo i nadzieja. Bo nie istnieje skuteczna  kuracja farmakologiczna pozwalająca na powrót do zdrowia. Stan dziecka  zależy od tego, jak czuje się jego rodzina i najbliższe otoczenie.

Dotychczasowe badania jednoznacznie wskazują, że  kiedy sytuacja w domu ulega poprawie, polepsza się też stan dziecka. Cierpiący na SR podświadomie wyczuwają, czy nadzieja w rodzinie się odradza. Ogromne znaczenie ma atmosfera czy kojący dotyk. Kiedy poczują, że jest bezpiecznie – wracają [6]. Zwykle wiąże się to jednak z konkretnym wydarzeniem – otrzymaniem azylu lub zezwolenia na pobyt w kraju, w którym uchodźcy szukają schronienia. Niestety, takie procedury czasami trwają nawet kilka lat.

Migracja przymusowa to nie tylko ucieczka przed bombami

Ofiarami syndromu rezygnacji nie padają dzieci uciekające ze  stref konfliktów zbrojnych. Najwięcej odnotowanych przypadków dotyczy rodzin dotkniętych jakimś rodzajem prześladowań w swoim kraju, które dotarły w bezpieczne miejsce. Do krajów, z których najczęściej pochodzą dzieci dotknięte syndromem rezygnacji, należą przede wszystkim dawne republiki radzieckie czy kraje bałkańskie – tak było w większości przypadków w Szwecji. Znacznie mniej  ofiar SR znalazło się  wśród uchodźców pochodzących z obszarów objętych konfliktem zbrojnym. Do dziś nie wyjaśniono natomiast, dlaczego akurat w Szwecji doszło wręcz do “epidemii” syndromu rezygnacji [7].

Nie ma tutaj mowy o uwarunkowaniach genetycznych czy problemach natury medycznej. Poznane dotychczas historie dowodzą, że syndrom rezygnacji i trauma deportacji może dotknąć każde dziecko, które musiało opuścić dom – to kwestia splotu określonych okoliczności. 

Opowiadał o tym Tomek Kaczor, zdobywca prestiżowej nagrody World Press Photo, który na nagrodzonej fotografii uwiecznił nastoletnią Ormiankę cierpiącą na SR:

Znajomy dziennikarz powiedział, że to bardzo dobrze się składa, że ona pochodzi z Armenii, a nie z Syrii czy innego kraju, w którym trwa otwarty konflikt. To pokazuje, że sytuacja nie musi być wojenna, by ludzie byli zmuszeni do opuszczenia dla własnego bezpieczeństwa swojego domu i kraju. Migracja przymusowa to nie tylko ucieczka przed bombami. 

– mówił autor fotografii ewy, tomek kaczor [8].

Syndrom rezygnacji a polityka

Skoro syndrom rezygnacji bezpośrednio wiąże się z procedurami azylowymi i widmem deportacji, należy pochylić się także nad kwestią polityki migracyjnej i jej konsekwencjami. 

Psychiatrzy są zgodni – dzieci i młodzież mają świadomość tego, czym są i z czym wiążą się procedury migracyjne. Nie można mówić o tym, że są jeszcze za bardzo niedojrzałe, aby zrozumieć, co oznaczałaby deportacja do kraju prześladowania. Ta świadomość stanowi o nieprzemijającej traumie i nieustającej obawie o swoje życie i bezpieczeństwo. Dzieci nie radzą sobie z wizją powrotu “do domu”, w którym ich rodzinę powitają prześladowania, ponieważ zaznały już normalnego, bezpiecznego życia. Jest to tym trudniejsze, jeśli procedury trwają latami [9]. 

Dlaczego w Wielkiej Brytanii są możliwe małżeństwa nieletnich? Czytaj na SalamLab.pl >>>

Nie jest dziełem przypadku, że wzrost liczby dzieci i młodzieży z SR w Szwecji następował wtedy, kiedy zaostrzano politykę migracyjną, rosły nastroje antyimigranckie, a do głosu dochodzili populiści. Co ciekawe, kiedy w ubiegłej dekadzie odnotowywano coraz więcej zachorowań, politycy jako pierwsi zaczęli rozpowszechniać fake newsy związane z syndromem rezygnacji.

Padały wówczas stwierdzenia, że nie jest to  choroba, ze to tylko dzieci udają śpiączkę. Ofiarami nagonki stawali się także rodzice, których niejednokrotnie oskarżano o otrucie  własnych dzieci i doprowadzanie ich do ciężkiego stanu po to, aby wzbudzić litość i ułatwić sobie otrzymanie zezwolenia na pobyt. Rodziny chorych nie mogły uwierzyć, że ich tragedie są w taki sposób prezentowane w przestrzeni publicznej [10]. 

Można zaryzykować stwierdzenie, że poprawa stanu zdrowia dzieci  zależy w pewnym stopniu od decyzji administracyjnej. Ta niejednokrotnie wynika wprost z prowadzonej polityki. Jeśli będzie ona prowadzona  w sposób populistyczny i niehumanitarny – najmłodsi uchodźcy nieprędko uwolnią się od syndromu rezygnacji.

Źródła: 

[1] W ostatnich latach przypadki syndromu rezygnacji odnotowywano także na Nauru: The Guardian, Ben Doherty, ’Begging to die’: succession of critically ill children moved off Nauru,

[2] The Economist, What is resignation syndrome?,

[3] BBC, Linda Pressly, Resignation syndrome: Sweden’s mystery illness,

[4] Health and Migration, Biljana Meshkovska, Resignation Syndrome,

[5] The Guardian, Suzanne O’Sullivan, The healthy child who wouldn’t wake up: the strange truth of ‘mystery illnesses’,

[6] International Journal of Social Psychiatry, Resignation syndrome in hidden tears and silences,

[7] Holistic News, Dorota Laskowska, Dzieci uchodźców ze strachu zapadają w śpiączkę,

[8] Onet, Piotr Jagielski, Polski fotograf z World Press Photo. Tomasz Kaczor: czujemy się bezpieczni, ale nie wiadomo, co przyniesie przyszłość,

[9] The New Yorker, Rachel Aviv, The Trauma of Facing Deportation,

[10] Sytuacja została opisana w filmie dokumentalnym Pokonani przez życie, który obejrzeć można na platformie Netflix. Opowiada on historię trzech rodzin uchodźczych, w których dzieci zostały dotknięte syndromem rezygnacji: https://www.netflix.com/pl/title/81034980 .

Na zdjęciu tytułowym: dzieci z doświadczeniem migracji pochodzące z Syrii na ulicy w Turcji. Fot. michael davis-burchat via flickr.com.

Dane rejestrowe

Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju

ul. Elizy Orzeszkowej 10/17
31-065 Kraków
NIP: 6772471257
REGON: 520484716

 

Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju jest wpisane do ewidencji stowarzyszeń zwykłych  prowadzonej przez Prezydenta Miasta Krakowa.

 

Numer w ewidencji stowarzyszeń zwykłych: 191.

Data wpisu do ewidencji: 17.11.2021 r.

Adres korespondencyjny

Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju

ul. Elizy Orzeszkowej 10/17
31-065 Kraków
kontakt@salamlab.pl

Numer konta bankowego

57 1140 2004 0000 3102 8192 3774 (mBank)

IBAN: PL57 1140 2004 0000 3102 8192 3774

SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK

Salam Lab ◆ Laboratorium Pokoju. Wszelkie prawa zastrzeżone.