Trzecia płeć. Jak brytyjski kolonializm zniszczył queerową spuściznę Indii


Nie-kobiety, nie-mężczyźni. Hidźry, określane często jako przedstawicielki indyjskiej „trzeciej płci”, są po prostu sobą. I się tego nie wstydzą

Osoby w kolorowych sari, z bransoletkami na przegubach dłoni i bindi, kropeczką między brwiami, przechadzają się ulicami indyjskich miast. Klaszczą dłońmi o rozczapierzonych palcach, komunikując ludziom wokół: jesteśmy hidźrami, przynosimy i dobro, i zło.

Społeczność hidźr zrzesza osoby, którym po urodzeniu przypisano płeć męską, ale w późniejszym życiu odrzuciły tę rolę. Ubierają się jak kobiety: noszą sari, kolczyki, malują usta i rzęsy. Hidźry rzadko określają się jako osoby transpłciowe; zwykle nie opisują swojej płci w ogóle lub zadowalają się terminem „trzecia płeć”. Wiele z nich przeszło operację usunięcia męskich genitaliów. Ta ambiwalentność wobec własnej tożsamości zapewnia im ważne miejsce wśród społeczności LGBTQ+. Hidźry, postaci znane w indyjskim piśmiennictwie od wieków, do dziś grają istotną rolę w społeczeństwie krajów Azji Południowej.

Zapracowane hidźry

Jednymi z najważniejszych zajęć hidźr są występy w domach, w których mieszka młoda para świeżo po ślubie, lub w których urodził się syn. Ich przyjście zwiastuje dźwięk dzwoneczków przy ich bransoletkach, bębnienie dwustronnego dholaka (indyjskiego instrumentu perkusyjnego) i charakterystyczne klaskanie dłońmi. Hidźry błogosławią parę lub nowonarodzone dziecko, tańcząc przy dźwiękach harmonium i śpiewając popularne piosenki, znane z bollywoodzkich filmów. Na koniec występów proszą o datki. Rodziny nie szczędzą grosza, bo błogosławieństwa hidźr zapewniają płodność i kontynuację rodu. Jeśli suma nie zadowala grupy tancerek albo rodzina nie jest im przychylna, hidźry mogą rzucić klątwę na cały ród. Lepiej z nimi nie zadzierać.

Dziś wiele hidźr świadczy też usługi seksualne na ulicach indyjskich miast. Szukają klientów i proszą o drobne, przechadzając się między samochodami stojącymi na czerwonym świetle. 

Hidźry łączą więc role na pierwszy rzut oka ze sobą sprzeczne: rytualne podtrzymywanie cyklu życia, a więc zaangażowanie w sferę sacrum, oraz czynności seksualne, zaliczane tradycyjnie do sfery profanum. Członkinie tej społeczności są świadome, że łatwo mogą utracić swoją pozycję w indyjskim społeczeństwie. Zdają sobie z tego sprawę, ponieważ to już się raz zdarzyło.

Wiktoriańska pruderia

Tradycyjnie hidżry były zatrudniane na indyjskich dworach jako tancerki i śpiewaczki;  towarzyszyły też hinduskim i muzułmańskim władcom w podróżach. Tak jak dziś, wierzono, że ich obecność zapewnia płodność i dlatego asystowały przy narodzinach i zapraszano je na wesela.

Można powiedzieć, że cieszyły się ogólnym poważaniem. Do czasu. Gdy Brytyjczycy umacniali swoją władzę nad subkontynentem, próbowali narzucić indyjskiemu społeczeństwu własną, wiktoriańską moralność. I tak, w 1871 roku, rząd kolonialny uchwalił zapisy, które kryminalizowały całe grupy społeczne, w tym hidźry. Według prawa były to osoby „uzależnione od systematycznego popełniania przestępstw”. Od tego momentu mogły być aresztowane na miejscu. W połowie XIX wieku zapanowała nawet tzw. „hidźrowa panika” [eng. hijra panic], gdy władze kolonialne wyolbrzymiały zagrożenie polityczne i społeczne „dewiacjami” ze strony osób trzeciej płci. Na tej podstawie ugruntował się  mit powiązania hidźr z półświatkiem. 

Na co zasłużyły sobie Indie?

Hidźry nigdy nie odzyskały w pełni swojego dawnego statusu. W postkolonialnych Indiach zostały wykluczone z większości zawodów i dzisiaj często widuje się je żebrzące w pociągach i na ulicach. Wskaźnik zakażeń HIV w tej grupie jest ponad 100 razy wyższy niż średnia krajowa. Badania dokumentują szeroki zakres występowania wirusa, od 17,5% do 41%. Wiele z hidźr żyje na marginesie społeczeństwa, często w ubóstwie, spotykając się z ostracyzmem ze względu na swoją tożsamość płciową. 

Jest jednak światełko w tunelu. W 2014 roku Indyjski Sąd Najwyższy w przełomowym orzeczeniu uznał osoby transpłciowe i inne (w tym hidźry) za „trzecią płeć”. Oznacza to m.in, że w oficjalnych dokumentach w pytaniu o płeć nie będą musiały wybierać między „kobietą” a „mężczyzną” – kategoriami, które nie odpowiadają ich stylowi życia. Sąd nakazał także rządowi zapewnienie tym osobom parytetów w zatrudnieniu i edukacji na równi z innymi mniejszościami. 

Hidźry mogą obdarzyć błogosławieństwem, mogą też rzucić klątwę. Na którą z tych rzeczy zasłużyły sobie Indie?

Korzystałam z książki Sereny Nandy, Neither Man nor Woman. The Hijras of India oraz Jessiki Hinchy, Governing Gender and Sexuality in Colonial India.

Kontynuujemy cykl „Lekcja z Salam Lab”. Śledźcie naszą stronę www i social media, żeby dowiedzieć się wszystkiego, o co bałyście się zapytać.



Najnowsze publikacje