„Chcę wrócić do Gazy i umrzeć z moją rodziną”. Gazańczycy utknęli na Zachodnim Brzegu
Mieszkańcy Gazy, którzy utknęli na Zachodnim Brzegu, żyją w strachu przed izraelskimi aresztowaniami. Boją się też o swoje rodziny. Oto ich historie zebrane przez reporterów al-Jazeery
„Chcę, żeby wojna się skończyła i abym mógł wrócić do Gazy” – mówi al-Jazeerze Mohammed Abu Sif, 11-letni chłopiec, który ledwo powstrzymuje łzy. Mohammed całe swoje życie spędził w Gazie, poza wyjazdem do izraelskiego miasta Herclijja, gdzie leczył złamaną rękę. Kiedy 7 października Hamas zaatakował Izrael, żołnierze izraelscy zabrali go ze szpitala i zmusili do pieszego przejścia na Zachodni Brzeg. Teraz przebywa w tymczasowym obozie na północy Zachodniego Brzegu, w mieście Nablus. Wraz z nim znajduje się tutaj ponad 200 osób wysiedlonych z Gazy.
„Bardzo tęsknię za moją rodziną i rozmawiam z nimi każdego dnia” – dodaje. Zapytany o swoje nadzieje na przyszłość, wspomina, że nie chce, by jego mama musiała znów przeprowadzać się do kolejnego domu.
Atak Hamasu z 7 października 2023 i wojna wypowiedziana przez Izrael sprawiły, że wiele palestyńskich rodzin zostało rozdzielonych. Ich historie przypominają losy Mohammeda: nie mogli oni wrócić do Gazy.
Dwie godziny po rozmowie z chłopcem dziennikarze al-Jazeery otrzymali informację, że jego brat i siostra zginęli w wyniku izraelskich bombardowań, w swoim domu, w obozie dla uchodźców Dżabalija w północnej Gazie.
W potrzasku
Przed 7 października aż ok. 18 500 Gazańczyków posiadało pozwolenia na pracę w Izraelu. Od tego czasu aresztowano tysiące z nich, a inni zaginęli. Organizacje praw człowieka i związki zawodowe alarmują, że do izraelskich obozów przetrzymywania mogła zostać zabrana duża liczba pracowników i pracowniczek. Ponadto, do 12 października Izrael wydalił co najmniej 600 pracowników pochodzących z Gazy do obozów. Jak podaje al-Jazeera na Zachodnim Brzegu mogło zostać uwięzionych ok. 5,5 tysiąca Gazańczyków. Dokładna liczba pracowników nadal przebywających w Izraelu pozostaje nieznana.
„Moja żona dzwoni do mnie, pytając, kiedy ona i jej syn zginą” – mówi pracujący w Izraelu pielęgniarz, który przebywa na Zachodnim Brzegu. Jego rodzina jest w Gazie. Mężczyzna dodaje, że takie słowa łamią mu serce.
Wolontariusze prowadzący obóz w Nablusie powiedzieli jemu i innym przebywającym tam osobom, że ich zasoby się kończą i obóz może nie być dłużej otwarty.
Jeden z rozmówców al-Jazeery, 28-letni Gazańczyk, który chciał zachować anonimowość, na pytanie o przyszłość powiedział: „Nie ma już przyszłości. Chcę wrócić do Gazy i umrzeć z moją rodziną”. Z kolei opisywany wcześniej pielęgniarz wciąż ma w sobie nadzieję: „Chcę, żeby mój syn dorósł i stał się kimś pożytecznym dla społeczeństwa. Nie zasługuje na śmierć, nic nie zrobił”.
Przemoc izraelskich osadników na Zachodnim Brzegu
Jak podaje BBC w oparciu o dane ONZ, w tym roku nastąpił już znaczny wzrost przemocy ze strony izraelskich osadników, jeszcze przed atakiem Hamasu. Co miesiąc zgłaszano ponad 100 incydentów, a w okresie od stycznia do sierpnia około 400 osób zostało wypędzonych ze swoich ziem na Zachodnim Brzegu.
Izraelska organizacja praw człowieka B’Tselem powiedziała BBC, że od czasu 7 października dokumentuje „skoordynowane i zorganizowane wysiłki osadników mające na celu wykorzystanie faktu, że cała uwaga międzynarodowa i lokalna skupiona jest na Gazie i północnym Izraelu, do próby przejęcia ziemi na Zachodnim Brzegu”. Palestyńscy mieszkańcy Zachodniego Brzegu mówili BBC, że izraelscy osadnicy wkraczają do wiosek i wypędzają, a nawet zabijają palestyńskich cywilów.
Jak podaje al-Jazeera, według danych na 7-8 listopada w wyniku wojny zginęło już 10 569 Palestyńczyków i Palestynek, w tym 4324 dzieci. Po stronie izraelskiej zginęło 1405 Izraelczyków i Izraelek. Na Zachodnim Brzegu zginęły 164 osoby, w tym 44 dzieci.
Jak pomóc ludności cywilnej? Udostępniając w swoich social mediach rzetelne informacje dotyczące sytuacji w Strefie Gazy, biorąc udział w protestach i demonstracjach pokojowych w przestrzeni publicznej, wywierając nacisk na rządzących, podpisując petycje. Można również bojkotować firmy, które finansują politykę apartheidu prowadzoną przez Izrael na ludności palestyńskiej.
