Skip to content Skip to footer

Jemen: tysiące dzieci-żołnierzy. Są wysyłane prosto na śmierć

Pogrążony w wojnie Jemen, jeden z najbiedniejszych krajów świata, mierzy się z wieloma problemami. Śmierć, głód, choroby, przesiedlenia są codziennością Jemeńczyków i Jemenek od 7 lat. Dziś sytuacja w Jemenie, w starożytności nazywanym przez Rzymian Arabią Felix, czyli „Arabią żyzną” lub „szczęśliwą”, to katastrofa humanitarna.

W jemenie trwa coś Więcej niż kryzys humanitarny

Zaognienie trwającego od 7 lat konfliktu w Jemenie wzbudziło obawy społeczności międzynarodowej, że kryzys humanitarny w kraju, w którym sytuacja jest już tragiczna, może jeszcze bardziej się pogłębić.

ONZ szacuje, że podczas wojny w Jemenie do tej pory zginęło ponad 377 tys. osób. Warto zauważyć, że powodem około 60% zgonów są głód i choroby, będące skutkami niekończącego się konfliktu. 70% zmarłych osób to dzieci. 

Ponad 16 milionów Jemeńczyków i Jemenek, czyli około 45% całej populacji, głoduje, jak podaje Światowy Program Żywnościowy (WFP). Ceny podstawowych towarów wzrosły od 30 do 70%. „Przed wojną mogłem jeść wszystko, co chciałem – czekoladę, kurczaka, batoniki, wszystko. Teraz mam tylko herbatę i dosłownie kilka kęsów jedzenia” – mówi Ahmed, który miał 6 lat, gdy w Jemenie wybuchła wojna.

Co więcej, według UNHCR, konflikt zmusił około 4,6 miliona Jemeńczyków i Jemenek do ucieczki. Głód i choroby są największym problemem właśnie wśród osób wewnętrznie przesiedlonych. Jednak ostatni raport ONZ dot. konfliktu w Jemenie zwrócił uwagę na kolejny poważny problem, z jakim mierzą się obywatele i obywatelki tego kraju. 

Mali bojownicy w jemenie

Prawie 2000 jemeńskich dzieci, które są regularnie werbowane przez bojowników ruchu Huti – czyli bojówek skupiających głównie zajdytów, wyznawców jednego z odłamów szyizmu – zginęło w walkach w ciągu roku, jak czytamy w raporcie. Niektóre z dzieci miały zaledwie 10 lat. Huti bez przerwy rekrutują i indoktrynują nieletnich w specjalnych obozach „szkoleniowych”.

Przeczytaj więcej o sytuacji dzieci w Jemenie na Salam Lab >>>

ONZ potwierdziło, że ruch Huti organizuje duże letnie obozy w szkołach i meczetach, gdzie jemeńskie dzieci są radykalizowane. Ich szkoleni dotyczy tego, jak obchodzić się z bronią, unikać rakiet, zakładać miny czy kopać tunele. Po krótkim szkoleniu wysyła się je na pole bitwy, aby walczyły z siłami rządowymi Jemenu oraz wspierającą je saudyjską koalicją.

To właśnie najmłodsi płacą największą cenę konfliktu w Jemenie – donoszą organizacje zajmujące się prawami człowieka.

„Niektóre dzieci, które obserwujemy, trzęsą się ze strachu przez wiele godzin. Nie śpią. Słyszymy ich skowyt, to nie jest zwykły dziecięcy płacz, ale jęk. Część jest tak niedożywiona i straumatyzowana, że dzieci dystansują się emocjonalnie od świata i ludzi, stają się puste”

– jak donosi Fundusz Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci, UNICEF, w swoim raporcie dot. sytuacji najmłodszych w czasie wojny.

Druga strona medalu, czyli geopolityczna rozgrywka

Aby dobrze zrozumieć obecną sytuację w Jemenie, należy cofnąć się co najmniej do roku 2011 i wydarzeń tzw. Arabskiej Wiosny. Były to serie protestów i demonstracji, które rozpoczęły się w Tunezji i objęły praktycznie wszystkie kraje arabskie. Samospalenie Tunezyjczyka Muhammada Bouaziziego w 2010 roku były jedynie pretekstem do buntu zwykłych ludzi. Gniew narastał w nich od wielu lat. W rzeczywistości arabskie społeczności, od Maroka po kraje Zatoki, zmęczone wieloletnią biedą, korupcją i niesprawiedliwością, wyszły na ulice, by wyzwolić się spod rządów reżimów.

Niezadowolenie społeczne w Jemenie doprowadziło do odsunięcia od władzy prezydenta Alego Abd Allaha Saliha. W lutym 2012 roku odbyły się wybory prezydenckie, w których jedynym kandydatem był Abd Rabbuh Mansur Hadi. Jednak Salih, przy wsparciu ruchu Huti, a co za tym idzie – jego zwolenników i wspierającego go Iranu – postanowił ponownie zawalczyć o dojście do władzy. 

W tym czasie jednak to nowy rząd Abd Rabbuha Mansura Hadiego zyskał uznanie międzynarodowe oraz wsparcie Arabii Saudyjskiej i utworzonej przez nią koalicji. Konflikt w Jemenie to zatem nie tylko wojna domowa, ale też geopolityczna gra m.in. wrogich sobie Iranu i Arabii Saudyjskiej. Gdy Salih zginął z rąk wspierających go z początku Hutich, ruch, realizując własną politykę, zaczął odnosić realne sukcesy i zdobywać kolejne tereny.

11 rocznica Arabskiej Wiosny vs. spirala przemocy

Chociaż 27 stycznia minęło 11 lat od wydarzeń Arabskiej Wiosny, konflikt eskaluje. Rządowe wojska, wspierane przez saudyjską koalicję, odbiły z rąk Hutich ważne strategicznie miejsca m.in. w prowincji Shabua w północno-wschodnim Jemenie. Po raz pierwszy od dawna rebelianci ponieśli szereg militarnych niepowodzeń i stracili kilka miejsc kluczowych dla baz wojskowych i zaopatrzenia. W związku z tym, gdy ruch poniósł duże straty w regionie Shabua, obszarze uważanym za kluczowy dla losów wojny domowej, przywódcy Huti zagrozili atakiem na ZEA. I w ostatnich dniach spełnili swoją obietnicę.

W poniedziałek 17 stycznia w Abu Zabi eksplodowały cysterny z paliwem, tego samego dnia doszło też do wybuchu na jednym z emirackich lotnisk. W sojuszniczej Arabii Saudyjskiej udaremniono kilka prób ataków. Ruch Huti od razu przyznał się do zamachów, a ZEA zapowiedziały rewanż. Spirala przemocy się nakręciła.

Wspieraj dziennikarstwo pokoju, wspieraj Salam Lab >>>

Saudyjska koalicja zaatakowała m.in. cele w Sanie, stolicy Jemenu, oraz więzienie w mieście Saada. W wyniku ataków zginęło wielu cywilów. To właśnie oni płacą największą cenę politycznej gry. Jak twierdzi ONZ, styczeń 2022 roku był „rekordowym” miesiącem, jeśli chodzi o liczbę ofiar. „Mieszkam kilometr od więzienia, a mój dom trząsł się od wybuchów” – mówi jeden z Jemeńczyków.

Co ciekawe, António Guterres, sekretarz generalny ONZ, wezwał do śledztwa w sprawie ataków w Saada. Amnesty International poinformowało, że do przeprowadzenia ataków, międzynarodowa koalicja zastosowała nowoczesnej broni produkowanej w USA, której użycie odnotowano już w wielu zbrodniach wojennych. Broń używana przez saudyjską koalicję – pozyskiwana od państw Zachodu, w tym również Polski – doprowadziła do śmierci tysięcy niewinnych osób.

To cywile płacą największą cenę

Ruch Huti robi wszystko, co może, by odzyskać swoje wpływy w Jemenie. Obozy dla dzieci, ale także dorosłych, są częścią strategii i aparatu propagandowego ruchu Huti, którego celem jest zdobycie rąk do walki i zindoktrynowanie jak największej liczby osób w związku ze wzmożonymi atakami ze strony saudyjskiej koalicji. 

Jemeńczycy i Jemenki, którzy odmówili dołączenia do „szkolenia”, są karani. Sprzeciwiające się kobiety są molestowane i gwałcone, rebelianci pozbawiają cywilów dostępu do pomocy humanitarnej, wiele osób zostało aresztowanych. Według ekspertów, znaczna część ludności bierze udział w obozach Huti po prostu ze strachu.

Ahmed Al-Qurashi, dyrektor organizacji zajmującej się ochroną dzieci SEYAJ nazwał działania Huti zbrodnią wojenną.

„Szkoły zamieniono w obozy wojskowe, aby uczyć dzieci jak radzić sobie na wojnie i kierować je na pola bitew”

– mówi Al-Qurashi. Warto zauważyć, że przymusowe wysyłanie nieletnich na wojnę nie jest nowym zjawiskiem. Dzieci-żołnierze, nawet w wieku dziewięciu lat, były wykorzystywane m.in. przez Iran podczas wojny z Irakiem. Nieletni bojownicy byli werbowani do walki także przez tzw. Państwo Islamskie.

Zaognienie konfliktu, działalność Huti oraz saudyjskiej koalicji wzbudziły obawy społeczności międzynarodowej, że kryzys humanitarny w kraju, w którym sytuacja jest już tragiczna, może jeszcze bardziej się pogłębić. „To zwykli ludzie płacą najwyższą cenę konfliktu” – apeluje ONZ.

Źródła:
Al-Jazeera
The Guardian
Al-Jazeera
UNICEF
Al-Jazeera
Al-Jazeera
Security Council Report
UN News
Arab News
Arab News
UNICEF
BBC

Zdjęcia: Felton Davis, Flickr.

Dane rejestrowe

Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju

ul. Elizy Orzeszkowej 10/17
31-065 Kraków
NIP: 6772471257
REGON: 520484716

 

Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju jest wpisane do ewidencji stowarzyszeń zwykłych  prowadzonej przez Prezydenta Miasta Krakowa.

 

Numer w ewidencji stowarzyszeń zwykłych: 191.

Data wpisu do ewidencji: 17.11.2021 r.

Adres korespondencyjny

Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju

ul. Elizy Orzeszkowej 10/17
31-065 Kraków
kontakt@salamlab.pl

Numer konta bankowego

57 1140 2004 0000 3102 8192 3774 (mBank)

IBAN: PL57 1140 2004 0000 3102 8192 3774

SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK

Salam Lab ◆ Laboratorium Pokoju. Wszelkie prawa zastrzeżone.