„Rozwód to nie koniec”. Fizyczka walczy z indyjskim tabu
Induski, które decydują się zakończyć przemocowe lub toksyczne małżeństwa, wciąż spotykają się w swoim kraju ze stygmatyzacją i z wykluczeniem. 31-letnia Rafia Afi chce im pomóc i walczyć z kulturą wstydu. Afi, również rozwódka, stworzyła inicjatywę „Break Free Stories” (Historie o wyzwoleniu) i zorganizowała pierwszy w Indiach „obóz rozwodowy” — podaje The Guardian. Nie chodzi jednak o promowanie singielstwa i rozstań, ale budowanie świadomości, łamanie stereotypów i wybór
Według dostępnych danych wskaźnik rozwodów w Indiach utrzymuje się na zatrważająco niskim poziomie 1 proc. Problemem nie jest ich brak, ale to że wiele osób latami tkwi w cierpieniu i przemocy, a kulturowe piętno wciąż nie zachęca do świadomych wyborów. W 2018 r. 93 proc. Indusów i Indusek przyznało, że ich małżeństwa były aranżowane — podaje BBC. Tylko 3 proc. wzięło ślub „z miłości”. Z kolei 32 proc. zamężnych kobiet w wieku 18-49 lat zgłosiło przemoc domową.
„Samobójstwa i morderstwa związane z nadużyciami w małżeństwie dzieją się wszędzie wokół nas i chcę, aby rodzice zdali sobie sprawę, że wyjście ze złego małżeństwa jest aktem odwagi. Społeczeństwo romantyzuje ciche cierpienie, a to jest niebezpieczne. Chcę zmienić tę narrację. Chodzi o to, aby znormalizować rozwód i nadać mu godność” — podkreśla Afi. Jej własna historia dała jej do myślenia.
Rafia Ali, fizyczka, wierzyła, że uda jej się zbudować szczęśliwą rodzinę i dom pełen miłości. Po dziewięciu latach starań przestała się łudzić i musiała podjąć jedną z najtrudniejszych decyzji w swoim życiu. Dziś chce zapewnić innym kobietom wsparcie, które sama otrzymała od swoich bliskich, ale które w indyjskim społeczeństwie nie jest oczywistością.
Obozy rozwodowe
Inicjatywa „Break Free Stories” ma być wsparciem dla kobiet rozwiedzionych, ale także tych w separacji, walczących z kryzysem w małżeństwie i wdów. Chodzi o zbudowanie społeczności i przestrzeni do bycia sobą i szukania inspiracji do tego, by zacząć od nowa — bez wstydu.
Ali organizuje dwudniowe obozy w różnych zakątkach Indii. Kobiety obcują z przyrodą, wędrują, rozmawiają, także o tym, jak zbudować niezależność finansową, i biorą udział w zajęciach, na przykład muzycznych. Podczas jednego wyjazdu spotyka się 15-20 osób z różnych środowisk. Za miejsce trzeba zapłacić ok. 1700 rupii, czyli równowartość ok. 70 zł. Afi udostępnia jednak kilka miejsc za darmo dla kobiet, które nie mogą pozwolić sobie na taki wydatek.
„Moje małżeństwo było traumatyczne, a rozwód trudny. Zapomniałam, jak to jest uśmiechać się z serca. Ale na obozie płakałyśmy, śmiałyśmy się i po raz pierwszy od 15 lat wypuściłam wszystkie swoje emocje. Zdałyśmy sobie sprawę, że rozwód może być wyzwoleniem. Znalazłam odwagę, aby podjąć kroki prawne, jeśli ktoś zniesławi mnie jako rozwódkę. Kiedy wymeldowałyśmy się z hotelu, czułyśmy się jak świeżo upieczone, bez żadnego piętna” — mówi Surja Kalarikkal, jedna z uczestniczek rozwodowego obozu.
Czy tabu rzeczywiście upada? Liczba rozwodów, w tym ze strony kobiet, które decydują się na odejście od toksycznego małżonka, nieznacznie rośnie. Powodów jest wiele: rosnąca świadomość, zmieniające się normy, malejąca presja w kwesii małżeństw w młodym wieku czy związków aranżowanych, a także większa niezależność ekonomiczna Indusek.
„Małżeństwo nie jest już kwestią obowiązku, chodzi o wzajemny szacunek i rozwój osobisty. (…) Jeśli małżeństwo staje się duszące lub toksyczne, ludzie są coraz bardziej skłonni je zakończyć, zamiast je znosić” — mówi psychoterapeutka Chandni Tugnait, jak podaje India Times.
„Rozwód to nie koniec, to początek. To jest przesłanie, którym chcę się podzielić” — podsumowuje Rafia Afi i zauważa, że z prośbą o organizację obozu zwracają się do niej kobiety z coraz większej liczby miejsc w Indiach.
To ważne w kraju, w którym w zakresie praw kobiet i równości jest jeszcze tak wiele do zrobienia.
