Skip to content Skip to footer

Bohaterowie czy piraci? – trzej uchodźcy oskarżeni o porwanie statku na Morzu Śródziemnym

Trzej chłopcy uratowali życie ponad stu osób na Morzu Śródziemnym. Niebawem będą odpowiadać na zarzuty o porwanie statku i terroryzm. Jaka jest ich historia?

Przeprawa do Europy

„Ponieważ życie zależy od nadziei, musimy mieć nadzieję na lepsze jutro. Dlatego w małej łódce wyruszyliśmy z Libii…” [1]

Przed świtem 26 marca 2019 roku ponad stuosobowa grupa uchodźczyń i uchodźców z Afryki Zachodniej wsiadła na małą, gumową łódź. W ten sposób rozpoczęła ryzykowną przeprawę z Libii do Włoch przez Morze Śródziemne [2]. Po kilku godzinach stało się jasne, że podstawiona przez przemytników łódka nie da rady dotrzeć do europejskiego brzegu. Powrót do Libii również był już niemożliwy. Pozostało tylko czekać na ratunek.

W Libii łączy się kilka szlaków migracyjnych z różnych części Afryki [3]. Dalsza droga prowadzi do Włoch przez Morze Śródziemne na łodziach, które na ogół nie nadają się na taką przeprawę. Wielu ludziom udaje się dotrzeć do celu, innych ratują załogi statków należących do organizacji pozarządowych. Prowadzą one akcje poszukiwawczo-ratunkowe u wybrzeży Libii i zabierają uchodźczynie i uchodźców do bezpiecznych portów w UE.

Mniej szczęścia mają ci, którzy podczas przeprawy napotkają jednostki Libijskiej Straży Przybrzeżnej i zostaną zawróceni do Libii. Ich podróż zakończy się w jednym z obozów detencyjnych. Duża część próbujących przedostać się do Europy ginie na morzu. Według Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji w 2019 roku 1885 osób zginęło podczas przeprawy przez Morze Śródziemne [4].

Współpraca UE z Libijską Strażą Przybrzeżną

„Jeżeli wiecie, że zabierzecie nas do Libii, lepiej żebyście wcale nas nie ratowali” [5]

Po kilku godzinach oczekiwania na ratunek uchodźczynie i uchodźcy dostrzegli na niebie sylwetkę samolotu. Wzbudziło to ich nadzieję na wyjście z niebezpiecznej sytuacji, ale i obawę, że zostaną zmuszeni do powrotu do Libii.

Była ona uzasadniona, ponieważ samolot ten działał w ramach Operacji Sophia. Jest to wspólna operacja państw UE na Morzu Śródziemnym, której jednym z celów jest kontrola migracji. Choć oryginalnie Operacja Sophia prowadziła akcje ratunkowe u wybrzeży Libii, w 2019 roku zastąpiła je lotami obserwacyjnymi [6]. Załogi tych lotów miały kontaktować się bezpośrednio z Libijską Strażą Przybrzeżną i informować ją o pozycjach zauważonych łodzi.

Bliską współpracę z libijskim rządem w zakresie kontroli migracji UE nawiązała już w 2014 roku. Państwa UE nie mogą deportować ani zawracać uratowanych na morzu uchodźczyń i uchodźców do Libii, której nie uznaje się za bezpieczny port. Z tego względu UE przekazała odpowiedzialność za misje ratunkowe Libijskiej Straży Przybrzeżnej.

Jednak pomimo finansowania przez UE (91,3 mln euro między 2014 i 2018 rokiem [7]), straż pozostaje nieprzygotowana w zakresie sprzętu i treningu do ich prowadzenia. Co więcej, jej funkcjonariusze nie przestrzegają standardów ochrony praw człowieka i często stosują brutalną przemoc wobec znalezionych na morzu uchodźczyń i uchodźców.

El Hiblu – jak uratowano 108 osób?

Załoga samolotu operacji Sophia, która dostrzegła tonących, poinformowała o ich pozycji pierwszego oficera prywatnego tankowca El Hiblu 1, który przepływał w pobliżu. Poinstruowała go też, żeby przekazał uratowanych w ręce Libijskiej Straży Przybrzeżnej w Trypolisie. 

El Hiblu 1 przyjął na pokład 108 osób. Jednak kilkoro uchodźców postanowiło zostać na łódce – powiedzieli, że wolą zginąć na morzu, niż pozwolić zabrać się z powrotem do Libii.

Poznaj historię Syryjczyka, który ratuje ludzi na Morzu Śródziemnym >>

Na pytanie pierwszego oficera, czy ktoś z uratowanych mówi po angielsku,  zgłosił się piętnastoletni chłopak. Korzystając z jego pomocy jako tłumacza, dowódca okrętu obiecał, że nikogo nie zawróci do Libii. Jednocześnie poinformował, że czeka na dalsze instrukcje, dokąd ma zabrać uratowaną grupę.

Statek ruszył dalej dopiero w nocy. Przed świtem pasażerowie zobaczyli światła na brzegu. Odezwały się zaniepokojone głosy: To Libia! Czyjś telefon złapał libijski zasięg, ktoś rozpoznał charakterystyczne budynki na brzegu.

Sytuacja uchodźczyń i uchodźców w Libii

„Spędziłem w Libii 2 lata. Libia jest jak ogień piekielny” [8].

Współpracujący z UE w zakresie kontroli migracji libijski rząd zamyka zawróconych do Libii uchodźców i uchodźczynie w obozach detencyjnych [9]. Uwięzieni nie mają możliwości odwołania się od tej decyzji, ani uzyskania pomocy prawnej. Co gorsze, termin zakończenia detencji nie jest określony i zwykle trwa aż do deportacji, którą przeprowadza się bez prawomocnej decyzji sądowej.

Na domiar złego warunki w obozach detencyjnych w Libii są przerażające. Nieodpowiednie rozwiązania sanitaryjne sprzyjają rozprzestrzenianiu się chorób takich jak gruźlica, a uwięzieni uchodźcy i uchodźczynie często są torturowani i gwałceni.

Organizacje humanitarne od lat alarmują o tragicznej sytuacji uchodźców i uchodźczyń wyruszających do Europy w poszukiwaniu azylu. Pomimo to, zamiast stworzyć do tego bezpieczne możliwości, UE woli kontynuować politykę szczelnego zamykania granic. Ponadto współpracuje przy tym z łamiącym prawa człowieka libijskim rządem. W drugiej połowie marca tego roku UE przedłużyła do 2023 roku militarną operację Irini (kontynuatorkę operacji Sophia) [10], w ramach której odbywa się współpraca z Libijską Strażą Przybrzeżną.

Podróż przez Libię jest skrajnie niebezpieczna również dla tych uchodźczyń i uchodźców, którzy unikną kontaktu z władzami i uwięzienia. W Libii od lat trwa wojna domowa między uznanym przez ONZ rządem, a samozwańczą Libijską Armią Narodową, wspieranymi przez mniejsze bojówki i oddziały milicji.

Chaos stworzony przez wojnę umożliwia działanie sieci przemytu ludzi, co czyni Libię jednym z głównych węzłów tranzytowych dla osób próbujących dostać się do Europy. Jednocześnie bezprawie i walki między zbrojnymi oddziałami milicji sprawiają, że uchodźczynie i uchodźcy stają się ofiarami przemocy [11].

Sprzeciw wobec polityki UE i solidarność z uchodźcami – niemożliwy?

„Co oni zrobili, żeby porwać statek? Byliśmy tam wszyscy razem, dlaczego akurat ta trójka? Rozumiesz, oni byli językowymi pośrednikami naszej grupy. Więc to przez tłumaczenie teraz są oskarżeni” [12].

Kiedy uratowani przez El Hiblu 1 zorientowali się, że pierwszy oficer ich oszukał, na statku wybuchła panika. Ludzie krzyczeli, że prędzej wyskoczą za burtę, niż dadzą się zawrócić do Libii, a niektórzy zaczęli uderzać różnymi przedmiotami w ściany i pokład statku. Załoga tankowca zamknęła się na mostku.

Po jakimś czasie pierwszy oficer uchylił drzwi i poprosił o rozmowę z chłopcem, który znał angielski. Ten nie chciał już tłumaczyć, bo część uratowanych zarzucała mu, że pozwolił pierwszemu oficerowi ich oszukać. Dwóch starszych chłopców spróbowało uspokoić towarzyszy. W końcu przekonali piętnastolatka, żeby porozmawiał z dowódcą załogi. Razem weszli na mostek.

Pierwszy oficer zapytał grupkę, co ma zrobić, żeby uspokoić pasażerów. „Nie zabieraj ich do Libii” – odpowiedział młody tłumacz. Wyjaśnił, co może czekać osoby wyłowione z morza, jeśli trafią w ręce Libijskiej Straży Przybrzeżnej. W końcu pierwszy oficer zdecydował się zabrać ich na Maltę.

Kiedy statek zmienił kurs i skierował się w stronę Malty, w mediach wybuchła wrzawa. Nikt nie wiedział, co dokładnie stało się na pokładzie tankowca. Ówczesny minister spraw wewnętrznych Włoch, skrajnie antyimigrancki Matteo Salvini, napisał na Twitterze, że uratowani przez El Hiblu 1 uchodźczynie i uchodźcy to „piraci”, którzy „porwali” statek i jego załogę [13].

Państwa UE od kilku lat prowadzą politykę mającą na celu kryminalizację działań sprzeciwiających się niehumanitarnym działaniom UE, takim jak współpraca z Libijską Strażą Przybrzeżną. Według retoryki prawicowych polityków, takich jak Salvini, uchodźczynie i uchodźcy, którzy protestują przeciwko łamaniu ich praw, to „terrorystki” i „piraci”. Z kolei organizacje i osoby okazujące i praktykujące solidarność z uchodźczyniami i uchodźcami „współpracują” z przemytnikami.

Tłumacze i mediatorzy oskarżeni o terroryzm

„Powinno się ich uhonorować za uratowanie 105 osób, zamiast tego nagradza się ich więzieniem… Więc musimy coś zrobić, musimy to poświadczyć, musimy się upewnić, że wszyscy wiedzą, że to oni nas uratowali” [14].

Kiedy nad ranem 28 marca El Hiblu 1 wpłynął na wody terytorialne Malty, na jego pokład weszła jednostka antyterrorystyczna maltańskich sił zbrojnych. Tankowiec został eskortowany do portu w Valletcie, stolicy Malty.

Trzech chłopaków, którzy tłumaczyli i mediowali między załogą tankowca a resztą uchodźców i uchodźczyń, wyprowadzono na brzeg w kajdankach. Oskarżono ich o porwanie statku i postawiono im zarzuty związane z terroryzmem – grozi im wiele lat pozbawienia wolności.

Dzięki wsparciu kilku organizacji zajmujących się obroną praw uchodźczyń i uchodźców w listopadzie 2019 roku oskarżeni zostali zwolnieni z więzienia za kaucją. Dopóki maltańska policja prowadzi przeciwko nim śledztwo, codziennie muszą meldować się na komendzie w Valletcie i nie mogą opuścić wyspy. Wysoki komisarz ONZ ds. praw człowieka wezwał władze Malty do odstąpienia od zarzutów związanych z terroryzmem. Natomiast Amnesty International i zrzeszone we wspólną kampanię Free El Hiblu 3 (Uwolnijcie Trójkę z El Hiblu) organizacje pozarządowe żądają natychmiastowego zakończenia śledztwa i odstąpienia od wszystkich zarzutów.

Polityka przemocy UE

„Oni są naprawdę niewinni, niewinni jak każdy z nas. W Europie nie mamy żadnych praw, nawet nie próbujemy. Chcemy tylko być wolni, tak jak wszyscy inni. To wszystko czego życzymy naszym trzem przyjaciołom” [15].

Nastoletni tłumacze i mediatorzy z El Hiblu 1 pechowo zaplątali się w pogmatwane sieci europejskiej polityki antyimigracyjnej. Chłopcy, którzy w pokojowy sposób doprowadzili do uratowania ponad stuosobowej grupy uchodźców i uchodźczyń stali się politycznymi więźniami UE.

Polityka szczelnego zamykania granic doprowadziła do znacznego ograniczenia liczby uchodźczyń i uchodźców przybywających do Europy po 2015 roku. Opiera się ona jednak na przemocy i łamaniu praw człowieka.

Zamykanie granic, budowanie murów, zawieranie umów z niedemokratycznymi państwami nie są neutralnymi czy pokojowymi działaniami. To polityka przemocy, która doprowadziła do tego, że Morze Śródziemne stało się najbardziej śmiercionośną granicą na świecie [16]. Wskutek której działaczy na rzecz praw człowieka spotykają polityczne represje.

Jeśli chcielibyście wesprzeć trójkę tłumaczy i mediatorów z El Hiblu 1, możecie zrobić to podpisując wezwanie o ich uwolnienie na stronie Amnesty International. Możecie też wrzucić na swoje konta społecznościowe zdjęcie z napisem „Justice for ElHiblu3” z hasztagiem: #ElHiblu3.

Opowiedzcie o nich swoim znajomym.

Wspieraj Salam Lab. Działamy wyłącznie dzięki naszym Patronom i Patronkom!

O działaniach Unii Europejskiej w Afryce porozmawiamy wspólnie z Anną Alboth i Karolem Wilczyńskim już 26 kwietnia o 20:00 na naszym profilu na FB. Zapraszamy do uczestnictwa w rozmowie na żywo >>

Dodaj komentarz