Co się stanie, gdy przyjmiesz do siebie gościa? Recenzja książki „Gość” Ariane Koch 

„Odkąd pojawił się gość, cały dom ma rozmiar malutkiego pokoiku.

Tak w ogóle, odkąd pojawił się gość, rzeczy są przeważnie mniejsze, w tym pieniądze na koncie i pomidor w lodówce, którego nikt nie chce zjeść. (…)

Odkąd pojawił się gość, rośliny rosną jak szalone na wszystkich balkonach poza moim i owocują, nawet te, które z reguły tego nie robią.

Odkąd pojawił się gość, chodzę ulicami i mamroczę wściekle pod nosem.

Odkąd pojawił się gość, ludzie na ulicy rzucają mi krzywe spojrzenia.

Odkąd pojawił się gość, nie ma we mnie żadnej radości i nie mam już przyjaciół. (…)

Odkąd pojawił się gość, nie ma we mnie miłości do nikogo – poza jego osobą”.

Ariane Koch, „Gość”, tłum. Zofia Sucharska, Wydawnictwo Drzazgi, Okoniny 2022, s. 184.

„Gość”

To fragment najnowszej powieści Ariane Koch, laureatki Szwajcarskiej Nagrody Literackiej, która tym tytułem debiutuje w formie prozatorskiej. „Gość” to pierwszoosobowa opowieść kobiety, która przyjmuje do swojego domu nieznajomego mężczyznę mówiącego obcym językiem. Przybysza, który znalazł się w małym miasteczku u podnóża dostojnej góry. O tej dwójce wiemy bardzo niewiele, nie znamy ich imion jak i nazwy miejscowości, w której rozgrywa się akcja. Z narracji bohaterki dowiadujemy się natomiast o relacji, jaka tworzy się między nią a gościem. Jest to więź ambiwalentna, w której pojawia się zarówno czułość, jak i niechęć. To też relacja władzy i podporządkowania.

Oblicza gościnności

Gość pojawia się w życiu narratorki jeszcze zanim przyjmie go ona do dziesięciopokojowej posiadłości, której dogląda w imieniu swojego rodzeństwa. Jak pisał filozof Bernhard Waldenfels, spotkanie z Obcym zaczyna się już od jego dostrzeżenia. To ono poprzedza identyfikację i poznanie, dlatego też kobieta obserwuje przybysza. W tej parabolicznej historii co rusz pojawiają się tropy filozoficzne. 

„Przyjęłam gościa, bo życie stało się nudne, bo na ścianach pojawiły się nitki kurzu, bo ktoś musiał je usunąć i zjeść warzywa z lodówki, które inaczej by się zepsuły. Gość zajął się tym wszystkim bez mrugnięcia okiem. Proszę go, by wyczyścił wszystkie słoiki bez wyjątku, rozwiesił wyprane sportowe skarpety i zdrapał resztki wosku z podłogi. Gość z niezwykłą zaciętością wydłubuje ziarna kaszy gryczanej ze szczelin w parkiecie”. Bohaterka snując swoją narrację jest do bólu szczera, często traktuje nowego lokatora jak służącego (nazywa go nawet „przedmiotem naukowego eksperymentu”). Równocześnie przywiązuje się do niego i darzy pewnego rodzaju uczuciem. Współlokatorzy nawiązują porozumienie mimo braku wspólnego języka: „być może wydawało się nam, że wyczytaliśmy swoje historie z oczu”.

https://salamlab.pl/pl/trzeba-ugoscic-i-juz-opowiesc-wigilijna-na-xxi-wiek/

Ujarzmienie

Książka zadaje trudne pytania o to, czym jest zadomowienie i gościnność. Czy ofiarujący pomoc zawsze kierują się szlachetnymi pobudkami? Jakie korzyści czerpią z bycia uczynnym? Jak wygląda współbytowanie z nieznajomą osobą? Kto nad kim ma władzę? W „Gościu” bohaterka stara się ujarzmić przybysza, próbuje tworzyć zasady koegzystencji, często zachowuje władczą pozycję. Z kolei on zaczyna władać jej myślami, co dobitnie podkreśla ten fragment: „pod żadnym pozorem nie wolno mi zasnąć. Zwycięstwo snu będzie jego zwycięstwem. Gość wyciągnie mnie wówczas z łóżka na dwór, położy na śniegu i pozwoli mi zamarznąć, po czym tygodniami będzie się żywił moim ciałem i krwią”.

Ten surrealistyczny opis obaw kobiety ukazuje nieuzasadnione i oparte często na stereotypach lęki, jakie towarzyszą też wielu ludziom w stosunku do migrantów: zabiorą nam miejsca pracy, zrobią nam krzywdę, ich kultura zdominuje naszą. Książka pokazuje bolesne i trudne oblicza doświadczenia współzamieszkiwania. Doświadczenia, które było, jest i będzie naszym udziałem po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. 

Wypowiedzieć siebie

Gość obezwładnia narratorkę na tyle, że staje się dla niej pretekstem, by na nowo przemyśleć siebie i swoje życie. Tytułowym gościem może być więc też i ona. Bo to kobieta zdaje się być jakby obca we własnym domu, który kiedyś przejmie jej rodzina. Nie czuje się też dobrze w swoim miasteczku. Mówi: „Choć zawsze nosiłam się z myślą o wyprowadzce, nigdy nie opuściłam tego miejsca. Całe życie myślę i mówię o odejściu, ale wciąż tutaj jestem. Jestem najstarszą skamieliną i nienawidzę tej mieściny tak bardzo, że zemszczę się na niej, pozostając na miejscu, choć cały czas zachowuję się tak, jakbym miała się wyprowadzić.”

https://salamlab.pl/pl/zblakani-wedrowcy-juz-tu-sa-na-polsko-bialoruskiej-granicy/

Ariane Koch podążając śladami filozofa Inności Emmanuela Lévinasa pokazuje, że definicja Ja powstaje w spotkaniu z Nie-Ja, czyli z Innym. Narracja jest odpowiedzią na pojawienie się Innego, a konfrontacja z innością wymaga przemyślenia siebie na nowo. Dzięki gościowi bohaterka podejmuje decyzję, która wcześniej była dla niej zbyt trudna do realizacji. To Inny uświadamia jej, w jaki sposób nie chce już dłużej żyć.

Europa od nowa

Nie będę Was okłamywać – powieść nie jest wciągająca, a wywołuje specyficzne odczucie niepokoju, które w miarę rozwoju lektury tylko się pogłębia. To książka pełna niedopowiedzeń, gdzie motywacje bohaterów nie zawsze są jasne. „Gość” jest jak uwierająca nas drzazga (czyżby dlatego powieść wydało wydawnictwo Drzazgi?). W ogromnym domu bohaterki odczuwamy duchotę, a przestrzeń wydaje się nieco klaustrofobiczna. Paraboliczność i enigmatyczny, dosadny, czasem też i poetycki język sprawiają, że powieść można też odczytywać jak opowieść o stosunku Europejczyków i Europejek do osób uchodźczych. To uchodźcy i uchodźczynie są przecież zatrudniani poniżej swoich kompetencji, często traktowani o wiele gorzej niż obywatele i obywatelki krajów przyjmujących, pozbawieni wsparcia i dobrego startu. Nasza gościnność wobec nich jest też często pozorna.

https://salamlab.pl/pl/uzdrawianie-duszy-w-osrodku-dla-uchodzcow/

Jak pyta Dobrosław Kot w swoim eseju „Tratwa Odysa”: „a co, jeśli uchodźcy są najważniejszym pytaniem, przed jakim stajemy?”. Pisze on również, że „stare, europejskie myślenie jest wobec uchodźcy bezradne; stara, europejska etyka i powiązane z nią prawo nie mają uchodźcy nic do zaoferowania. Ta politowania godna bezradność daje do myślenia”. Koch, wraz z innymi twórcami i twórczyniami literatury opowiadającymi o doświadczeniu migracji, staje na stanowisku, że Inny wymaga od nas przemyślenia na nowo tożsamości europejskiej i poszukiwania nowych rozwiązań w zakresie polityki migracyjnej. To czas na to, by posprzątać w naszym wspólnym domu. 

Ewelina Kaczmarczyk – redaktorka Salam Lab i autorka tekstów, ukończyła filologię polską antropologiczno-kulturową na UJ. Zainteresowana współczesną literaturą migracyjną.

Podobne wpisy