Saudyjski dysydent Abdulrahman Al-Khalidi musi być wolny
Po trzech latach więzienia w Bułgarii zagrożony ekstradycją do Arabii Saudyjskiej obrońca praw człowieka ma wokół siebie ludzi, którzy będą o niego walczyć do samego końca. Międzynarodowe represje, których stał się ofiarą, wspiera swoimi decyzjami Bułgaria – jeden z krajów europejskich. Reszta udaje, że tego nie widzi. Oto zachodnia wspólnota wartości
Pierwsze spotkanie
Wiosną okolice strzeżonego ośrodka w Busmantsi wyglądają postapokaliptycznie. Koniec świata, w oddali otoczony surową koronką gór. Dwa bliźniacze budynki o poszarzałym tynku, jeden to frontowa część kompleksu strzeżonego ośrodka dla uchodźców, drugi — zdewastowany budynek fabryki lub dawno opuszczony biurowiec. W wybitych szybach hula wiatr. Wokół pustka, dalej kilka niskich skromnych domów. Ujadają psy, wiatr turla po chodniku śmieci. Straszy zniszczony plac zabaw wyrastający pośrodku niczego. Śnieg złazi, jak łuszcząca się skóra. Taksówkarz nie wiedział, o czym mówię? Busmantsi? Tam nic nie ma. Ośrodek dla uchodźców? Pierwsze słyszę.
W końcu przekraczam srebrne wrota, mur zwieńczony żyletkowym drutem i wchodzę do środka. Oczywiście zostawiam wszystko, co mam na bramce. Telefon zabroniony, jedzenie skontrolowane, dokumenty zostają. Mam pół godziny. Leciałam na te pół godziny z Polski. Nie żałuję.
Widzimy się po raz pierwszy, ale znamy się już z internetowych rozmów i czujemy silną, w pewnym sensie zawodową więź. W każdym kraju osoby aktywistyczne, czasem działające za pomocą obywatelskiego nieposłuszeństwa, nie są mile widziane, bywa, że ich aktywność się kryminalizuje. No ale gdzie mojemu polskiemu bezpiecznemu światu do otoczenia, w którym działał mój saudyjski kolega. W jego kraju za krytyczny post w mediach społecznościowych można dostać karę śmierci, która czasem łaskawie zamieniana bywa na wieloletnie więzienie. W Arabii Saudyjskiej codziennością są egzekucje.
– Arabia Saudyjska nie reformuje się – mówi Lina Alhathloul z organizacji MENA Rights Group, pokazując w swoich mediach społecznościowych nagranie, na którym widzimy związaną osobę z twarzą zasłoniętą białym materiałem. – Egzekucji jest coraz więcej. Arabia Saudyjska coraz skuteczniej maskuje zbrodnie. Kryminalizacja i przemoc to profilaktyka wszelkiej krytyki, z pewnością dość skuteczna, choć jak widać po moim koledze — nie wszystkich da się zastraszyć i złamać.
Więzienia pełne są osób, które zdecydowały się mówić albo działać, więźniów politycznych, odważnych kobiet, które walczyły o swoje prawa. Jedną z nich jest siostra Liny Alhathloul, więziona przez lata za walkę na rzecz praw kobiet. Wiadomo, że zbrodniczy reżim stanowi zagrożenie także poza granicami. Tak było w przypadku odważnego dziennikarza i obrońcy praw człowieka Jamala Khashoggyego, który w obliczu narastających represji zdecydował się na życie w USA. Został zamordowany w saudyjskim konsulacie w Stambule. Jego ciało poćwiartowano. Do dziś zleceniodawca nie odpowiedział za tę zbrodnię.
Witamy się z Abdulrahmanem serdecznie, jak dwoje dobrych, starych znajomych. „Nigdy nie będziesz szła sama” – to zdanie ujmujące trafnie zasadę solidarności, które wybrzmiało po raz pierwszy podczas strajków kobiet, wydaje się kluczowe. Dzielę się nim z Abdulrahmanem, a on – jak bardzo szybko dostrzegam – żyje wedle tej zasady, pozostając solidarnym z każdą osobą doświadczającą w Busmantsi przemocy, łamania praw. Sam będąc w opresji, upomina się o innych.

Fot. Archiwum prywatne Joanny Sarneckiej
Szybko odkrywam, że nie jesteśmy sami. Wokół Busmantsi i Abdulrahmana w ramach solidarności z osobami w drodze, przetrzymywanymi w detencji działa sieć ludzi dzielących wspólne wartości, zaangażowanych, z Bułgarii, ale także innych krajów, sieć żywa i rozrastająca się. – Około marca tego roku kilka osób zaczęło aktywnie działać w sprawie Abdulrahmana – tłumaczy Ivajło Stefanov, wydawca działu kultura w Bułgarskim Radiu Narodowym, Członek Migrant Solidarity Network, dziennikarz, aktywista. – Nie jest nas wiele, działamy w różnych kolektywach, mamy różne zaplecze ideologiczne. Podczas wszystkich rozpraw, za każdym razem byliśmy obok sądu i protestowaliśmy. W tej chwili jesteśmy zaangażowani w rozpowszechnianie petycji i listu otwartego w sprawie nadania Abdulrahmanowi wizy humanitarnej. Rozpowszechniamy też informacje o tej sprawie pośród różnych organizacji międzynarodowych, apelujemy do bułgarskich władz, nalegając na natychmiastowe uwolnienie Abdulrahmana, wstrzymanie ekstradycji i przyznanie mu wizy humanitarnej.
Następnego dnia z Ivaiłą i większością osób zaangażowanych spotkamy się pod siedzibą bułgarskich władz, w centrum Sofii, żeby protestować wobec decyzji o deportacji Abdulrahmana do Arabii Saudyjskiej. Wśród aktywistów i aktywistek są przedstawiciele NGO-sów, min. Victor Lilov z zarządu Bułgarskiego Komitetu Helsińskiego, dziennikarze i dziennikarki, naukowczynie, ludzie zajmujący się sztuką. Z oddali wspierają walkę Abdulrahmana o odzyskanie wolności i bezpieczeństwa Bułgarzy mieszkający w Wielkiej Brytanii czy w USA, m.in. pisarz i muzyk Guerguan Tsenov, a także osoby zaangażowane z innych krajów.
Ale teraz jeszcze we dwójkę siedzimy tu, w sali widzeń, obskurnej, brudnej. Miejsce przypomina stary, dawno nieremontowany szpital z horroru bardziej niż miejsce, w którym osoby przybywające do Unii Europejskiej mają spędzić bezpiecznie jakiś czas, złożyć wniosek o ochronę albo też oczekiwać na deportację. To pierwsze miejsce w Unii Europejskiej, do którego trafiają z leśnych, granicznych ostępów i przygranicznych wiosek, zatrzymani w drodze, miejsce w pewnym sensie reprezentatywne, emanacja wspólnoty, nasza euro-wizytówka. Nie mogę przestać myśleć o tym, że być może Busmantsi ujawnia całą prawdę o stanie faktycznym. Oto stary, rozpadający się, smutny budynek – witamy w Europie.
Co było na początku
Abdulrahmana Al-Khalidi, 31-letni mężczyzna, ojciec dwójki dzieci, trafił do Bułgarii w październiku 2021. Ta droga była konsekwencją konieczności ucieczki z kraju, gdzie w latach 2011-2013 działał w prodemokratycznej opozycji, m.in. w grupie Electronic Bees. Współpracował przy realizacji kampanii „Więzień, do kiedy” (ang. Prisoner until when). Niestety w pewnym momencie członkowie opozycji zaczęli mieć kłopoty. Rozpoczęły się naloty na domy, aresztowania. Także i rodzina Abdulrahmana doświadczyła represji. W końcu stało się jasne, że jedyną drogą do bezpieczeństwa jest emigracja. I tak rodzina trafiła do Turcji. Niestety po kilku latach wygasła ważność dokumentów. Po zbrodni na Khashoggym jasne było, że pójście do konsulatu wiąże się z poważnym ryzykiem. Pozostawała jedna możliwość – droga do Europy. Abdulrahman ruszył w poszukiwaniu bezpieczeństwa dla siebie i swojej rodziny. Zatrzymany na granicy, saudyjski obrońca praw człowieka stał się więźniem Europy narażonym na potencjalną deportację do Arabii Saudyjskiej, czyli na bardzo prawdopodobne tortury i śmierć. Ryzyko deportacji w ostatnim czasie wzrosło, bowiem sąd uchylił apelację w sprawie poprzedniego wyroku w tej sprawie. Abdulrahmanowi grozi ekstradycja i 10-letni zakaz wjazdu do Europy. Czy to adekwatne środki wobec obrońcy praw człowieka, który oczekiwał zrozumienia dla swojej sytuacji? Czy europejski kraj może deportować taką osobę do Arabii Saudyjskiej? O tym, jak traktuje się więźniów politycznych w tym kraju, alarmują organizacje praw człowieka. Wydaje się to absurdalne. Ta sytuacja stanowi wyraźny znak tego, że Europa zmienia kurs, od humanizmu i praw człowieka ku faszyzmowi podsycającemu lęki i fobie, by swobodnie łamać kolejne lokalne i międzynarodowe prawa. Muszę przyznać, że mnie jako osobę, która nie fetyszyzuje Unii Europejskiej, ale głęboko podziela wartości, stanowiące jej fundament, sytuacja, w jakiej znalazł się Abdulrahmana, już ponad trzyletnie więzienie i zagrożenie deportacją – oburza i zawstydza.
Ale jest też kontekst lokalny, wszystko to dzieje się w Bułgarii, kraju, który nie do końca poradził sobie z transformacją, gdzie kontynuatorzy dawnych prosowieckich służb specjalnych nadal mają wpływ na rzeczywistość. Sytuacja polityczna jest niepewna, brakuje ugrupowania z wizją i zarazem odwagą do przeprowadzenia koniecznych zmian i obrania konkretnego kursu, bo Bułgaria, kraj w Unii Europejskiej, nadal ciąży ku Rosji.
– Tydzień temu w Bułgarii odbyły się siódme wybory parlamentarne w ciągu ostatnich trzech lat – komentuje Ivajło Stefanov. – Pomiędzy rządem a obecnym prezydentem Bułgarii toczy się wojna instytucjonalna. Powoduje to chaos, ale z drugiej strony może te różne opinie w końcu przyniosą coś pozytywnego także dla naszego przyjaciela Abdulrahmana Al-Khalidiego. Miejmy nadzieję! Co istotne, w ostatnich tygodniach jego sprawą zainteresowały się zarówno bułgarskie, jak i międzynarodowe media. Miejmy nadzieję, że dzięki temu stanie się ona bardziej widoczna.
– Obecnie przepaść między klasą polityczną a opinią publiczną w Bułgarii i USA, gdzie mieszkam, pogłębia się w kilku kwestiach ważnych dla praw człowieka. Sprawa Abdulrahmana to tylko jeden przykład – mówi Milena Daleva, bułgarska menadżerka ds. sztuki mieszkająca w USA, zaangażowana w wysiłki na rzecz uwolnienia saudyjskiego aktywisty. – Nienawidzę myśleć, że jest on po prostu jedną z wielu osób zagrożonych deportacją i o tym, jak niewiele możemy zrobić. Jako obywatelka rzekomo demokratycznego kraju, członka UE, z wielkim zaniepokojeniem przeczytałam niezrozumiałą decyzję Sądu Administracyjnego z 22 października bieżącego roku. Od razu pomyślałam o zorganizowaniu kampanii pop-up przed głównym lokalem wyborczym w Nowym Jorku, podczas ostatnich wyborów parlamentarnych w Bułgarii. Ta okoliczność może wzmocnić widoczność sprawy. Szybko przerodziło się to w kampanię informacyjną skierowaną do Bułgarów i Bułgarek mieszkających w Nowym Jorku, którzy przyszli głosować. Razem z inną osobą zaangażowaną we wsparcie dla Abdulrahmana, opowiadaliśmy ludziom tę historię i zaprosiliśmy ich do podpisania listu otwartego przygotowanego przez grupę Migrant Solidarity Bulgaria, którego celem jest powstrzymanie deportacji. Okazało się, że część osób już wiedziała o tej sytuacji, część chciała się od nas dowiedzieć, o co w niej chodzi. To było bardzo pozytywne doświadczenie, poczułam, że odzyskuję wiarę w ludzi. Liczba osób, które w dniu naszej małej kampanii podpisały petycję, daje nam nadzieję, że nasze zaangażowanie ma znaczenie.
Perspektywa Astrid
– Nazywam się Astrid Schreiber. Mieszkam w Niemczech, od 35 lat działam na rzecz praw człowieka. Jestem także koordynatorką projektu w organizacji pozarządowej o nazwie Monachijska Rada ds. Uchodźców. Zajmuję się tematem deportacji i zatrzymań. Działamy doradzając i wspierając osoby zatrzymane O sytuacji Abdulrahmana al-Khalidiego dowiedziałam się w pracy. Kilka zatrzymanych osób powiedziało mi, że jest taki człowiek i przetrzymywany jest w bułgarskim piekle tak długo. W Niemczech nie można pozbawić osoby wolności i przetrzymywać w detencji ponad 18 miesięcy. Abdulrahman przebywa w zamknięciu już ponad trzy lata! Zaczęłam się dowiadywać, badać jego sprawę i jednocześnie orientowałam się coraz bardziej, jak Bułgaria postępuje z ludźmi, także działaczami praw człowieka. Sprawa Abdulrahmana zainteresowała mnie też z powodu brutalnej egzekucji Jamala Khashoggi (Abdulrahman był częścią tej samej prodemokratycznej sieci) w 2018 r. w Konsulacie Arabii Saudyjskiej w Turcji. Śledziłam tę sprawę lata temu. Unijne instytucje i wiele organizacji patrzy i nic nie robi, akceptują tę sytuację. To mnie rozzłościło. Skontaktowałam się z Abdulrahmanem, żeby zobaczyć, co mogę dla niego zrobić.
Abdulrahman i ja rozmawiamy prawie codziennie, pracujemy nad tą sprawą razem. Bardzo zasmucił mnie strajk głodowy. Cieszę się, że się skończył i teraz Abdulrahman może bardziej skoncentrować się na pracy na rzecz uwolnienia. Cały czas zadaję sobie pytanie: dlaczego tak się dzieje? Dlaczego młody ojciec dwójki dzieci, mąż, obrońca praw człowieka jest więziony w Europie od ponad trzech lat? Niemal u moich wrót.
Na UE spoczywa duża odpowiedzialność. Również Niemcy ponoszą ją bezpośrednio. Dlatego też działamy i tu, by dać Abdulrahmanowi wolność i pokój, by uzyskał wizę humanitarną, bo to jedyne, co może go w tym momencie wyciągnąć z piekła. Wolność albo śmierć — sam tak mówi, i cholera, ma rację.
Dzięki tej sprawie poznałam wielu fantastycznych ludzi z całego świata, którzy oferują wsparcie i działają na rzecz wolności. Dziękuję wszystkim, którzy kibicują Abdulrahmanowi i życzą mu wolności. Abdulrahman nas zjednoczył.
Więzienie
Artykuł 3 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka: Każda osoba ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa osobistego
Abdulrahman przetrzymywany jest w Busmantsi na zlecenie Państwowej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (SANS) bez konkretnych zarzutów i podstaw prawnych. Był przesłuchiwany przez wspólny saudyjsko-bułgarski zespół wywiadu poza oficjalnymi godzinami pracy i bez obecności prawnika. Trudno nie podejrzewać, że chodzi o zmowę między bułgarskimi organami azylowymi a wywiadem saudyjskim. Poszlaki wskazują na możliwą wymianę informacji między SANS a służbami saudyjskimi, w tym miało dojść między innymi do przekazania stronie saudyjskiej niejawnych informacji procesowych. Kontakty między służbami mogły poważnie narazić na niebezpieczeństwo także rodzinę Abdulrahmana. W czasie tej pozaproceduralnej nadmiarowej odsiadki Abdulrahman doświadczył przemocy psychicznej i fizycznej. Został pobity przez strażnika przed jedną z rozpraw. Zgłoszenie do prokuratury zostało jednak umorzone. Jego stan fizyczny i psychiczny jest bardzo zły, tymczasem Bułgaria nie zapewnia dostępu do adekwatnej pomocy medycznej i psychologicznej. Stwierdzonego u aktywisty PTSD nie da się zresztą – zgodnie z aktualną wiedzą medyczną – leczyć w więzieniu. Pierwszy krok do wyleczenia to wolność, sprawczość i poczucie bezpieczeństwa. Zatem prawa Abdulrahmana Al-Khalidiego łamane są w różnych aspektach. Można w tym przypadku z pewnością mówić o nieludzkim traktowaniu i torturach, czyli łamaniu przez Bułgarię Konwencji Genewskiej.
Kiedy spotkaliśmy się w Busmantsi po raz pierwszy i kiedy zrobiliśmy pierwszą wspólną demonstrację, był marzec. Wcześniej, w styczniu Naczelny Sąd Administracyjny wydał decyzję o natychmiastowym uwolnieniu saudyjskiego opozycjonisty, ale wtedy do gry wkroczyła Agencja Bezpieczeństwa. W lutym 2024 r. Abdulrahman otrzymał nakaz wydalenia z Bułgarii wraz z 10-letnim zakazem wjazdu, mimo że bezwzględnie kwalifikował się do ochrony międzynarodowej. W uzasadnieniu padły absurdalne stwierdzenia o demokratycznych reformach w Arabii Saudyjskiej.
Transnarodowe represje – perspektywa Bułgarskiego Komitetu Helsińskiego
Victor Lilov, Bułgarski Komitet Helsiński: Systemowe uchybienia Bułgarii w zakresie ochrony uchodźców i przestrzegania prawa międzynarodowego, traktowanie przez Bułgarię osób ubiegających się o azyl, zwłaszcza tych uciekających przed prześladowaniami politycznymi, jest przedmiotem coraz większej kontroli w związku z zarzutami o systematyczne naruszanie międzynarodowej ochrony uchodźców. Sprawa saudyjskiego dysydenta, Abdulrahmana Al-Khalidiego, ujawnia niepokojące naruszenia procedur i praw człowieka, sugerując, że władze bułgarskie raczej ułatwiały transnarodowe represje, niż zapewniały bezpieczne schronienie osobom uciekającym przed prześladowaniami. Schemat ten zaobserwowano w wielu sprawach dotyczących osób prześladowanych politycznie, co podaje w wątpliwość przestrzeganie przez Bułgarię zobowiązań wynikających z Konwencji Genewskiej.

Fot. Archiwum prywatne Joanny Sarneckiej
Al-Khalidi uciekł z Arabii Saudyjskiej w poszukiwaniu azylu w Bułgarii w obawie przed prześladowaniami z powodu swojej działalności dysydenckiej. Jednakże jego wniosek o azyl został odrzucony w ramach procedur, które wydają się wadliwe i przyspieszone. Saudyjski dysydent zarzuca władzom bułgarskim, że nie przeprowadziły kompleksowej, zindywidualizowanej oceny jego wniosków, co jest podstawowym wymogiem Konwencji Genewskiej, która nakazuje sprawiedliwe i dokładne rozpatrywanie wszystkich wniosków o azyl. Eksperci prawni argumentują, że odrzucenie jego wniosku wydaje się arbitralne i dokonane pod wpływem nacisków dyplomatycznych, z pewnością nie opierało się na obiektywnej ocenie sprawy. Co więcej, według doniesień, Al-Khalidi przetrzymywany w bułgarskim specjalnym domu tymczasowego zakwaterowania dla cudzoziemców koło Sofii doświadczył fizycznego złego traktowania i zastraszania. Z udokumentowanych zeznań wynika, że był umieszczany na dłuższy czas w areszcie, co mogło stanowić naruszenie międzynarodowych norm dotyczących traktowania zatrzymanych. Przypadki przymusowego przytrzymywania, przemocy fizycznej i zastraszania psychicznego, zgłoszone przez Al-Khalidiego, uwydatniają poważne obawy co do przestrzegania przez Bułgarię własnych standardów w zakresie dobrostanu zatrzymanych, a także międzynarodowej ochrony praw człowieka. Doniesienia o samookaleczeniu Al-Khalidiego w areszcie ze względu na panujące tam fatalne warunki jeszcze bardziej podkreślają surowość jego traktowania i potencjalnie agresywne środowisko pracowników bułgarskich ośrodków detencyjnych.
Doświadczenia Al-Khalidiego nie są odosobnionym przypadkiem. Inne prześladowane politycznie osoby szukające schronienia w Bułgarii, w tym kurdyjski polityk Selahattin Ürün i turecki dziennikarz Abdullah Büyük, zgłaszają, że również doświadczyli złego traktowania, a ich procesy o ochronę nie były należycie i w zindywidualizowany sposób przeprowadzone. Zarówno Ürün, jak i Büyük, którzy ubiegali się o azyl, aby uniknąć prześladowań w Turcji, stanęli w obliczu przyspieszonej deportacji bez sprawiedliwego przesłuchania. Zwolennicy argumentują, że przypadki te pokazują niepokojącą tendencję Bułgarii do uginania się pod naciskami politycznymi obcych rządów i przedkładania stosunków dyplomatycznych nad zobowiązania wynikające z międzynarodowych przepisów dotyczących praw człowieka. Podobnie jak Al-Khalidi, Ürün i Büyük byli przetrzymywani w ośrodku detencyjnym. Wszyscy oni panujące tam warunki określili jako niegodziwe. Skarżyli się na ograniczony dostęp do pomocy prawnej oraz innych form wsparcia. Obrońcy praw człowieka wyrazili obawy, że władze bułgarskie mogą współpracować – bezpośrednio lub pośrednio – z rządami Turcji i Arabii Saudyjskiej, znanymi z ponadnarodowych strategii represji. Ta potencjalna zmowa zagraża życiu uchodźców, zmieniając Bułgarię z kraju bezpiecznego w miejsce sprzyjające prześladowaniom.
Sprawa rosyjskiego dysydenta Aleksieja Alczina nadaje nowy wymiar narracji o współudziale Bułgarii w ponadnarodowych represjach. Alczin, który od 2014 r. mieszka w Bułgarii, w lutym 2022 r. publicznie spalił swój rosyjski paszport w ramach protestu przeciwko inwazji Rosji na Ukrainę. W następstwie tego protestu został zatrzymany i czeka go wniosek o ekstradycję złożony przez władze rosyjskie. Alczin odwołał się od decyzji bułgarskiego sądu, sygnalizując, że Bułgaria może stać się miejscem ekstradycji antykremlowskich działaczy z Unii Europejskiej. Pod wpływem znacznych nacisków społecznych, bułgarski sąd odmówił ekstradycji Rosjanina.
Jako członek Unii Europejskiej Bułgaria jest zobowiązana do przestrzegania postanowień Konwencji Genewskiej dotyczących praw uchodźców, które obejmują zasadę non-refoulement, mówiącą, że osoby ubiegające się o azyl nie powinny być zawracane do kraju, w którym spotykają się z prześladowaniami. Jednakże przyspieszone odrzucenie wniosków o azyl złożonych przez wpływowych dysydentów politycznych oraz rzekome warunki ich przetrzymywania wskazują, że Bułgaria może przedkładać stosunki z zagranicznymi rządami nad obowiązki prawne i etyczne w zakresie ochrony osób bezbronnych. Koncepcja represji transnarodowych – represjonowania dysydentów i głosów opozycji ponad granicami poprzez zastraszanie, inwigilację i nadużycia – staje się coraz większym problemem w Europie, a Bułgaria zdaje się przodować w tej kwestii. Ulegając naciskom rządów znanych z łamania praw człowieka, Bułgaria ryzykuje stworzeniem precedensu, który podważa nie tylko jej własną integralność jako państwa demokratycznego, ale także łamie międzynarodowe standardy przestrzegane przez UE i Organizację Narodów Zjednoczonych.
Sprawy Al-Khalidiego, Ürün i Büyüka zmobilizowały organizacje i obrońców praw człowieka, którzy wezwali do rewizji sposobu, w jaki Bułgaria prowadzi procesy azylowe oraz praktyk w zakresie przetrzymywania osób ubiegających się o ochronę. Działania Bułgarii mogą mieć daleko idące skutki w całej UE, zwłaszcza że kraj ten to „brama do Europy” dla wielu osób uciekających przed prześladowaniami politycznymi. Wzywają zatem Unię Europejską do pociągnięcia Bułgarii do odpowiedzialności, naciskając na zmiany strukturalne, które zapobiegną przyszłym naruszeniom. Niezbędny jest powrót do przestrzegania przez Bułgarię zasad Konwencji Genewskiej oraz ustanowienia mechanizmów nadzoru chroniących osoby ubiegające się o azyl przed nadużyciami oraz zadbania o to, aby naciski dyplomatyczne nie naruszały praw podstawowych osób ubiegających się o ochronę. Historia Bułgarii w zakresie odrzuceń, odmów przyznania azylu i złego traktowania zatrzymanych, szczególnie w przypadkach dotyczących dysydentów będących celem transnarodowych represji, podważa jej wiarygodność jako obrońcy praw człowieka. Bez zdecydowanych działań i odpowiedzialności Bułgarii grozi ryzyko stania się krajem współodpowiedzialnym za światowy system represji, który porzuca bez odpowiedniego wsparcia bezbronne osoby w ich dążeniu do wolności i bezpieczeństwa.
Perspektywa Guerguana – bułgarskiego pisarza i muzyka mieszkającego w Nowym Jorku
– Moja troska o los Abdulrahmana podyktowana jest względami czysto ludzkimi. To przede wszystkim przypadek osobistej tragedii. Zaangażowałem się w sprawę Abdulrahmana po moich dwóch osobistych spotkaniach z nim w Specjalnym Ośrodku Detencyjnym dla Uchodźców w Busmantsi, gdzie nadal przebywa bezprawnie przetrzymywany od października 2021 r. Szybko zorientowałem się, że stoi przede mną człowiek, który faktycznie jest całkowicie oddany swojej odważnej i szlachetnej sprawie. W miarę upływu czasu udało mi się skontaktować się z jego bliskimi i przyjaciółmi, którzy podpowiedzieli, jak najlepiej włączyć się w działania na rzecz jego uwolnienia. W kolejnych miesiącach napisałem kilka artykułów i udzieliłem szeregu wywiadów na temat jego sprawy w czołowych mediach, takich jak Bułgarskie Radio Narodowe, Deutsche Welle, Liberal Review (Либерален преглед), Marginalia i inne. Ostatnio, 27 października, w dniu wyborów parlamentarnych w Bułgarii, ja i dwoje przyjaciół – Bułgarka, Milena Deleva i Amerykanin, Christopher Winks – zorganizowaliśmy akcję przed Konsulatem Generalnym Republiki Bułgarii w Nowym Jorku, mającą na celu poinformowanie tamtejszej społeczności bułgarskiej o historii Abdulrahmana i zbieranie podpisów pod petycją o wydanie wizy humanitarnej, która umożliwiłaby rozpatrzenie jego sprawy przez niezależny zachodni sąd. Uważam, że główne przeszkody na drodze do szybkiego i pomyślnego rozwiązania sprawy Abdulrahmana to z jednej strony skrajnie skorumpowany bułgarski system sądowniczy i administracyjny, a z drugiej– ogromny nacisk ze strony Arabii Saudyjskiej, która w zamian za potężne inwestycje finansowe na całym świecie, żąda deportacji saudyjskich dysydentów z powrotem, gdzie czekają ich represje i śmierć. Być może największą przeszkodą na drodze do uwolnienia Abdulrahmana jest przerażająca obojętność ze strony samych Bułgarów, co dla mnie, jako Bułgara, jest w całkowicie niewytłumaczalne. Tak wielu uciekło z naszej ojczyzny przed 1989 rokiem i szukało azylu politycznego na Zachodzie, w krajach demokratycznych! Dziś wszyscy mówimy o tych ludziach jako o odważnych bohaterach, podczas gdy Abdulrahman, który również uciekł przed autorytarnym reżimem, jest postrzegany jako przestępca.
Strajk głodowy
Artykuł 5 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka: Nikt nie może być poddawany torturom albo okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu lub karaniu.
W lipcu 2024 roku, doprowadzony do ostateczności saudyjski aktywista ogłosił strajk głodowy. Przerwał go dopiero w 103 dniu, będąc w bardzo złej kondycji fizycznej i psychicznej. „Żyj! Nie poddawaj się! Jesteś tu potrzebny!” – pisali aktywiści i aktywistki z różnych krajów. Alarmowała Mary Lawlor, specjalna reporterka do spraw praw człowieka, która regularnie przypomina w swoich mediach społecznościowych o oburzającej sprawie Al-Khalidiego. W październiku 2024 na ulicach Nowego Jorku stanęły osoby wspierające dysydenta, opowiadały o jego sytuacji, niosły plakaty, informowały o możliwości podpisania petycji. Do Ambasady Republiki Bułgarii pismo wystosował polski oddział Amnesty International. Ambasadorka otrzymała także pismo od polskich aktywistek, w którym oprócz krótkiego listu znalazły się raporty organizacji broniących praw człowieka o sytuacji w Arabii Saudyjskiej.
O sprawie Abdulrahmana pisały już wcześniej największe organizacje praw człowieka: Amnesty International, Human Rights Watch, Front Line Defenders, MENA Rights Group i oczywiście stale nadzorujący sprawę i koordynujący wsparcie dla dysydenta Bułgarski Komitet Helsiński. Aktywiści i aktywistki w Bułgarii planują kolejne demonstracje, ślą także listy do ambasad europejskich krajów.
Sprawa jest ewidentna – Abdulrahman jest uchodźcą i należałoby to jedynie stwierdzić formalnie, otoczyć wsparciem i zapewnić bezpieczeństwo jemu i jego rodzinie. Zobaczymy, co zrobi Bułgaria. Niestety trudno potraktować poważnie kraj, który łamie lokalne i międzynarodowe standardy i – choć leży w Europie – bliżej mu do reżimów niż wolnościowych i prawnoczłowieczych założeń wspólnoty, na które kiedyś się umawialiśmy. Sytuacja jest jasna, ale niestety milczenie unijnych instytucji w tym kontekście smutne i wymowne. Obskurny gmach ośrodka w Busmantsi – wizytówka Europy – straszy, jak widmo pośród pustki, a wiatr hula w wybitych oknach.
Kalendarium wydarzeń
25 października 2021 r. – Al-Khalidi zostaje aresztowany w Bułgarii wkrótce po przekroczeniu granicy z Turcją.
16 listopada 2021 r. – Al-Khalidi ubiega się o azyl w Bułgarii.
25 listopada 2021 r. – Al-Khalidi zostaje przeniesiony do ośrodka zatrzymań Busmantsi niedaleko Sofii w Bułgarii.
14 lutego 2022 r. – apelacja Al-Khalidiego od decyzji o zatrzymaniu administracyjnym zostaje odrzucona; od decyzji tej nie przysługuje odwołanie.
27 maja 2022 r. – Bułgarska Państwowa Agencja ds. Uchodźców odrzuca wniosek Al-Khalidiego o azyl.
9 czerwca 2022 r. – Al-Khalidi odwołuje się do Sądu Administracyjnego w Sofii w sprawie odrzucenia jego wniosku o azyl.
20 lutego 2023 r. – Sąd Administracyjny w Sofii odrzuca apelację Al-Khalidiego.
13 marca 2023 r. – Al-Khalidi odwołuje się do Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie odrzucenia jego wniosku o azyl.
11 maja 2023 r. – organizacja MENA Rights Group przekazują sprawę al-Khalidiego Specjalnemu Sprawozdawcy ONZ ds. Tortur.
19 września 2023 r. – Naczelny Sąd Administracyjny przesłuchuje Al-Khalidiego.
20 września 2023 r. – organizacja MENA Rights Group przekazuje sprawę Al-Khalidiego podmiotom upoważnionym do stosowania procedur specjalnych ONZ.
27 września 2023 r. – Naczelny Sąd Administracyjny wydaje wyrok, postanawiając o uchyleniu wszystkich decyzji niższych instancji i przekazaniu sprawy do ponownego rozpoznania sądom niższej instancji ze względu na uchybienia i błędy proceduralne.
12 grudnia 2023 r. – Sprawa o azyl Al-Khalidiego jest ponownie rozpatrywana przez Niższy Sąd Administracyjny miasta Sofii. Sąd postanawia przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia Państwowej Agencji ds. Uchodźców.
18 stycznia 2023 r. – Al-Khalidi uczestniczy w rozprawie przed Sądem Administracyjnym w Sofii w sprawie zatrzymania. Decyzja zapada bardzo szybko następnego dnia i nakazuje zwolnienie.
22 stycznia 2024 r. – Agencja Bezpieczeństwa Narodowego wydała decyzję administracyjną odmawiającą zwolnienia Al-Khalidiego.
26 stycznia 2024 r. – Sąd Administracyjny odrzuca postanowienie o zwolnieniu.
7 lutego 2024 r. – Al-Khalidiego odwiedza śledczy z Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Państwowego i przekazuje nieprzetłumaczony na język arabski nakaz natychmiastowej deportacji.
25 kwietnia 2024 r. Sąd Najwyższy uchyla decyzję o odmowie azylu i odsyła jego sprawę do Agencji ds. Uchodźców do ponownego rozpatrzenia.
10 maja 2024 r. – Odwołanie Al-Khalidiego od postanowienia o wydaleniu do Sądu Administracyjnego miasta Sofii zostaje odroczone do dnia 9 lipca.
23 maja 2024 r. – Al-Khalidi składa do SAR wniosek o zwolnienie. SAR ma siedem dni na udzielenie odpowiedzi.
5 czerwca 2024 r. – SAR ponownie odrzucił wniosek o zwolnienie, powołując się na opinie SANS o „zagrożeniu bezpieczeństwa narodowego” i pomimo opinii sądów ostatniej instancji.
5 lipca 2024 r. – Al-Khalidi rozpoczyna strajk głodowy.
9 września 2024 r. – Sąd Administracyjny miasta Sofia oddalił apelację Abdulrahmana Al-Khalidiego od jego zatrzymania w Busmantsi na tej podstawie, że niektóre oświadczenia SANS mają charakter szczególny i nie podlegają kontroli sądowej.
7 października 2024 r. – Do Kancelarii Prezydenta i Rady Ministrów wpłynęła petycja z ponad 1100 podpisami popierająca natychmiastowe uwolnienie Abdulrahmana Al-Khalidiego.
22 października 2024 r. – Sąd Administracyjny miasta Sofia podtrzymał nakaz wydalenia wydany przez SANS przeciwko Abdulrahmanowi Al-Khalidiemu w oparciu o zasadę, wedle której niektóre oświadczenia SANS mają charakter szczególny i nie podlegają kontroli sądowej.
Autorzy i autorki:
Victor Lilov, Milena Daleva, Astrid Schreiber, Ivajło Stefanov, Guerguan Tsenov, Joanna Sarnecka
Joanna Sarnecka – antropolożka kultury, badaczka, zaangażowana w pomoc humanitarną na granicy polsko-białoruskiej oraz w kwestie obrony praw człowieka w kontekście przymusowej migracji. Członkini kolektywu Queer without Borders. Jest także artystką, zajmuje się performancem i sztuką opowieści. W ramach założonej przez siebie grupy Opowieści z Walizki, od dwóch lat prezentuje spektakl narracyjny „Wędrówka Nabu”, na motywach bajki Jarosława Mikołajewskiego o sytuacji dzieci w drodze oraz prowadzi warsztaty o przyczynach migracji. Przygotowała także perfromance butoh „LifeLocation” ku czci osób, które zginęły na granicy polsko-białoruskiej, pokazywany m.in. na Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Butoh, BUTOHPOLIS. Autorka książek literackich, tekstów piosenek, wierszy i tekstów krytycznych.
