Słupki graniczne na granicy Polski z Niemcami.

Co warto wiedzieć o kontrolach na granicy z Niemcami i Litwą?

Jak będzie wyglądać sytuacja na wspomnianych granicach od 7 lipca? Wyjaśniamy najważniejsze kwestie związane z przepisem, który wszedł w życie

Niedzielnie popołudnie, Alert RCB: „od 7 lipca wprowadzona zostaje kontrola Straży Granicznej na granicy z Niemcami i Litwą (wjazd do Polski)”.

„Przywracamy czasową kontrolę na granicy z Litwą i Niemcami” — przekazał we wtorek premier Donald Tusk, jak podał serwis Polsat News. Zgodnie z rozporządzeniem potrwa ona do 5 sierpnia.

Ostatnie decyzje rządu to kolejny dowód na to, że bez względu na obóz rządzący granice regularnie stają się politycznym narzędziem. W zakresie migracji wciąż brakuje edukacji i rzetelnych informacji. „W tych wydarzeniach nie chodzi o jakiekolwiek realne zagrożenie — nie ma żadnej inwazji, nie ma masowego przerzutu migrantów przez Niemców, nie ma sytuacji nadzwyczajnej. (…) Jest natomiast brutalna gra polityczna. PiS i Konfederacja wykorzystują granicę jako tło kampanii wyborczej. Wtórują im politycy obozu rządzącego” — apeluje na Instagramie Grupa Granica.

Jak będzie wyglądać sytuacja na wspomnianych granicach od 7 lipca? Wyjaśniamy najważniejsze kwestie związane z przepisem, który wszedł w życie.

Granica Niemiec

Na liczącej ponad 489 km granicy z Republiką Federalną Niemiec będą działały 52 przejścia graniczne, a w 16 miejscach będą prowadzone kontrole stałe. Na decyzję polskiego premiera miała wpłynąć polityka Berlina. 

Na tle Unii Europejskiej Niemcy pozostają najpopularniejszym krajem docelowym dla uchodźców i osób ubiegających się o azyl. Rosnąca liczba przybyszów sprawiła, że kwestia migracji stała się w Niemczech centralnym punktem zarówno minionej kampanii wyborczej, jak i strategii koalicji obecnego kanclerza Friedricha Merza.

16 października 2023 roku strona niemiecka, za kadencji poprzedniego kanclerza Olafa Scholza, przywróciła kontrole na granicach. Decyzja Berlina dotyczy przejść z Francją, Luksemburgiem, Belgią, Holandią, Danią, Austrią, Szwajcarią, Czechami oraz Polską. Rząd kilkakrotnie przedłużał rozporządzenie.

W maju bieżącego roku nowy minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt z konserwatywnej Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU) ogłosił zaostrzenie kontroli. Poinformował, że Niemcy zaczną odrzucać osoby ubiegające się o azyl na swoich granicach, cofając dyrektywę z 2015 roku, kiedy to była kanclerz Angela Merkel poluzowała graniczne przepisy w związku z wojną domową w Syrii, która zmusiła do ucieczki tysiące osób.

Niemieckie decyzje wywołały oburzenie w Europie i oskarżenia o łamanie zasad swobodnego przemieszczania. „Trochę wbrew istocie kodeksu Schengen” — stwierdził Donald Tusk. W ten sposób odniósł się do doniesień, że Niemcy mogą przedłużyć kontrole graniczne po wrześniu 2025 roku. Jednocześnie polski premier wprowadził podobny przepis.

W 2024 roku Niemcy rzeczywiście odnotowały spadek migracyjnych wskaźników: w kraju złożono łącznie 230 tys. wniosków o azyl — to o 30 proc. mniej niż w 2023 roku. Malejące liczby wynikają jednak przede wszystkim z czynników zewnętrznych, w tym ze zmniejszonej liczby osób docierających do UE — czytamy w raporcie Ośrodka Studiów Wschodnich

Prawicowa samowolka

Z sytuacją na niemiecko-polskim pograniczu powiązana jest też kwestia samozwańczych kontroli osób z tzw. Ruchu Obrony Granic. 

Ruch Obrony Granic to „ogólnopolska inicjatywa społeczna powołana przez Roberta Bąkiewicza, której celem jest obrona Polski przed masową migracją i zagrożeniami z nią związanymi. Chodzi nie tylko o ochronę granic fizycznych, ale również o obronę naszej tożsamości narodowej, kultury i wspólnoty społecznej poprzez wywieranie presji na terenie całej Polski” — czytamy na stronie Ruchu. Grupa chce nie tylko kontroli na polsko-niemieckiej granicy, ale także wypowiedzenia paktu migracyjnego UE oraz zatrzymania wszelkich działań na rzecz integracji i przyjmowania migrantów.

Na czele ruchu stoi Robert Bąkiewicz. Polityk i aktywista, który startował z list PiS-u w październikowych wyborach, to były prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Bąkiewicz związany jest z licznymi skandalami. W 2023 roku został m.in. prawomocnie skazany za naruszenie nietykalności cielesnej jednej z aktywistek podczas protestów po decyzji Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej w sprawie aborcji. 

Członkowie ruchu Bąkiewicza oskarżają Niemcy o rzekome przerzucanie migrantów i uchodźców. W odblaskowych kamizelkach blokują drogi i przeprowadzają patrole, wywołując strach wśród mieszkańców i mieszkanek pogranicza.

https://salamlab.pl/pl/ludziom-w-drodze-odmawia-sie-w-polsce-wszelkich-praw/

Informacje o przerzutach są jednak nieprawdziwe, co tłumaczy samo MSWiA: „w tej sytuacji mamy do czynienia w większości z cudzoziemcami, którzy przebywali na terenie Polski (większość z nich legalnie) i którzy następnie próbują wjechać do Niemiec, ale w wyniku kontroli granicznej otrzymują odmowę wjazdu do tego państwa. Strona niemiecka informuje Straż Graniczną o fakcie odmowy wjazdu danego cudzoziemca, a funkcjonariusze podejmują stosowne czynności, w tym wnioskują do sądów o umieszczenie cudzoziemców w strzeżonych ośrodkach, jeśli spełnione są ku temu przesłanki. Wobec cudzoziemca, któremu udowodniono przyjazd do Polski z innych państw, w szczególności krajów bałtyckich, Straż Graniczna podejmuje działania readmisji do tych państw. W okresie od 1 stycznia do 25 czerwca 2025 r. Polska przekazała na Litwę 241 migrantów”. 

Strona litewska

Polskie kontrole będą obowiązywać także na przejściach z Litwą. Polsko-litewska granica ma 104 km długości, a kontrole będą prowadzone łącznie w 13 miejscach.

Wilno również mierzy się z kryzysem polityki migracyjnej i presją ze strony Mińska. Litwa dzieli z Białorusią granicę o długości około 679 kilometrów. W 2021 roku do kraju wjechało 4115 migrantów. To 55-krotny wzrost w porównaniu z rokiem 2020 i 110-krotny wzrost w porównaniu z liczbą z 2019 roku.

Litwa wniosła nawet do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS) pozew przeciwko białoruskiemu reżimowi, oskarżając go o „organizowanie i ułatwianie przemytu migrantów na Litwę na dużą skalę”. 

„Białoruski reżim musi zostać pociągnięty do odpowiedzialności prawnej za zorganizowanie fali nielegalnej migracji i wynikających z niej naruszeń praw człowieka” — powiedział w oświadczeniu litewski minister sprawiedliwości Rimantas Mockus. „Wnosimy tę sprawę do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, aby wysłać jasny komunikat: żadne państwo nie może używać bezbronnych ludzi jako politycznych pionków bez konsekwencji wynikających z prawa międzynarodowego”.

Rosyjska dezinformacja

Medialne nagonki na migrantów i uchodźców, polityka strachu i brak sprawnie działającego systemu mają wspólne źródło: brak edukacji i skutecznej walki z dezinformacją.

W styczniu tego roku na stronie ministerstwa sprawiedliwości Polski pojawił się raport komisji ds. wpływów rosyjskich i białoruskich na bezpieczeństwo wewnętrzne i interesy Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2004–2024. Zespół niezależnych ekspertów i ekspertek został powołany zarządzeniem nr 55 Prezesa Rady Ministrów z maja 2024 roku.

Z dokumentu wynika, że rosyjskie działania propagandowe skupiają się nie tylko na szkodzeniu interesom Ukrainy, ale też podburzaniu europejskiego społeczeństwa, niszczeniu demokracji i zaufania do instytucji UE. Okazuje się, że wojna informacyjna Rosji i Białorusi odbiła się także na podejściu Polek i Polaków do osób z doświadczeniem migracji i uchodźstwa, m.in. na polsko-białoruskiej granicy czy w innych państwach Europy. I jest ściśle powiązana z tym, co dzieje się aktualnie na pograniczach Polski.

Decyzja o blokadzie informacyjnej i strefie stanu wyjątkowego stworzyła pole dla rosyjskiej i białoruskiej propagandy. Nieprawdziwe i zmanipulowane informacje na temat migracji, przybyszów i aktywistów, kryminalizowanie niesienia pomocy i sprowadzanie jej do wspierania wrogich reżimów zdominowały główny przekaz.

Rosja i Białoruś osiągnęły swój cel. Tego typu materiały pojawiały się na platformach społecznościowych, w popularnych mediach, także państwowych i – w narracjach polityków, takich jak Mariusz Błaszczak czy Mariusz Kamiński. Dezinformację ułatwiły strach i polaryzacja w polskim społeczeństwie. Przekazy, jak czytamy w raporcie, były powielane nawet przez zagraniczne media, jak BBC i CNN.

Pomimo łamania praw człowieka, rosnącej polaryzacji i pogarszającego się politycznego klimatu kraje UE, w tym Polska, wciąż nie wyciągnęły odpowiedniej lekcji w sprawie polityki migracyjnej. 

Wspieraj rzetelne dziennikarstwo i walkę z ze stereotypami. Wspieraj Salam Lab:

Piszemy dla Ciebie, dzięki Tobie

Nasze dziennikarstwo w Salam Lab jest konstruktywne, inkluzywne i wolne od uprzedzeń. W świecie przepełnionym negatywnymi treściami, staramy się informować również o pozytywnych wydarzeniach z krajów Azji i Afryki. Dostarczamy różnorodne perspektywy, wykraczając poza główny nurt mediów.

Jesteśmy całkowicie niezależną redakcją. To Wasze wsparcie stanowi fundament naszej działalności. Każda wpłata pomaga nam kontynuować naszą misję dostarczania rzetelnych informacji. Dziękujemy za Wasz wkład, który pomaga nam zachować niezależność.

Podobne wpisy