,

„Witamy w Guantanamo”, czyli w Polsce

„Witamy w Guantanamo”, czyli w Polsce

Ci, którzy tam trafiają, nigdy niepowinni się tam znaleźć. Poznajcie polskie Guantanamo.

„Słyszałem, że przez Białoruś mogę dotrzeć do Unii Europejskiej, gdzie miałem znaleźć koniec cierpienia i możliwość stabilizacji. Nie myślałem wiele i podjąłem ten krok, którego teraz żałuję. Teraz jestem w UE, gdzie zamiast wolności i spokojnego życia są więzienia, żołnierze, przemoc i wojskowe traktowanie” – mówi Farid z Iraku. „Witamy w Guantanamo” – powtarzali uchodźcy. Jednak nie o słynnym więzieniu dla osób podejrzewanych o terrroryzm mowa, a o Strzeżonych Ośrodkach dla Cudzoziemców w Polsce.

„Ośrodki all inclusive”

Kętrzyn, Białystok, Lesznowola, Biała Podlaska, Krosno Odrzańskie, Przemyśl. Sześć miejsc, w których przebywają osoby, które bardzo często nie powinny się w nich znaleźć, jak podaje organizacja Amnesty International w swoim raporcie. Przez chwilę także Wędrzyn i Czerwony Bór, dwie placówki, które zostały już zamknięte. „Ośrodki all inclusive”, bo z dnia na dzień całe życie setek ludzi przeniosło się do tego typu miejsc. Najpierw wiele z nich doświadczało przemocy we własnych ojczyznach, później to samo spotkało ich na polsko-białoruskim pograniczu. Szukali bezpieczeństwa i godnego życia w Europie, trafili do Strzeżonych Ośrodków dla Cudzoziemców, żyją w detencji, po kilkanaście osób w jednym pokoju. Nie mogą z nich swobodnie wychodzić, są odcięci od świata.

To książka, która dogłębnie pokazuje, że szukanie lepszego życia w innym jest zwyczajną, racjonalną decyzją. Każdy i każda z nas podejmuje takie starania. Z tą różnicą, że aby lepsze życie osiągnąć, Europejczycy i Europejki zmieniają pracę, odcinają się od toksycznej rodziny albo przenoszą się na wieś. Dla osoby, która mieszka w kraju, gdzie jej bezpieczeństwo jest zagrożone, to nie wystarcza. Czytaj cykl #Salam Lab recenzuje >>>

Jednak co właściwie oznacza słowo detencja? To umieszczanie cudzoziemców i cudzoziemek w ośrodkach zamkniętych o więziennym charakterze. Zgodnie z polskim prawem, w takich miejscach mogą przebywać zarówno mężczyźni, kobiety, jak i dzieci. Osoby uchodźcze mają jednak inną definicję tego terminu. „Detencja to psychiczne uszkodzenie człowieka w środku. Nieznany los. Myśli samobójcze. Codzienne obcowanie z okrutnymi strażnikami, którzy traktują nas jak przestępców. To miejsce, w którym nie życzę nikomu, aby się znalazł” – mówi Naazar z Iraku.

Skazani na Guantanamo

Jak podaje organizacja Amnesty International w swoim raporcie, w detencji w Polsce nie mogą przebywać: osoby, dla których taki pobyt mógłby skutkować niebezpieczeństwem dla ich życia lub zdrowia; osoby, które były poddane przemocy; dzieci poniżej 15. roku życia, które przebywają w Polsce bez opieki; ubiegające się o ochronę międzynarodową osoby z niepełnosprawnościami oraz małoletni (niezależnie od wieku), którzy przebywają w Polsce bez opieki. Co więcej, detencja dzieci jest niezgodna z prawem międzynarodowym, dlatego powinna być całkowicie zakazana przez polskie prawo.

Działaj z nami na rzecz uchodźców. Wspieraj Salam Lab >>>

W ośrodkach w Polsce, z powodu braku odpowiedniej oceny sytuacji i indywidualnego podejścia do osób z doświadczeniem uchodźstwa i migracji, mimo wszystko znajdują się ci, którzy często nie powinni się tam znaleźć. Rodziny z dziećmi, ofiary tortur. Sądy z automatu akceptują wnioski Straży Granicznej o umieszczanie ludzi w detencji w zamkniętych ośrodkach.

Wieczne czekanie

Cudzoziemcy i cudzoziemki są pozbawiani wolności w związku z toczącym się wobec nich postępowaniem, czekają na decyzję o udzielenie ochrony międzynarodowej. W świetle standardów międzynarodowych kierowanie do placówek detencyjnych osób, które przekraczają granicę w sposób nieuregulowany, powinno stanowić środek o charakterze wyjątkowym, jak pisze Amnesty International. W Polsce takie sytuacje nie są wyjątkiem. Znaczna część osób, które dotarły na polską granicę i pokonywały podlaskie lasy w poszukiwaniu bezpiecznego życia, znalazła się w detencji, apeluje organizacja.

Przepełnione ośrodki, w których przypada 2 metry kwadratowe na osobę, tragiczne warunki bytowe, brak dostępu do telefonu z internetem, ograniczony kontakt ze światem, w tym z lekarzami, psychologami, prawnikami, obraźliwe, także rasistowskie, uwagi ze strony funkcjonariuszy Straży Granicznej, przemoc, upokarzające rewizje. Ciągła niepewność. Nadzieją są co najwyżej dokumenty i decyzje w trakcie postępowanie. Te są jednak przygotowane często tylko w języku polskim.

„Zmuszano mnie do podpisania ich bez tłumaczenia i bez wyjaśnienia, co zawierają. Podpisywałem je w strachu” – wspomina Amir z Iraku, który znalazł się w ośrodku w Białymstoku.

Ośrodek dla cudzoziemców, ale właściwie więzienie

W takich warunkach osoby żyją nawet dwa lata. Ośrodek przypomina zakład karny otoczony płotem z drutem żyletkowym. Później wszystko i tak często kończy się deportacją. Osoby, które znalazły się w Polsce, nie rozumieją, dlaczego spotyka je taki los.

Długotrwałe zamknięcie odbija się na zdrowiu psychicznym osób z doświadczeniem uchodźstwa i migracji. „Odkąd tu przebywamy, moja żona jest w depresji. Całymi dniami wygląda przez okno, nie ma z nią kontaktu, nie reaguje ani na mnie, ani na naszą córeczkę” – mówi Ahmed z irackiego Kurdystanu, który trafił do ośrodka w Kętrzynie.

„Strażnicy nie traktowali nas jak ludzi. Nawet nie jak zwierzęta. Sprawiali, że czułeś się bezwartościowy, jak insekt. Niektórzy z nich wydawali się dumni, że porównaliśmy miejsce do Guantanamo. Kiedy wchodziłeś, mówili: Witamy w Guantanamo” – to głos Safira z Syrii o ośrodku w Wędrzynie.

Pod koniec grudnia 2021 w ośrodkach zamkniętych znajdowało się 1750 osób. Dziś ta liczba jest mniejsza. W dniu 2 czerwca 2022 roku przebywały tam łącznie 694 osoby. To jednak nadal setki uchodźców i uchodźczyń, przebywających w zamknięciu.

Uchodźcy i uchodźczynie – nie jesteście sami

Choć sytuacja jest tragiczna, musimy wspólnie działać, aby o sytuacji osób w tego typu placówkach dowiedziało się jak najwięcej ludzi. Powiedz o tym swoim znajomym, nagłośnijmy wspólnie tę sprawę. 

Regularnie otrzymujemy wiadomości od osób, które znajdują się w takich miejscach i proszą nas o pomoc. Każdą historię każdej osoby uchodźczej traktujemy indywidualnie, pomagamy bez względu na pochodzenie, wyznawaną religię czy kolor skóry. Realizujemy Projekt SIM Card, w ramach którego doładowujemy telefony osobom znajdującym się w ośrodkach zamkniętych. To dla uchodźców i uchodźczyń często jedyna możliwość kontaktu z bliskimi, z lekarzem czy prawnikiem. Aktywny telefon jest też bezcenny, gdy osoby odzyskują wolność. Wy też możecie pomóc nam pomagać, wspierając naszą zbiórkę na zrzutka. pl/SalamLab.

Na stronie Amnesty International możecie także napisać wiadomość i wysłać słowo solidarności dla uchodźców i uchodźczyń, którzy znaleźli się w polskich ośrodkach strzeżonych. Sprawmy, żeby nikt nie kojarzył polskich ośrodków z Guantanamo.

Źródła: Amnesty International, OKO.press, Krytyka Polityczna.




Najnowsze publikacje