Jak wyrazić solidarność z osobą uchodźczą? Dać jej kartę SIM

fot. Daniel Arauz via Flickr, CC BY 2.0.
Jak wyrazić solidarność z osobą uchodźczą? Dać jej kartę SIM

Dla osób, które wyruszają w najtrudniejszą, bo przymusową podróż, telefon to często najważniejszy przedmiot, a możliwość kontaktu z osobami bliskimi i tymi, które mogą im pomóc, to najważniejsza rzecz, która umożliwia przetrwanie. 

„Jestem w zamkniętym obozie w Polsce”, „proszę o pomoc”, „potrzebuję bardzo pilnego kontaktu z moją rodziną”, „potrzebuję 60 zł, żeby porozmawiać z rodziną i żoną”, „dziękuję” – krótkie słowa, krótkie techniczne wiadomości. 

Te dłuższe będą dla bliskich, których od dawna nie można zobaczyć. Są też bardziej dramatyczne i chaotyczne smsy: „Błagam. Podawałam numer telefonu. On płacze, że do jutra termin i go zablokują”. Te historie, te zdania często są podobne. Tu nie ma imion, tylko numery telefonów. Podobieństwo potrzeb, losów i sytuacji. Zwykle tragicznych. Kętrzyn, Białystok, Czerwony Bór, Biała Podlaska, Przemyśl, Krosno, Lesznowola i Wędrzyn. 8 polskich ośrodków, w których zamyka się cudzoziemców. W tym kilkaset dzieci.

Lekarka, która leczy osoby uchodźcze na pograniczu, opowiada żołnierzowi Wojsk Obrony Terytorialnej, co to są pushbacki. Czytaj na SalamLab.pl

Wiele takich osób spotkaliśmy w lasach na pograniczu polsko-białoruskim. Część z nich przebywa dziś w Strzeżonych Ośrodkach dla Cudzoziemców. Miesiącami czekają na wdrożenie wobec nich procedur azylowych. Trwają w oczekiwaniu na jakąkolwiek zmianę, nie mają wpływu na swoją sytuację. To osoby, które doświadczyły traum w swoim kraju, przeżyły dramatyczną podróż, często związaną z wielokrotnym cofaniem ich na Białoruś, tygodniami błądziły po lesie, bez jedzenia i wody. 

Uchodźcza samotność

Chociaż są w grupie osób, które znajdują się w podobnej sytuacji, mają poczucie ogromnego osamotnienia. Przebywanie i funkcjonowanie w tej społeczności, ze względu na warunki panujące w ośrodkach i status innych migrantów i migrantek, nie są dla nich kojące. Przeciwnie, pogłębiają ogromny kryzys psychiczny, w jakim się znajdują. Dlatego możliwość kontaktu z rodziną to jedna z pierwszych, podstawowych potrzeb. 

Podczas zatrzymań przez polskich funkcjonariuszy odbieranie czy niszczenie telefonu to często pierwsza rzecz, jakiej doświadczają osoby uchodźcze. Obecnie w większości ośrodków w Polsce nie mogą one korzystać ze smartfonów z dostępem do Internetu, a jedynie ze zwykłych, najprostszych aparatów. Choć oficjalnie migranci i migrantki mają dostęp do sieci, w praktyce to fikcja, ponieważ zdarza się, że jeden komputer przypada na kilkadziesiąt osób. W tej sytuacji bardzo trudno też pogodzić możliwość kontaktu z bliskimi, którzy nie są dostępni przez całą dobę. 

W odniesieniu do osób uchodźczych przetrzymywanych w Strzeżonych Ośrodkach dla Cudzoziemców, oficjalnie brakuje jakichkolwiek argumentów, które uprawomocniłyby decyzję o braku możliwości korzystania z urządzeń ze stałym dostępem do sieci. 

Karta SIM, która wydobywa z cienia

Zapewnianie migrantom i migrantkom telefonów, kart, doładowań, które na początku i trakcie trwania kryzysu na granicy polsko-białoruskiej było stałym elementem spontanicznej pomocy osób prywatnych, aktywistek i aktywistów z Grupy Granica, której jesteśmy częścią, dzisiaj funkcjonuje jako wdrożone przez nas rozwiązanie systemowe. 

Projekt SIM Card, w ramach którego doładowujemy telefony osób przebywających w Strzeżonych Ośrodkach Zamkniętych, to dla uchodźców i uchodźczyń często jedyna możliwość kontaktu z bliskimi, powiedzenia, że są bezpieczni, uzyskania informacji o bezpieczeństwie innych członków i członkiń rodziny. To też możliwość rozmowy z prawnikiem lub prawniczką, osobą, która może ich reprezentować w momencie rozpoczęcia procedur azylowych, aktywistami i aktywistkami, którzy nie ustają w upominaniu się o ich prawa, osobami, które w przeciwieństwie do strażników i strażniczek pracujących w ośrodkach, mówią w ich języku. 

To także możliwość uzyskania wsparcia psychologicznego, dzięki któremu uchodźcy i uchodźczynie są w stanie przetrwać w warunkach, w jakich się znajdują. Telefon, z którego można wykonywać połączenia czy wysyłać e-maile to też podstawowe narzędzie, które umożliwia podjęcie jakichkolwiek decyzji w chwili wyjścia z ośrodka. Placówki te są często oddalone komunikacyjne od większych miast. Osoby uchodźcze, które odzyskują wolność, nadal znajdują się w miejscu, które jest dla nich nieprzyjazne i obce. Aktywny telefon jest w tej sytuacji bezcenny. 

Projekt SIM Card, realizowany przez dwie pracowniczki Salam Lab, jest finansowany ze środków Grupy Granica. 

Anna Berestecka

dramatolożka, absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Menadżerka redakcji Salam Lab. Skupia się na opowiadaniu historii. Ważne jest dla niej to, żeby nikt nie czuł się wykluczony. Miał swoje miejsce także w języku.




Najnowsze publikacje