Długofalowy projekt „Żyj w Krakowie” to program finansowany przez Salam Lab, Jewish Community Centre Kraków (JCC) i Fons Catala, podczas którego 15 rodzin z doświadczeniem uchodźczym otrzymuje systemowe wsparcie przez 12 miesięcy.

Dedykowany zespół znajduje dla rodziny mieszkanie, pomaga w inicjacji życia zawodowego, umieszczeniu dzieci w szkołach oraz wspiera w kontynuacji nauki. Dodatkowo wolontariuszki pomagają w nawigowaniu po sferach takich jak służba zdrowia, opieka psychologiczna, nauka języka polskiego czy zajęcia rekreacyjne.

Ten projekt to także historie otwartych ludzi, którzy wynajęli swoje mieszkania osobom z doświadczeniem uchodźczym. Będziemy je Wam opowiadać przez cały czas trwania naszego projektu. 

 Wśród osób, które wybrały Kraków, uciekając przed wojną, są też takie, którym szczególnie trudno zaadaptować się do warunków życia w Polsce. Doświadczyły traumy wojennej, dyskryminacji, często podwójnej, związanej nie tylko z ich sytuacją uchodźczą, ale także m.in. przynależnością etniczną, wyznaniową lub niebiałym kolorem skóry. To właśnie dla takich rodzin stworzyliśmy długofalowy projekt wsparcia systemowego „Żyj w Krakowie”, finansowany przez Salam Lab, Jewish Community Centre Kraków (JCC) i Fons Catala.

15 rodzin, 15 historii, kilkadziesiąt wyjątkowych osób, nowych mieszkanek i mieszkańców Krakowa z całym ich potencjałem, umiejętnościami i pomysłami. 

Jak to działa?

Po pierwsze
nowy dom.

Własne miejsce z umową opłaconą na 12 miesięcy. Osobom z doświadczeniem uchodźczym bardzo często towarzyszy poczucie tymczasowości. Zmieniają miejsca, przez co trudniej im planować i tworzyć swoją przyszłość. Chcemy to zmienić! Zapewnić im dobre warunki, by mogli się skupić na realizacji swoich potrzeb. By krok po kroku mogli na nowo ułożyć swoje życie. 

Po drugie
wsparcie integracyjne.

Ten rok to czas na adaptację, ale też wspólną pracę. Każda z rodzin objętych programem będzie współpracować z asystentką, osobą, która będzie im towarzyszyć, wspierać, ale przede wszystkim czuwać nad tym, by ich decyzje mogły być jak najbardziej niezależne. 

To czas na znalezienie dobrej pracy, naukę języka, szkołę i, co bardzo ważne, odbudowanie swojej odporności psychicznej. To dłuższy proces zmiany. Osoby, z którymi będziemy pracować, są na nią otwarte. Stworzymy im możliwości. 

Nasze wsparcie będzie prowadzić do pełnej niezależności i pełnego funkcjonowania w społeczności mieszkanek i mieszkańców Krakowa.

Rodziny

Prezentujemy skromne historie rodzin, które biorą udział w programie Salam Lab „Żyj w Krakowie”.

Wszystkie szczegóły umożliwiające zidentyfikować osoby, zostały zmienione.

Olena i Ivan

48-letnia Olena i jej 16-letni syn Ivan to romska rodzina z Pokrowska, miasta w Ukrainie w obwodzie donieckim. Z domu uciekli 6 marca, trafili do Krakowa. „Od razu zwróciło naszą uwagę to, jak ciepła jest to rodzina” – zauważa jedna z asystentek rodzin w projekcie „Żyj w Krakowie”. Z powodu romskiego pochodzenia matka z synem doświadczali w Polsce i w Ukrainie dyskryminacji. Jednak dziś czują, że zaczynają życie od nowa, a pomimo koszmaru wojny dostali drugą szansę.

Olena i jej 16-letni syn Ivan. Romska rodzina z Pokrowska, miasta w Ukrainie w obwodzie donieckim. Olena i Ivan zamieszkali w dwupokojowym mieszkaniu w centrum w ramach projektu „Żyj w Krakowie”

Ivan jest bardzo miłym chłopcem. W Polsce znalazł sobie już przyjaciół. Marzy o tym, by programować. Wolontariusze pochodzący z Rosji, również ofiary Putina, bardzo chcą mu w tym pomóc, już zaoferowali swoje wsparcie, a marzenie Ivana być może się spełni. Bardzo chce się uczyć i wykorzystać wszystkie szanse, które dostaje. Dziś jest uczniem technikum. Jego mama wręcz nie mogła uwierzyć, gdy usłyszała, że jego marzenie o dobrej szkole się spełnia.

Olena również chce działać. Kobieta od początku podkreślała, jak bardzo chce pracować. Udało się, a dziś Olena jest pomocniczką w kuchni jednej z najlepszych krakowskich restauracji. Jest bardzo zadowolona, udało jej się zdobyć umowę o pracę i z tego powodu cieszy się podwójnie. Mówi, że chciałaby pracować nawet więcej, rozwijać swoje umiejętności.

Olena i Ivan zamieszkali w dwupokojowym mieszkaniu w centrum miasta. Salam Lab wspiera ich w ramach projektu pomocy długofalowej „Żyj w Krakowie”. Śmieją się, że w ich nowym domu, który znajduje się w środku miasta, jest bardzo głośno. Ale są bardzo wdzięczni za całe wsparcie, które otrzymali, za bezpieczeństwo i możliwości. Chętnie uczęszczają na lekcje polskiego, rozmawiają też z psychologiem. Olena i Ivan są na dobrej drodze, a my chcemy wspierać ich w stawaniu na nogi. Dołączy do nich reszta rodziny z Ukrainy: córka Oleny, która jest w ciąży, wraz z dwójką dzieci. Młoda kobieta postanowiła, że poszuka mieszkania w Krakowie, aby być z bliskimi w jednym miejscu.


Natalia, Valeriia, Bogdan, Klaudia, Rehina, Andrzej, Larysa, Dima, Igor, Nikita, Aisza, Sofia, Kristina, Dima

Oto wyjątkowa rodzina z Ukrainy, która uciekła razem przed wojną. Poznajcie Natalię, która przyjechała z córkami: 25-letnią Valeriią, 11-letnią Klaudią i 8-letnią Rehiną oraz 25-letnim synem Andrzejem. Valeriia ma syna Bogdana. Andrzej przyjechał z żoną Larysą i synami: Dimą i Igorem.

Liczna rodzina ukraińska pochodzenia Romskiego, która zamieszkała w ramach projektu „Żyj w Krakowie”

Rodzina pochodzi z Pokrowska w Ukrainie, miasta w obwodzie donieckim. 6 marca zdecydowali, że muszą uciekać. Zostawili wszystko: dom, prosperujący biznes. Rodzina zajmowała się handlem. Z Ukrainy jechali cztery doby pociągiem. Dotarli do Krakowa. Najpierw trafili do punktu pomocy w dzielnicy Nowa Huta. Jak wspomina Natalia, było to centrum sportowe. Wszyscy spotkali się z ogromnym wsparciem. Tak zaczęła się ich historia w Krakowie. Do Salam Labu trafili dzięki polskim Romom, których poznali w naszym mieście. Nasze Stowarzyszenie prowadziło wtedy hostel dla romskich rodzin uciekających przed wojną w Ukrainie, szczególnie narażonych na dyskryminację.

Ostatnio do rodziny dołączyli brat Natalii, Nikita, wraz z żoną Aiszą i 8-letnią córką Sofią, a także ich matka i ojciec, Kristina i Dima. Dziś rodzina jest już bezpieczna, zamieszkała w mieszkaniu, które udało się wynająć dzięki naszemu programowi. „To nowy początek” — mówi Natalia i z radością opowiada o przyjeździe reszty rodziny. Teraz wszyscy razem zaczynają w Krakowie nowe życie. Syn Natalii, Nikita, znalazł już pracę i jest z tego powodu bardzo zadowolony. Dima ma ponad 60-lat i duże problemy ze zdrowiem, ale ma nadzieję, że uda mu się znaleźć dorywcze zajęcie i wspomóc rodzinę. Najmłodsi członkowie i członkinie rodziny pójdą do szkół i przedszkoli. „Jesteśmy bardzo wdzięczni za całe wsparcie, pomoc, za spokój i szansę” – dodaje Natalia. Teraz marzą tylko o tym, by wojna się skończyła. W Ukrainie został mąż i 19-letni syn Natalii.


Baryalai, Ajmal, Laila, Fatima, Faroqh, Asila, Samad

Baryalai i Ajmal to bracia z Afganistanu. Baryalai pracował jako policjant, Ajmal – jako dziennikarz. Gdy talibowie przejęli władzę w ich kraju, zrobiło się dla nich niebezpiecznie, znaleźli się na celowniku nowej władzy, która wiedziała o nich wszystko. Rodzina musiała się przeprowadzić, żyć w ukryciu. Zwróciła się o pomoc do polskiego rządu, Baryalai współpracował kiedyś z jednym z ministerstw. Bracia zdecydowali, że muszą uciekać. Baryalai nie wyobrażał sobie ucieczki bez swojej rodziny: żony Laili, swoich córek, 13-letniej Fatimy i 7-letniej Asili, oraz synów, 9-letniego Faroqha i 4-letniego Samada.

Gdy talibowie przejęli władzę w Afganistanie, ta afgańska rodzina zwróciła się o pomoc do polskiego rządu. Po przybyciu do Polski zostali pozostawieni sami sobie bez pracy, zakwaterowania, znajomości języka i kultury, bez znajomych.

Cała siódemka trafiła do Polski. Przez 8 miesięcy rodzina żyła w obozach dla osób uchodźczych w różnych częściach kraju. Po tym czasie otrzymali dokument, z którego dowiedzieli się, że muszą opuścić ośrodek. Jak opowiada Baryalai, zostali pozostawieni sami sobie bez pracy, zakwaterowania, znajomości języka i kultury, bez znajomych w Polsce. Usłyszeli, że mogą iść gdziekolwiek. „To było trudne. Nie wiedzieliśmy kompletnie nic” – mówi były policjant.

„Wielu Afgańczyków i Afganek wyjeżdża z Polski dalej, znam osoby, które wracają do Afganistanu. Tu nie mają wsparcia. My zostaliśmy” – dodaje. Ajmal skontaktował się z osobami z Afganistanu mieszkającymi w Krakowie. Tak rodzina dowiedziała się o Salam Lab. Mogli zacząć budować swoje życie od nowa.

Rodzina jest bardzo wdzięczna za całe wsparcie, które otrzymała: od pomocy rzeczowej, także dla dzieci, po ciepłe słowo. Po kilku miesiącach życia w obozach, czuli, że mogli ruszyć do przodu. Dziś koordynatorki szukają mieszkania dla tej afgańskiej rodziny w ramach projektu „Żyj w Krakowie”. Braciom udało się znaleźć pracę. Ajmal stara się o stypendium. Rodzina bardzo chce, aby dzieci mogły zaprzyjaźnić się z polskimi dzieciakami, aby mogły się rozwijać i uczyć polskiego. Szkoła w Polsce bardzo im się spodobała, dzieci spotkały się z dużym wsparciem, empatią i ciepłem ze strony nauczycieli i nauczycielek. Chętnie chodzą też na treningi w drużynie sportowej.

Baryalai mówi, że to bardzo ważny krok w ich życiu po ucieczce z Afganistanu, ponieważ spotykają się z dużą dyskryminacją ze względu na pochodzenie. „Chciałbym, aby pewnego dnia Polki i Polacy zrozumieli, jak bardzo krzywdzące są stereotypy oraz to, że my, Afgańczycy i Afganki, jesteśmy takimi samymi ludźmi, jak reszta. Łączę się z każdą osobą uchodźczą, która musiała uciekać przed wojną” — mówi Baryalai.