,

Naukowczynie i chemiczki. Afganki walczą o swoją przyszłość

Naukowczynie i chemiczki. Afganki walczą o swoją przyszłość

Arzu Nuri, kiedy porusza się między stołami pracowni, zręcznie przelewając klarowny płyn w szklanych fiolkach, emanuje pewnością siebie i profesjonalizmem. Ma 30 lat i jest techniczką laboratoryjną w największej fabryce chemicznej w Afganistanie, położonej poza północnym miastem Mazar-i-Szarif w prowincji Balch. Produkuje się tu nawóz mocznikowy dla afgańskiego sektora rolniczego. Zaczynała jako asystentka laboratoryjna i szybko awansowała na stanowisko kierowniczki całego laboratorium. Była to pozycja, na którą ciężko pracowała, i z której była dumna. Udowodniła, że Afganki skutecznie walczą o własne prawa.

Jednak po przejęciu władzy przez talibów w sierpniu zeszłego roku, Nuri została pozbawiona swojego stanowiska. Żeński personel oddzielono od męskich kolegów. Nuri jest jedną z blisko 200 kobiet pracujących w fabryce, zastanawiających się z niepokojem, jaki los je czeka w Afganistanie talibów.

„Powiedzieli, że to niewłaściwe, aby kobieta kierowała laboratorium i zarządzała innymi pracownikami” – mówi cicho Nuri. Jest sfrustrowana utratą swojej roli, ale najbardziej boli ją nie płeć, a kwalifikacje nowego zastępcy. „Jest inżynierem budownictwa lądowego, a nie chemikiem”- mówi, rozkładając ręce. „To laboratorium chemiczne, a on nie posiada odpowiednich uprawnień. Ja mam dyplom z inżynierii chemicznej i zdałam specjalne egzaminy, żeby dostać tę posadę. Zasłużyłam na to ciężką pracą – mam prawo wykonywać ten zawód.” 

Nuri martwi nie tylko utrata uznania, ale także premii. Mimo że jej zarobki są wyższe niż przeciętne, ciężko jej utrzymać czteroosobową rodzinę. „Żywność, odzież – teraz musimy liczyć każdy grosz. A podstawowe produkty cały czas drożeją”.

Pozbawione praw

Rok po przejęciu przez talibów pełnej kontroli nad Afganistanem pogarszające się warunki życia i łamanie praw człowieka uderzają szczególnie w sytuację kobiet i dziewcząt. Niedobór żywności, kryzys gospodarczy oraz jawna dyskryminacja ze względu na płeć doprowadziły kraj na skraj katastrofy humanitarnej. Ponadto zaprzepaściły dziesięciolecia postępu w kierunku równości płci.

W całym Afganistanie wiele kobiet, szczególnie tych pracujących poza sektorem opieki zdrowotnej i edukacji, straciło pracę. Dziś nie są w stanie znaleźć żadnej formy zatrudnienia. Niektóre Afganki pozostają w domu ze strachu przed talibami. Inne walczą o zapewnienie sobie jakiegokolwiek źródła stałego dochodu. Według Międzynarodowej Organizacji Pracy ONZ, ich zatrudnienie spadnie w tym roku o 28 procent.

Pod rządami talibów w całym kraju szkoły średnie pozostają zamknięte dla dziewcząt. W ten sposób odebrano im dostęp do edukacji, która wydawała się być w ich zasięgu jeszcze 12 miesięcy temu. Pozbawione marzeń o zostaniu lekarkami, pilotkami, inżynierkami, nauczycielkami lub artystkami, młodsze dziewczęta mogą jedynie liczyć lata, zanim i one zostaną zmuszone do porzucenia szkoły. Kobiety, które pozostały na uniwersytetach, patrzą na likwidację kolejnych roczników studentek. Ich przyszłość też została drastycznie ograniczona przez zakazy talibów dotyczące pracy w większości zawodów.

Afganki, które się buntują. Przeczytaj recenzję książki Ludwiki Włodek „Buntowniczki z Afganistanu” >>>

Tajne szkoły, czyli Afganki i ich nadzieja

Mahida (imię zmienione), która niedawno ukończyła studia na jednym z najlepszych uniwersytetów w Afganistanie, do zeszłego lata pracowała nad projektami infrastrukturalnymi. Dziś bardzo tęskni za swoją pracą, ale widzi niewielkie szanse na powrót do aktywności zawodowej.

„Część stanowisk w niektórych ministerstwach jest nadal dostępna dla kobiet, ale w sektorze inżynierii wiele naszej pracy wykonujemy w terenie, a talibowie zdecydowanie sprzeciwiają się takiej działalności kobiet. Wszystkie moje koleżanki z roku są bezrobotne, nie mogą znaleźć żadnego zajęcia”.

Mahida uczy się języka angielskiego i szuka stypendiów na studia inżynierskie za granicą, a jednocześnie postanowiła kształcić miejscowe dziewczęta. 23-latka założyła w meczecie w pobliżu swojego domu jedną z tajnych szkół. Takie inicjatywy powstają w Afganistanie w reakcji na wprowadzane przez talibów restrykcje. „Robię to jako wolontariuszka, aby wspierać dziewczyny i tworzyć nadzieję na ich przyszłość. One dodają nadziei i mnie.” – mówi Mahdia.

Wiele wyzwań i desperackie decyzje

Zakaz uczęszczania do szkoły objął dziewczęta powyżej szóstej klasy. Jest to wiek, w którym są one najbardziej narażone na przygotowanie do małżeństwa. „Rodzice czasami wydają za mąż córkę, ponieważ nie mogą jej wykarmić. Uważają, że może to być ich jedyna szansa na utrzymanie siebie i innych dzieci przy życiu” – wyjaśnia Heather Barr, zastępczyni dyrektora ds. praw kobiet w Human Rights Watch. 

Afganistan mierzący się z najgorszą suszą od 27 lat stoi w obliczu najwyższego poziomu zagrożenia bezpieczeństwa żywnościowego na świecie. Raport Światowego Programu Żywnościowego z marca 2022 roku przewidywał, że 22,8 miliona osób w tym kraju, czyli mniej więcej połowa jego populacji, będzie narażona w bieżącym roku na niedobór żywności. Obecnie w wyniku inflacji ceny podstawowych artykułów gospodarstwa domowego wzrosły o 40 procent. Tylko pięć procent afgańskich rodzin ma dostęp do wystarczającej ilości jedzenia każdego dnia. W tej sytuacji wiele z nich podejmuje desperackie decyzje, aby przeżyć. Rodzice sprzedają swoje młode córki lub aranżują ich małżeństwa licząc na otrzymanie posagu, płaconego tradycyjnie przez pana młodego rodzinie panny młodej, który pomógłby im przetrwać czasy trudności finansowych.

Fatiha Mirza Zada boi się, że może stracić córkę. Rok temu wraz z rodziną mieszkała w mieście Herat. Poprzednie siły rządowe zwerbowały jej męża, ochroniarza, do walki z talibami. Mężczyzna nigdy nie wrócił. Fatiha jest nauczycielką siódmej klasy i do tej pory prowadziła zajęcia dla dziewcząt. Codziennie chodzi do szkoły, aby podpisać swój arkusz obecności, ale nie może prowadzić lekcji, bo jej dotychczasowe uczennice mają zakaz uczęszczania na zajęcia, a w młodszych rocznikach lub klasach dla chłopców brakuje wolnych etatów. Gdy jej mąż zniknął, a ona przestała otrzymywać pensję, rodzina popadła w biedę. „Dwa miesiące po przejęciu władzy przez Talibów stanęliśmy przed wieloma wyzwaniami. Martwiłam się, że nie będzie mnie stać mnie nawet na nakarmienie dzieci”. Zdesperowana Fatiha zaczęła rozważać sprzedaż swojej sześcioletniej córki rodzinie, która nie mogła zajść w ciążę, a chciała mieć własne dziecko.

Opuszczone przez świat Afganki walczą o swoje marzenia

Jak twierdzi Heather Barr z Human Rights Watch, afgańskie kobiety czują się opuszczone przez świat i są usprawiedliwione w takim poczuciu. „Reakcja międzynarodowa była głęboko niewystarczająca. Wiele krajów – a także Organizacja Współpracy Islamskiej (OIC) i Unia Europejska (UE) – wydało oświadczenia, w których wyraziło głębokie zaniepokojenie i wezwało talibów do zaprzestania łamania ich praw. Jednak konkretne, skoordynowane, praktyczne działania były bardzo nieliczne”. Jej zdaniem, pewną nadzieję na podjęcie bardziej stanowczych kroków niesie wrześniowa sesja Rady Praw Człowieka, która powinna pociągnąć za sobą silniejsze zaangażowanie państw w ochronę praw afgańskich kobiet i dziewcząt.

Tymczasem pozostawione same sobie Afganki nadal walczą o swoje marzenia i przyszłość.

„Chcę skończyć studia magisterskie i doktoranckie, a potem wrócić, by kontynuować pracę w tej fabryce” – mówi Arzu Nuri. Wskazuje na znaczenie produkcji nawozów dla afgańskiego sektora rolnego w obliczu powszechnego braku bezpieczeństwa żywnościowego i zapewnia, że pragnie pomóc swojemu krajowi się rozwijać.

Mahida każdy dzień pracy z dziewczętami, które uczy, zaczyna i kończy wspólnymi rozmowami. Stara się je motywować młode Afganki, podkreślając, że wiedza nie idzie na marne. „Mówię im – jestem tutaj, aby was uczyć i wspierać, musicie mieć nadzieję, wykorzystać swoje szanse”.

Fatiha Mirza Zada cały czas stara się wiązać koniec z końcem. Sprzedała większość swojego majątku, aby pokryć wydatki i ma nadzieję, że nowi rządzący otworzą szkoły, aby mogła wrócić do nauczania. Na razie wolałaby głodować, niż skazać swoją córkę na los młodej żony. „Nie mogę zaakceptować sprzedaży córki, więc póki co postaramy się przeżyć”.

Weronika Szczurko – studentka kulturoznawstwa międzynarodowego na UJ. Autorka kolaży łączących elementy graficzne i tekstowe (IG @slowailustrowane). Stażystka w redakcji Salam Lab.

Źródła: al-Jazeera, The Guardian, Human Rights Watch.

Zdjęcie: Flickr (CC BY 2.0).




Najnowsze publikacje