Skip to content Skip to footer

Nazywa się jak stolica Arabii Saudyjskiej i tworzy najlepsze na świecie komiksy o Arabach

Jeszcze do niedawna komiksy nie były moją ulubioną formą literacką. Niewykluczone, że stan tej niechęci trwałby do dziś, gdybym pewnego dnia nie napatoczyła się na „Persepolis” Marjane Satrapi. Po przeczytaniu wszystkiego, co narysowała i napisała (w Polsce jedynie wybrane pozycje są dostępne), miałam apetyt na więcej. Tak natknęłam się na Riada Sattoufa. Pokochałam go miłością bezwarunkową nie tylko za piękną kreskę, ale poczucie humoru, dystans do siebie i świata oraz edukacyjną moc cyklu książek, który narysował i napisał.

W jednym z wywiadów, udzielonym The Guardian, Riad wyznał, że nigdy nie chciał być postrzegany, jako „gość pochodzenia arabskiego, tworzący komiksy o Arabach”. Jednak gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że artysta przez 10 lat był związany z francuskim tygodnikiem satyrycznym Charlie Hebdo, chyba trudno w ten właśnie sposób go nie szufladkować.

„Arab Przyszłości” to wspomnienia autora z jego dzieciństwa. Spędził je w Libii, Syrii i Francji w cieniu dyktatorów: Mu’ammara al-Kadafiego, Hafiza al-Asada i własnego ojca. Jako dziecko  rozkochanej w książkach Francuzki i Syryjczyka (zwolennika panarabizmu ze skłonnością do ekstremizmu i radykalizmu), wychowywane na styku tak skrajnych kultur i tradycji, zdecydowanie ma co wspominać i potrafi bawić tym do łez. Komiks po wydaniu rozchodził się jak ciepłe bułeczki. Cieszył ogromną popularnością nie tylko we Francji – przetłumaczono go na 16 języków. Wywołał też wiele kontrowersji, a przynajmniej falę oburzenia, głównie wśród społeczności muzułmańskiej. „Arab Przyszłości” to bez wątpienia dawka dobrej zabawy i humoru właśnie dzięki temu, że wszyscy bohaterowie, bez względu na swoje pochodzenie, zostali przedstawieni w równie zabawny sposób. Każdy z nich jest specyficzny, wywołuje emocje, zwykle pozytywne. Nawet jeśli są to nieposkromieni kuzyni Riada, pogardliwie określający go mianem Żyda, bo ze względu na kręcone blond włosy muzułmaninem być nie może.

Salam Lab poleca reportaże – przeczytaj je z nami! >>

Komiks z domieszką czarnego humoru nie tylko bawi, ale i uczy. O miejscach, ludziach, relacjach, stosunkach międzynarodowych, religiach, różnicach międzykulturowych czy lokalnych tradycjach. Jest pełen ciekawostek, którymi może podzielić się chyba tylko ten, kto jak w przypadku Riada żyje na styku kultur i przynależy do każdej z nich. Mnie niesamowicie urzekła Libia i historia związana z kwestiami własnościowymi mieszkania czy domu, które kiedyś nie były tam sformalizowane. Oznaczało to ni mniej ni więcej, że jeśli poszukujący w danej chwili lokum natrafił na mieszkanie czy dom, w którym akurat nie przebywali domownicy (drzwi nigdy nie zamykano), mógł uznać je za swoje i stać się jego prawowitym „właścicielem”, zmuszając poprzednich lokatorów do wyprowadzki. Absolutnie absurdalne i fascynujące! Obowiązujące prawo sprawiło, że Riad część swojego dzieciństwa spędził bawiąc się przed drzwiami mieszkania, pilnując by nikt go nie zajął.

Komiks przypadnie do gustu w zasadzie każdemu. Nie trzeba przy tym być znawcą czy fanem Bliskiego Wschodu, żeby czerpać radość z lektury. To doskonały początek dla kogoś zainteresowanego poznaniem regionu. A także dla najmłodszych czytelników, którzy w przyjemny i przystępny sposób mogą zapoznać się z kulturą islamu. W polskiej wersji dostępne są trzy pierwsze części, natomiast część czwartą i piątą  można nabyć w języku francuskim i angielskim. Dla wszystkich fanów: na początku 2022 roku pojawi się szósty i podobno ostatni już tom wywrotowych przygód Riada.

fot. Magdalena Szlaz

Jeśli lubicie kolekcjonowanie grafik, koniecznie odwiedźcie stronę Riada Satouffa, znajdziecie tam ręcznie robione grafiki z komiksów, które stworzył. Można zakupić takie dzieło, oprawić i powiesić w ramce. Ja jedną z prac dostałam w prezencie pod choinkę – prezentuje się wspaniale! Zainteresowani niech się spieszą się, bo nie jest to produkt masowy!

Zostań Patronem_ką Salam Lab i wspieraj dziennikarstwo pokoju>>

Znającym francuski fanom Riada Sattoufa polecam również przezabawną serię „Les cahiers d’Esther”. Riad zainspirowany opowieściami 10-letniej córki swoich znajomych stworzył komiks o jej perypetiach, relacjach z bratem, rodziną, znajomymi – generalnie o dorastaniu. Każda część to jeden rok z życia Esther, ja póki co mam za sobą pierwsze dwie części, które gorąco polecam. Niestety ich zasadniczą wadą są gabaryty. Książki są olbrzymie, absolutnie niewymiarowe, nie mieszczące się do żadnej torby i niespełniające kryteriów komfortowego czytania, przynajmniej moich. Ale dla treści i kreski Riada warto się poświęcić!

Zdjęcie tytułowe: Łukasz Kaleta.

Dane rejestrowe

Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju

ul. Elizy Orzeszkowej 10/17
31-065 Kraków
NIP: 6772471257
REGON: 520484716

 

Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju jest wpisane do ewidencji stowarzyszeń zwykłych  prowadzonej przez Prezydenta Miasta Krakowa.

 

Numer w ewidencji stowarzyszeń zwykłych: 191.

Data wpisu do ewidencji: 17.11.2021 r.

Adres korespondencyjny

Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju

ul. Elizy Orzeszkowej 10/17
31-065 Kraków
kontakt@salamlab.pl

Numer konta bankowego

57 1140 2004 0000 3102 8192 3774 (mBank)

IBAN: PL57 1140 2004 0000 3102 8192 3774

SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK

Salam Lab ◆ Laboratorium Pokoju. Wszelkie prawa zastrzeżone.