Wojciech Jagielski o świecie w czasach chaosu


W sierpniu 2021 tysiące Afgańczyków i Afganek zdecydowało się na ucieczkę z kraju, w którym władzę ponownie przejęli talibowie. Światowe media obiegły zdjęcia z kabulskiego lotniska, na których widać jak osoby desperacko chwytają się samolotów, które miały zabrać je w bezpieczne miejsce, z dala od talibskich rządów. Setki z nich dotarły do Polski, część próbuje ułożyć sobie życie od nowa, część od miesięcy tkwi w podlaskich lasach.

Nie wszyscy mieli na tyle „szczęścia”, by uciec, niektórzy z kolei nie wyobrażali sobie ucieczki. Jedno jest pewne: spełniły się najgorsze scenariusze, a talibowie wrócili do swojej polityki łamania podstawowych praw człowieka, zwłaszcza praw kobiet. W nowej rzeczywistości w Afganistanie pozostały miliony osób, o których dziś, tak jak o osobach uchodźczych z tamtej strony świata, prawie nikt nie pamięta. 

Ostatni afgański Żyd

Kluczowe zwroty w historii Afganistanu przeżył na przykład Zebulon Simentow, ostatni afgański Żyd.

Mieszkał w kamienicy z rabinem Izaakiem, drugim ostatnim Żydem w kraju. W budynku mieściła się też ostatnia synagoga w Afganistanie. Znaczną część życia mężczyzn zajmowały sąsiedzkie spory, a oni przeklinali się nawzajem, donosili na siebie władzom. Zebulon chciał przekonać władze, że rabin potajemnie odprawia żydowskie nabożeństwa, przekonuje osoby wyznające islam, aby przeszły na judaizm, a „w synagodze pędzi bimber i wynajmuję ją na burdel”. Izaak odwdzięczał się donosami o tym, że jego sąsiad rzekomo szpieguje na rzecz Iranu. „Sąsiedzka wojna, którą toczyli od nie wiadomo kiedy, trzymała ich przy życiu i sprawiała, że wszystkie plagi, jakie spadały na Afganistan, im wydawały się drugorzędne”. Pewnego razu trafili nawet do jednej celi więzienia, ale udawali, że się nie widzą.

W końcu Izaak zmarł, a Zebulon został ostatnim Żydem w Afganistanie. Czuł, że w związku z tym spoczywa na nim odpowiedzialność. W końcu wyjechał i on. Zebulona poznajemy dzięki Wojciechowi Jagielskiemu i jego nowej książce „Druga strona świata”.

Relacja z Afganistanem

„Poza Polską w żadnym innym kraju nie spędziłem tyle czasu. (…) Może gdyby trafił do Afganistanu w innym czasie i innym stanie ducha, nie stałby się on dla mnie miejscem tak ważnym, nigdy nie nabrałby takiego znaczenia” – pisze Jagielski. Widział, jak w 1996 do stolicy Afganistanu wkraczają talibowie. Ludzie pokładali nadzieje w nowych rządzących, chcieli po prostu spokoju. Zamiast tego pojawiło się łamanie podstawowych praw człowieka.

Po 2001 roku miała przyjść ulga. „Źródłem ulgi, nadziei, a nawet ufności, jakie czuło się jednak wyraźnie, (…) były natomiast obietnice płynące z Ameryki. Jej przywódcy, włodarze jednego światowego supermocarstwa, obiecywali Afgańczykom, że już nigdy więcej nie zostaną sami w biedzie, że cały Zachód pomoże im stanąć na nogi oraz urządzi życie tak, aby nie zaznali już wojny, poniewierki i biedy” – pisze Jagielski.

W sierpniu 2021 roku nie było już nadziei. Do Kabulu wkroczyli talibowie. Choć obiecywali, że scenariusze z lat 1996-2001 nie powtórzą się, były to jednak tylko puste słowa. Dziś naród afgański walczy o przetrwanie, Afganki pozbawione są podstawowych praw. „Szósty krzyżyk na karku nie idzie w parze z metryką wojennego korespondenta, więc gdy do Kabulu wkraczali jego nowi zdobywcy, talibowie, patrzyłem na to z daleka, z fotela, na którym oglądam mecze angielskiej ligi piłkarskiej” – tym razem Wojciech Jagielski nie relacjonował bezpośrednio z Afganistanu.

Człowiek w centrum

Ale „Druga strona świata” to nie tylko opowieść o Afganistanie. Reportaż jest kompendium wiedzy. To historia o aktualnych konfliktach, dawnych wojnach, dziejach świata, polityce, kolejnych przewrotach i reżimach, ropie naftowej, zmianie klimatu, miejscach, o których łatwo się zapomina lub wie się niewiele. To bardzo wiele wątków, ale też przede wszystkim opowieść o człowieku. Pojawiają się i znani politycy, osoby uznane za największych terrorystów, i szarzy obywatele i obywatelki. W centrum uwagi stoi człowiek, bo to on tworzy historię. „Druga strona świata” to najaktualniejsza, najpotrzebniejsza i najbardziej Salam Labowa książka roku.

O tym wszystkim nie przeczytamy w popularnych mediach. Na pierwszych stronach nie pojawiają się przecież informacje o pierwszej arabskiej pani premier, konkursach piękności dla wielbłądzic czy o tym, że za granicą żyje dwa razy więcej osób z Republiki Zielonego Przylądka niż liczy ludność pozostała w kraju.

Domino historii

Czeczenia, Ukraina, Uzbekistan, Turkmenistan, Tadżykistan, Kirgistan, Kazachstan, Indie, Nigeria, Pakistan, Portugalia, Arabia Saudyjska, Algieria. To tylko kilka miejsc, o których pisze Jagielski. „Druga strona świata” to wielowątkowa opowieść, zbiór artykułów, które były publikowane na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Osobne teksty pojawiały się na przestrzeni dwóch lat. Choć nie są ze sobą powiązane, tworzą spójną całość i pokazują, jak bardzo krzyżują się losy różnych stron świata. Pokazują, że historia jest jak domino, a to, o czym pisze Jagielski, to, co dzieje się w tej drugiej stronie kuli ziemskiej, dotyczy każdego z nas. Bo na przykład „dawni towarzysze broni z kaukaskich wojen walczą dziś przeciwko sobie nad Dnieprem: jedni po stronie Rosji, która ich pokonała, drudzy po stronie Ukrainy, która ich przygarnęła”. 

Uwielbiam książki Jagielskiego, ale do tej podchodziłam sceptycznie. Przyznam się, że nie lubię zbiorów reportaży; wydają mi się „książkami o wszystkim”. „Druga strona świata” kompletnie zmieniła moje podejście. Przeczytałam ją w jeden dzień; to lektura obowiązkowa. Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego Wojciech Jagielski jest nazywany mistrzem reportażu, po przeczytaniu „Drugiej strony świata” nie będziecie mieć żadnych wątpliwości.

O „Drugiej stronie świata” porozmawiamy na żywo z Wojciechem Jagielskim już 30 listopada o 18:30 na Facebooku Salam Lab. Podczas live’a będziecie mogli zgarnąć też własny egzemplarz reportażu.



Najnowsze publikacje