Skip to content Skip to footer

W Afganistanie monopol na władzę mają terroryści. Talibowie ogłaszają skład rządu

7 września talibowie ogłosili skład rządu w ustanowionym przez siebie Islamskim Emiracie Afganistanu. Tym samym, rzecznik Talibanu Zabihullah Mudżahid podał do informacji publicznej listę 33 członków mających tworzyć tymczasowe struktury polityczne państwa. 17 z nich znajduje się na liście sankcji ONZ. Choć talibowie deklarowali, że mają one uwzględniać przedstawicieli wszystkich narodowości oraz grup etnicznych kraju, śmietanka towarzyska pominęła zarówno kobiety, jak i przedstawicieli mniejszości.

Zabihullah Mudżahid zaznaczył, że wyznaczone stanowiska mają charakter tymczasowy, a gabinet nie jest jeszcze kompletny. Niewątpliwie jednak, najwyższa rada przywódcza nominując aktorów politycznych postanowiła skupić się na starszyźnie i duchownych będących członkami byłego reżimu. 

Nowy-stary ład

Mułła Mohammad Hasan Akhund pochodzi z Kandaharu, miejsca narodzin ugrupowania talibów. Podczas ostatnich rządów talibów w latach 1996-2001 pełnił rolę ministra spraw zagranicznych, a następnie wicepremiera. Choć jest autorem dzieł traktujących o islamie, przez członków ruchu od dawna jest postrzegany jako postać związana zarówno ze środowiskiem politycznym, jak i wojskowym. To on stanie na czele rządu jako premier. Wizję władz Islamskiego Emiratu Afganistanu przedstawił następująco:

Ostatnie 20 lat walki i dżihadu miały dwa główne cele. Po pierwsze, zakończyć obcą okupację i agresję oraz wyzwolić kraj; po drugie, ustanowić kompletny, niezależny, stabilny i centralny system islamski w kraju. W oparciu o tę zasadę, w przyszłości wszystkie sprawy związane z zarządzaniem i życiem w Afganistanie będą regulowane przez prawa Świętego Szariatu.

Stanowisko wicepremiera otrzymał mułła Abdul Ghani Baradar. Współzałożyciel talibów, który większość ostatniej dekady spędził w pakistańskim areszcie. Islamabad uwolnił go w październiku 2018 roku, po czym został mianowany nowym przywódcą biura politycznego talibów w Katarze. To uczyniło z niego faktycznego negocjatora z ramienia powstańczej grupy do rozmów pokojowych z USA. To jego podpis widnieje na porozumieniu, zwanym pokojowym, z lutego 2020 roku. Mułła Baradar był jednym z najbardziej zaufanych współpracowników legendarnego, pierwszego przywódcy talibów – mułły Omara. Wysoka pozycja Baradara w szeregach talibów oraz widoczne zaufanie zmarłego lidera organizacji sprawiły, że zasłużył na miano taliba „numer dwa”.

Kolejnym przedstawicielem administracji rządowej jest Amir Khan Muttaqi, nowy minister spraw zagranicznych. W latach 90-tych pełnił rolę ministra edukacji. Później został wysłany do Kataru, gdzie jako członek komisji pokojowej oraz zespołu negocjacyjnego prowadził rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi. Podczas walk o kontrolę nad krajem, Muttaqi przemawiał umiarkowanym głosem, wzywając siły zaszyte w stolicach prowincji do rozmów z grupą w celu uniknięcia starć na obszarach miejskich.

Mawlawi Mohammad Yaqoob, dowódca wojskowy talibów będzie pełnił obowiązki ministra obrony. Znaczący rodowód czyni z niego postać jednoczącą ruch talibów. To syn współzałożyciela talibów, mułły Omara. Będzie stał na czele potężnej komisji wojskowej – organu odpowiedzialnego za przeprowadzenie rebelii w kraju. 

Interwencja Stanów Zjednoczonych miała na celu unieszkodliwienie zarówno międzynarodowych grup terrorystycznych, jak i sojuszników oferujących im swoje wsparcie. Trudna rzeczywistość terroryzmu i polityki w Afganistanie jest jednak taka, że jedno bez drugiego nie istnieje. 

Co dalej z Afganistanem? Przeczytaj transkrypcję naszej rozmowy z Wojciechem Jagielskim >>>

Triumwirat talibów, al-Kaidy i sieci Haqqanich

Sirajuddin Haqqani do tej pory pełnił funkcję jednego z trzech zastępców przywódcy talibów. Za informacje prowadzące bezpośrednio do jego aresztowania Departament Stanu USA oferuje nagrodę w wysokości do 5 milionów dolarów. Najwyższa Rada przywódcza mianowała go ministrem spraw wewnętrznych, mającym sprawować nadzór nad bezpieczeństwem oraz policją Afganistanu. Wyznaczony przez Waszyngton jako globalny terrorysta z powodu bliskich powiązań z al-Kaidą, jest przywódcą siatki Haqqanich. Ta swoją pozycję buduje od ponad czterech dekad, poprzedzając nie tylko obecność Stanów Zjednoczonych, ale także byłego Związku Radzieckiego. Jej założyciel, Jalaluddin Haqqani, sprzymierzył się z Talibami w momencie nastania reżimu w drugiej połowie lat 90-tych. Sirajuddin jest jednym z jego dwunastu synów.

Ich współpracę podkreśla sam fakt, że od 2017 roku UNAMA przypisuje talibom ataki, które uważa się za popełnione przez siatkę przestępczą Haqqanich. Powodem jest brak zdolności ich rozróżnienia. Innymi słowy, wypracowane dotychczas metody weryfikacji nie są już narzędziem pomagającym wiarygodnie ustalić, kto dokładnie ponosi odpowiedzialność za dany atak.

Świtę talibów i Haqqanich uzupełnia islamistyczna grupa terrorystyczna będąca bezpośrednim prowokatorem inwazji Stanów Zjednoczonych na Afganistan, al-Kaida. Razem zdają się tworzyć triumwirat mający monopol na władzę w kraju. 

Jeden z tegorocznych raportów Rady Bezpieczeństwa ONZ mówi wprost: „Podstawowym narzędziem talibów w kontaktach z al-Kaidą jest sieć Haqqanich”. W innym raporcie, sporządzonym przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, możemy przeczytać:

Stosunki między talibami, zwłaszcza siecią Haqqanich a al-Kaidą pozostają bliskie, oparte na przyjaźni, historii wspólnej walki, sympatii ideologicznej i małżeństwach mieszanych. Talibowie regularnie konsultowali się z al-Kaidą w negocjacjach ze Stanami Zjednoczonymi i dawali gwarancje uhonorowania ich historycznych więzi. Wyzwaniem będzie zabezpieczenie zdobyczy w zakresie walki z terroryzmem, do jakich zobowiązali się talibowie, co będzie wymagało od nich tłumienia wszelkich międzynarodowych zagrożeń emanujących z al-Kaidy w Afganistanie.

Rząd inkluzywny dla terrorystów

Przypieczętowanie pozytywnych stosunków między ugrupowaniami mogą stanowić gratulacje od przywództwa al-Kaidy dla talibów w związku z uzyskaniem przez Afganistan „pełnej niepodległości”. Swoje niewątpliwie szczere uznanie wyrazili 24 sierpnia, wzywając także do „wyzwolenia” Kaszmiru i innych tak zwanych islamskich ziem ze „szponów wrogów islamu”.

Wobec powyższych faktów trudno podważyć przyjaźń trzech muszkieterów. Raporty są źródłem wiedzy dla obserwatorów z zagranicy, zaś dla Afganek i Afgańczyków potwierdzeniem jest brutalna rzeczywistość. 

Ciekawą relację można także odnotować między talibami a ugrupowaniem, które „skromnie” przypomniało o swoim istnieniu podczas zamachów samobójczych przy kabulskim lotnisku. W styczniu tego roku członkowie wspólnej komórki talibów i ISKP (Państwo Islamskie Chorasanu) mieli podawać się za pracowników socjalnych, w tym administratorów szczepionek, w celu wyeliminowania dziennikarzy w Kabulu.

Wracając do wczorajszych nominacji – różnorodności etnicznej Afganistanu nie nadano szczególnego znaczenia w nowo powstałych strukturach. Podobnie jak w administracji talibskiej w latach 90-tych, prawie wszyscy najwyżsi członkowie nowego rządu to Pasztunowie (ok. 40% ludności). Inne narodowości tworzące ponad 37-milionową populację kraju to m.in. Tadżycy (ok. 25%), Uzbecy (ok. 9%) oraz Hazarowie (ok. 8,5%).

W nowym rządzie można doszukać się aż trzech hojnych wyjątków uwzględniających dwie z wymienionych mniejszości. Są nimi wicepremier Abdul Salam Hanafi, Uzbek, oraz dwóch przedstawicieli reprezentujących mniejszość Tadżycką. Szefem sztabu wojskowego zostaje tadżycki dowódca z północno-wschodniej prowincji Badachszan oraz drugi urzędnik, również Tadżyk, któremu powierzono resort gospodarki. Zdaje się, że w przypadku tych drugich, zabiegający o uznanie społeczności międzynarodowej Talibowie nie mieli wyjścia. Prezydent Tadżykistanu zapowiedział wcześniej, że nie uzna rządów talibów, chyba że tadżycka mniejszość etniczna otrzyma „godną rolę” w zarządzaniu krajem. 

Społeczność szyicka Hazarów, której przedstawiciele zajmowali ważne stanowiska w okresie republiki i która stanowi ponad jedną piątą populacji narodu, została całkowicie wykluczona. 

Podsumowując, nowe władze niewątpliwie respektują zasady daleko idącej tolerancji, które przekornie można by określić mianem inkluzywnego terroryzmu.

Czy talib to muzułmanin? Ile faktycznie jest islamu w „islamie” talibów? >>>

Czy Afgańczycy zaufają talibom?

Wątpliwe. Dwie dekady odsunięcia talibów od władzy sprawiły, że islamscy bojownicy odrobili lekcje z zakresu strategii wizerunkowej wpisującej się w oczekiwania światowej publiczności. Rzecznicy prasowi przez ostatnie tygodnie czarowali obserwatorów starannie dobraną retoryką określaną przez nich mianem „pokojowej”. Niemniej, poziom zaufania społecznego pozostawia wiele do życzenia, co odzwierciedlają wydarzenia ostatnich dni. 

Afgańczykom nie jest łatwo odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Wspomnienie brutalnego reżimu końca lat 90-tych spać spokojnie zdecydowanie nie pozwala, podobnie jak wszelkie obecne sygnały naruszania czy nawet łamania praw człowieka, zbieżne z polityką sprzed dwóch dekad. Wszechobecna przemoc, bezkarność oraz obecność ugrupowań terrorystycznych jedynie potęgują poczucie zagrożenia. Niepewna przyszłość pcha tłumy Afganek i Afgańczyków na ulice największych miast w państwie, żeby skandować hasła wolnościowe.

”Klucze do wojny znajdują się w Islamabadzie

Inicjatorkami serii codziennych protestów były jednak kobiety. Zauważywszy, że terminu „emancypacja” talibowie w swoim słowniku nie zawarli, zdecydowały się zabrać głos i walczyć o prawa do swobodnego dostępu do zatrudnienia oraz edukacji. Domagają się także stanowisk w rządzie równych mężczyznom.

W czwartek wyszły na ulice Heratu, organizując pierwszy, większy protest od czasu zdobycia Kabulu przez islamskich bojowników. Każdy kolejny ośmielał mieszkanki kraju w solidarnej walce o swoje prawa.  Już po czterech dniach do dziesiątek zdeterminowanych Afganek dołączyli także mężczyźni. Demonstracje przerodziły się w blokujące ulice Kabulu marsze, potępiające rządy talibów. Oprócz haseł wolnościowych pojawił się głosy anty-pakistańskie.

Wspieraj dziennikarstwo pokoju. Zostań osobą patronującą Salam Lab >>>

Sąsiednie państwo, według mieszkańców oraz licznych organizacji zajmujących się prawami człowieka, wspiera talibów na różnych polach działalności. Te obejmują m.in. finansowanie operacji militarnych, organizowanie szkoleń bojowników, pomoc w rekrutacji do służby w talibskich armiach czy dostarczanie i ułatwianie dostaw broni i paliwa. W ten sposób Pakistańska armia i służby wywiadowcze, głównie Inter-Services Intelligence Directorate (ISI), przyczyniają się do uczynienia talibów wysoce skutecznymi siłami wojskowymi.

Oprócz tego, Pakistan przez długi czas chronił na swoim terytorium przywództwo talibów, zanim jeszcze sięgnęli władzy. Nic dziwnego, że dwa lata temu prezydent Ghani zasugerował, że Pakistan jest bezpieczną przystanią dla bojowników – „klucze do wojny znajdują się w Islamabadzie, Quettcie [i] Rawalpindi”.

Czy nowy system zda egzamin?

Po przejęciu kontroli nad Afganistanem talibowie zobowiązali się być odpowiedzialnym członkiem społeczności międzynarodowej, który, rzekomo, nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa żadnego kraju. O bezpieczeństwie wielokrotnie zapewniali również własnych obywateli, zachęcając do kontynuowania życia w sposób, w jaki robili to dotychczas.

Niemniej, choć sami talibowie skupiają się na terytorium Afganistanu, konsolidacja ich władzy ma szansę umożliwić transnarodowy terroryzm, który miała wykorzenić inwazja USA w 2001 roku. Biorąc pod uwagę kryzys gospodarczy i humanitarny czy wciąż rosnące niezadowolenie społeczne, kwestie związane z bezpieczeństwem – zarówno wewnętrznym, jak i międzynarodowym – są jednymi z nielicznych jakie stanowią wyzwania dla nowo utworzonego rządu.

Źródła:

  1. Who are the men leading the taliban’s new governement?, Alia Chughtai, aljazeera.com
  2. Taliban unveil new Afghan government, Yaroslav Trofimow, wsj.com
  3. Pakistan’s support of the taliban, hrw.org
  4. Al-Qaeda congratulates Taliban, calls for Kashmir ‘liberation’, hindustantimes.com
  5. Tajikistan: President demands Tajik role in running Afghanistan, eurasianet.org
  6. 32011R0753 – EN – EUR-Lex, eur-lex.europa.eu 
  7. S/2021/486 Security Council, undocs.org

Zdjęcie: ResoluteSupportMedia/Flickr

Dane rejestrowe

Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju

ul. Elizy Orzeszkowej 10/17
31-065 Kraków
NIP: 6772471257
REGON: 520484716

 

Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju jest wpisane do ewidencji stowarzyszeń zwykłych  prowadzonej przez Prezydenta Miasta Krakowa.

 

Numer w ewidencji stowarzyszeń zwykłych: 191.

Data wpisu do ewidencji: 17.11.2021 r.

Adres korespondencyjny

Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju

ul. Elizy Orzeszkowej 10/17
31-065 Kraków
kontakt@salamlab.pl

Numer konta bankowego

57 1140 2004 0000 3102 8192 3774 (mBank)

IBAN: PL57 1140 2004 0000 3102 8192 3774

SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK

Salam Lab ◆ Laboratorium Pokoju. Wszelkie prawa zastrzeżone.