Indie: do szkoły chodzimy ubrane jak chcemy


Noblistka Malala Yousafzai, znana pakistańska aktywistka na rzecz praw kobiet do edukacji, we wtorek zatweetowała: „odmawianie dziewczętom prawa do noszenia hidżabu w szkole jest okropne. Uprzedmiotowianie kobiet trwa – za noszenie mniej lub więcej”.

W południowoindyjskim stanie Karnataka trwa dyskusja o noszeniu symboli religijnych w szkołach i na uniwersytetach. Dotychczas muzułmanki w niektórych karnatackich państwowych koledżach miały zakaz wstępu na zajęcia w hidżabach. To chusty zasłaniające włosy i szyję, noszone przez muzułmanki w towarzystwie obcych mężczyzn. Ostatnio jednak sześć nastoletnich uczennic koledżu przeduniwersyteckiego (odpowiednika szkoły średniej) w dystrykcie Udupi w Karnatace zaczęło protest przeciwko zakazowi. Dziewczęta utrzymują, że przez ostatnich kilka tygodni próbowały uczęszczać na zajęcia w hidżabie. W końcu wykluczono je zupełnie z lekcji. Teraz walczą o dopuszczenie do egzaminów; niezbędna jest do tego obecność na zajęciach. Jedna z uczennic, Almas, tłumaczy, że powód ich sprzeciwu jest prosty:

Niektórzy z naszych nauczycieli to mężczyźni. A w obecności mężczyzn musimy zakrywać włosy. Do tego potrzebujemy hidżabu.

Laboratorium ekstremizmu

Sprawa nabrała tempa, gdy inne szkoły zaczęły wprowadzać podobne zakazy. Do protestujących nastolatek z Udupi wkrótce dołączyły kolejne dziewczęta. Niedługo po tym, jak o sprawie zrobiło się głośno, na kampusie w innym dystrykcie pojawili się studenci-hinduiści. Wymachiwali szafranowymi szarfami manifestując swój sprzeciw wobec symboli muzułmańskich i krzycząc „Dźaj Śri Ram!” (hind. Chwała Panu Ramie). Szafran to kolor hinduizmu, a zawołanie uznawane jest za pozdrowienie wyznawców tej religii. Krótkie video pokazujące uczennicę próbującą przekrzyczeć młodych mężczyzn zawołaniem „Allahu Akbar” (arab. Bóg jest wielki) uczyniło z niej twarz protestów w Karnatace.

Uczennica w hidżabie, otoczona przez hinduistów wznoszących okrzyki „Dźaj Śri Ram”.

Ostatecznie w całym kraju zakaz noszenia hidżabu na zajęciach oprotestowało setki muzułmańskich studentów i studentek. Manifestacje odbyły się w największych miastach Indii, w Ćennaj, Hajdarabadzie czy Kalkucie, oddalonej od Udupi o ponad 2100 kilometrów. Alisza, uczennica z Mahatma Gandhi Memorial College (MG) w Udupi, o swoim stosunku do hidżabu mówiła tak:

To nie jest część szkolnego uniformu. To część naszej kultury. (…) MG zawsze był znany ze swojej akceptacji dla wszystkich kultur, ale teraz wydaje się, jakby nam mówili, że są przeciwko naszej. My [protestujący muzułmanie] za to nie jesteśmy przeciwni żadnej religii. Z nikim nie walczymy, bronimy tylko swoich praw.

W środę rząd sąsiedniego Pakistanu, w którym dominującą religią jest islam, wezwał ambasadora Indii, aby oficjalnie wyraził swoje zaniepokojenie. Tego samego dnia Malala Yousafzai, noblistka znana z walki na rzecz dostępu do edukacji dla dziewcząt i kobiet, zabrała głos na Twitterze, broniąc praw dziewcząt do nauki bez względu na ich ubiór.

Muzułmanki w ogrodzie Szalimar w Śrinagarze (Kaszmir, północne Indie). Zdjęcie: Adam Jones.

W końcu, gdy protestujący i ich oponenci stali się bardziej agresywni, zadecydowano o trzydniowym zamknięciu szkół w całej Karnatace. Tego samego dnia sędzia stanowego sądu najwyższego Karnataki skierował dwie petycje do szerszego składu sędziowskiego. Petycje zostały złożone w tym tygodniu przez reprezentatów protestujących muzułmanów. Obie kwestionują zakaz noszenia hidżabu podczas zajęć lekcyjnych. Niebawem zostaną rozpatrzone przez sędziów, którzy mają zadecydować o ich dalszym losie.

Wspieraj dziennikarstwo pokoju, wspieraj Salam Lab >>>

Udupi jest jednym z trzech dystryktów w niespokojnym społecznie pasie nadmorskim stanu Karnataka. To twierdza prawicowej Indyjskiej Partii Ludowej (Bharatija Dźanata Party, BJP) premiera Narendry Modiego, określana czasem jako „laboratorium większościowej polityki hinduistycznej”. BJP jest u władzy w Karnatace. Komentatorzy twierdzą też, że stan jest polem doświadczalnym, na którym premier Modi prowadzi eksperymenty, jak daleko może jeszcze posunąć się w swojej antyislamskiej retoryce.

Matka wszystkich demokracji?

Według narracji premiera Narendry Modiego Indie są „matką wszystkich demokracji”. Musi być to najwyraźniej szczególny jej rodzaj, skoro od prawie ośmiu lat kraj usilnie stara się usunąć postulat równości ze swojej politycznej agendy. Nacjonalistyczny rząd pod przewodnictwem Indyjskiej Partii Ludowej raz po raz pokazuje swoją islamofobiczną twarz. Czasem jest to twarz policjanta, który zabija muzułmańskie dziecko, gdy jego rodzice i sąsiedzi protestują przeciwko przymusowym wysiedleniom islamskiej społeczności w Assamie. Czasem – polityka, który głosuje za poprawką do konstytucji zakazującą nielegalnym imigrantom wyznającym islam ubieganie się o obywatelstwo. Najczęściej jest to jednak twarz samego Modiego, który tuż po objęciu władzy, deklarował wprowadzanie w życie „gudźarackiego modelu zarządzania”. 

W Gudźaracie, stanie w północno-zachodnich Indiach, gdzie wcześniej zajmował stanowisko premiera, Modi przez lata swoich rządów wprowadzał własną antyislamityczną, narodowopopulistyczną politykę. Jego bezwzględna, prawicowa agenda miała na celu wyróżnienie hinduistycznej większości z populacji zróżnicowanej kulturowo, religijnie i społecznie. Większość ta miała działać jak blok wyborczy dla Bharatija Dźanata Party, Indyjskiej Partii Ludowej. 

Francja: zakaz noszenia hidżabu przez rodziców towarzyszącym uczniom wywołuje oburzenie wśród muzułmanów >>>

Strategia Modiego zakładała stworzenie wspólnego wroga z mniejszości muzułmańskiej i liberałów oraz intensywną polaryzację społaczną. Ostatecznie działanie te doprowadziły do tragedii w 2002 roku, kiedy to grupa muzułmanów podpaliła pociąg  z hinduistycznymi działaczami na pokładzie. Zamieszki między wyznawcami obu religii ogarnęły cały stan i doprowadziły do śmierci 1044 osób, głównie muzułmanów. Modi do dzisiaj oskarżany jest o brak podjęcia należytych środków, by zapobiec tragedii i zatrzymać spiralę przemocy w Gudźaracie.

Zakaz hidżabu jest tylko pretekstem

Zakaz noszenia chust przez uczennice państwowych szkół jest tylko kolejną cegiełką dołożoną do muru, który coraz bardziej dzieli muzułmanów i hinduistów. Pod przykrywką neutralności religijnej koledżów nacjonaliści próbują marginalizować islam w kolejnej sferze życia, z powodzeniem realizując swoją strategię „dziel i rządź”. Najbardziej poszkodowane są znów młode kobiety, które przez lata wykluczane były z wyższych etapów edukacji. Teraz, kiedy w zamożniejszych stanach Indii odsetek kobiet i mężczyzn z wyższym wykształceniem jest niemalże równy, młode muzułmanki wiedzą, ile mogą stracić na zakazie.

Agresywne okrzyki protestujących, Allahu Akbar i Dźaj Śri Ram, wyraźnie pokazują, jak skuteczne może być polityczne zarządzanie nienawiścią.

***

Zdjęcia: ILO Asia-Pacific, Flickr (CC BY-NC-ND 2.0), Adam Jones, Wikimedia Commons (CC BY-SA 2.0).

Źródła: BBC, Project Syndicate, al-Jazeera, Time, The Conversation, BBC, The Hindu.




Najnowsze publikacje