Przyzwyczaić się do zła. Bachmut niezłomny
Trwająca od lipca 2022 r. do maja 2023 r. krwawa bitwa o Bachmut stała się symbolem. Świat śledził ją z zapartym tchem. Czy dziś jednak pamiętamy jeszcze, co wydarzyło się w Bachmucie?
Wojny pokazują, jak krótka jest nasza pamięć.
Wzmożenie narodowe i śledzenie newsów szybko przechodzą w obojętność i zapomnienie, czasem irytację i wrogość. Wojna Rosji przeciwko Ukrainie — ta najbliżej, tuż za płotem, dotykająca nas bezpośrednio — nie jest wyjątkiem. Dziś kwestia ukraińska dzieli. Nazwy Donbas i Bucza wywołują wzruszenie ramion.
Podobnie jest z Bachmutem. „Bachmut stał się zbyt głośną nazwą. Krew pokryła nie tylko każdą płytę chodnikową, a odłamki rozorały nie tylko każdą ścianę. Ta krew i te odłamki przeradzają się na naszych oczach w paliwo historii. Bachmut to punkt, do którego będą wracać ludzie i całe wspólnoty — wracać i zastygać” — pisze Myrosław Łajuk w „Bachmucie”.
Na rynku wydawniczym pojawiła się perełka. „Bachmut” Łajuka w przekładzie Macieja Piotrowskiego przeraża i porusza, wstrząsa, daje nadzieję i przypomina. O Ukrainie się już nie czyta. Zainteresowanie i współczucie z 2022 r. minęło. Reportaże o Donbasie zniknęły z list bestsellerów i frontowych półek księgarń. „Bachmut” to zatem książka, którą trzeba przeczytać — dla walczącej Ukrainy i literackiej satysfakcji.
Miasto-ruina
Łajuk zaskakuje formą. Najpierw serwuje notatki-reportaże z frontu. Opisuje to, co widział, słyszał i doświadczał, bez cenzury i upiększania. Między rozdziałami znajdziemy też fotografie, a czarno-białe kadry są tylko kolejnym dowodem na wyjątkową wrażliwość reportera. Druga część książki to komentarze do wybranych myśli z części pierwszej. Łajuk zastanawia się nad pamięcią, literaturą, rolą kultury, chęcią unicestwienia, pozorami normalności, realiami wojny, zrzuca balast. „- O czym myślisz w tej chwili?
– O tym, że nie chciałbym być w tej chwili” — odpowiada jeden z jego bohaterów.
Trwająca od lipca 2022 r. do maja 2023 r. krwawa bitwa o Bachmut stała się symbolem. Świat śledził ją z zapartym tchem. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski porównał szkody w mieście do zniszczeń w Hiroszimie — podał serwis CNN. Liczące niegdyś 70 tys. mieszkańców miasto stało się ruiną. Wielu mówi, że nie istnieje.
„- Nie pamiętam niczego — mówi staruszka wskazująca na pogorzelisko znajdujące się w miejscu jej domu. – O, chyba tam stał telewizor, tutaj kanapa, na której spaliśmy z mężem, tam wieszak na palto. W kieszeni zostawiłam obrączkę”. Jej mąż popycha fragment ściany, który został po łazience. Mówi, że nie żałuje niczego. „Ale jednak — gdy znajduje ogorzałe garnuszki, kubki czy solniczkę, z dbałością składa je na fundamencie”.

Z wojną twarzą w twarz
Ale Łajuk robi wrażenie czymś jeszcze. Nie ukrywa, że do wojny można się przyzwyczaić.
Że ludzie, którzy są w samym jej centrum, śpią pomimo eksplozji. Cieszą się smakiem kawy, choć horyzont płonie. Grają na playstation. Słuchają ABBY. Żartują, bo żarty są sposobem, by psychicznie przeżyć. Biorą śluby, bo „tak jest lżej, razem można przetrwać każdy ból”. Walczą i nie zamierzają przestać. „Doniecka ziemia jest jak klej: jak w nią wdepniesz, nie możesz się oderwać”.
To właśnie pokazanie próby zachowania namiastki normalnego życia — wazon z kwiatami na stole w domu żołnierzy, pomalowane paznokcie jednej z żołnierek, bombonierki z karteczką „słodkości za samolot” — jest największą wartością książki. Autor buduje narrację, do której wielu nie ma odwagi, także przez to, jak niepojemna jest czytelnicza uwaga.
Dlatego w czasie, gdy sprawa ukraińska pojawia się już niemal wyłącznie w kontekście sporów polityków, rozmów ze zbrodniarzem wojennym i rosyjskich prowokacji w NATO, musimy przypomnieć sobie o tym, co najważniejsze. Wojny pokazują, że każdy człowiek w sekundę może stracić wszystko. Ulicy, po której idzie matka z dzieckiem rozpakowującym czekoladowy batonik, może jutro nie być. Może nie być bliskich, domu.
„Bachmut” Łajuka to lekcja i perspektywa, których dziś w Europie potrzebujemy. „Bachmut jest miastem niezłomności” — mówi jeden z bohaterów książki, generał. Musimy zrobić wszystko, by Ukraina wyszła z wojny jako państwo niezłomności.

Myrosław Łajuk „Bachmut”, tłum. Maciej Piotrowski, wyd. Ha!art, Kraków 2025.
***
Post powstał we współpracy z wydawnictwem Ha!art. Przedsięwzięcie dofinansowane przez Centrum Mieroszewskiego w ramach III Otwartego Konkursu.

