,

„Chciałam tylko wolności i bezpieczeństwa”. Uchodźczyni specjalnie dla Salam Lab

„Chciałam tylko wolności i bezpieczeństwa”. Uchodźczyni specjalnie dla Salam Lab

19-letnia Rojin to Jezydka. Dziś przebywa w Litwie, w jednym z ośrodków dla cudzoziemców i cudzoziemek. Jezydzi to wyznawcy synkretycznej religii utworzonej w XII wieku, którzy mieszkają głównie w Iraku, Syrii i Turcji. Społeczność jezydzka od zawsze żyła na marginesie. W 2014 roku Jezydki i Jazydzi doświadczyli ludobójstwa z rąk ISIS. Część przeżyła i dziś stara się żyć najlepiej, jak umie. Niektórzy zostali, czekają na sprawiedliwość w obozach. Inni uciekli na stary kontynent. Jednak w Europie los osób uchodźczych nie jest łatwy. Dziś Rojin opowiada o tym, jak stała się ofiarą białoruskiego systemu. Wspomina też przełomowy moment i chwilę, gdy przemówiła w parlamencie Litwy w imieniu uchodźców i uchodźczyń zamkniętych w ośrodkach dla cudzoziemców i cudzoziemek.

„Jestem Rojin Shamo z irackiego Kurdystanu. Jestem Jezydką, a bycie Jezydką nie jest łatwe. Zawsze chciałam wolności, chciałam poczuć, że mogę oddychać. Europa wydała się być rozwiązaniem mojego problemu. Do Litwy trafiłam w zeszłym roku, dokładnie 21 czerwca. Przybyłam jako zwyczajna dziewczyna, która nie wie, jak to jest nagle zostać samą i zdaną na siebie. Żyję w obozie dla cudzoziemców i cudzoziemek. Marzenia o wolności w Europie skończyły się na tym, że jestem zamknięta wśród całkiem obcych mi ludzi, a jedynym sposobem na jakąkolwiek rozmowę z drugim człowiekiem jest język angielski. Cieszę się, że w Iraku poświęciłam tyle czasu na naukę angielskiego. Nigdy nie pomyślałabym jednak, że ten język stanie się dla mnie jedyną drogą porozumienia z drugim człowiekiem, który tak jak ja znalazł się w Litwie. Nigdy nie pomyślałabym, że stanę się ofiarą białoruskiego reżimu. A chciałam tylko wolności i bezpieczeństwa.

Trzech strażników w mundurach

Życie doświadczyło mnie, przeżyłam bardzo wiele ciężkich dni. To one zmusiły mnie do podjęcia decyzji, że wyjeżdżam. Mówiono mi, że jest sposób, by dostać się do Europy, dyskusja o tym zajęła nam długie godziny i dni. Potem zdecydowałam.

Najpierw lotnisko w Irbilu w Kurdystanie, następnie Turcja, w końcu Białoruś. Tam spędziłam dwa dni, rano zabrali nas na granicę. Pamiętam wszystko, każdy szczegół.

Pamiętam trzech strażników w mundurach, pamiętam las. Zrobili nam kontrolę i zabrali nasze telefony. Potem kazali wsiąść do dwóch białych ciężarówek. Okna były zakryte. Jechaliśmy przez 5 godzin, może więcej. W końcu strażnicy odprowadzili nas i powiedzieli, że mamy iść we wskazanym kierunku, aż znajdziemy przejście z Litwą. Potem mieliśmy szukać straży. Tak zrobiliśmy. Znaleźliśmy się w Litwie. Nie wiedziałam, że jestem ofiarą białoruskiego planu lub że zostanę zamknięta na rok w obozie. Ten rok był dla mnie ogromnym wyzwaniem. Ale jestem, żyję.

Ten rok zmienił wiele. Zmienił mnie. Sprawił, że jestem silniejsza, mądrzejsza, cierpliwsza, w końcu przeszłam przez tak wiele. W obozie zdarzały się różne sytuacje. Mieszkam w strefie dla samotnych kobiet. Wszędzie niebieskie baraki, w których śpimy. Zawsze staram się jednak być uprzejma i serdeczna, pomagać, tłumaczyć. W końcu wszyscy przechodzimy przez to samo. Chcę, żeby inni o tym wiedzieli – wiedzieli, jaka jest sytuacja osób uchodźczych w obozach dla cudzoziemców i cudzoziemek. Nic się nie zmienia. Nie wiemy, co będzie dalej, jaka czeka nas przyszłość. W zasadzie możemy już wyjść, odzyskać naszą wolność, wypuszczają niektórych. Ale w praktyce wyszlibyśmy stąd bez dokumentów. Bez szansy na pracę czy mieszkanie. A jak możemy żyć na własną rękę, na wolności, bez pracy? Czułam, że muszę coś zrobić.

Bez tego nie byłabym Rojin

Minął dokładnie rok od dnia, w którym dotarłam do Litwy w czerwcu 2021, gdy stanęłam w litewskim parlamencie i opowiadałam o tym, przez co przechodzą uchodźcy i uchodźczynie. O tym, jak się czuję. Stałam przed tłumem ludzi, wszędzie było pełno kamer. Jest mi przykro, że zostałam zamknięta w obozie, że musiałam przejść przez to wszystko. Ale bez tej ciężkiej życiowej podróży nie byłabym tą osobą, którą jestem dziś. Nie byłabym Rojin. Chcę otwarcie mówić to, co myślę i czuję, nie bać się. Chcę, żeby usłyszała mnie cała Europa. Żeby ludzie usłyszeli to, co powiedziałam w litewskim parlamencie. Bo to był przełomowy moment, mój głos został w końcu usłyszany. Byłam tam w imieniu wszystkich uchodźców i uchodźczyń.

Nie tylko Rojin chce wolności. Czytaj recenzję książki „Nawet jeśli umrę w drodze” o historiach uchodźczyń i uchodźców >>>

Chcę głośno mówić o stereotypach, które narosły wokół nas. Niektórzy Litwini i Litwinki wierzą, że osoby uchodźcze są zawsze niewykształcone i przyjeżdżają, aby korzystać z pomocy socjalnej państwa. A człowiek, który uciekł przed wojną i przemocą, jest potrzebny, nadal może się przydać, być częścią społeczeństwa. Może odnosić sukcesy. I my wszyscy możemy żyć razem, obok siebie. 

Nie musisz robić nic wielkiego, po prostu pokaż tym, którzy uciekają do Twojego kraju, że wspierasz ich w tej drodze. Pomóż im znaleźć coś, w czym są dobrzy, pokaż, że są mile widziani, a przede wszystkim – bezpieczni. Spróbuj ich zrozumieć. Uciekli przed wojną i przemocą. Widzieli, jak giną ich bliscy. Zasypiali, słysząc, jak bomby spadają na ich miasta.

Mam nadzieję, że pewnego dnia podejście będzie inne, a sytuacja uchodźców i uchodźczyń w Litwie czy jakimkolwiek innym kraju się zmieni. Że odnajdą poczucie bezpieczeństwa i poczują, że tu jest ich miejsce.

Wszyscy zasługujemy na bezpieczeństwo i wolność”.

Z Rojin rozmawiała Julia Parkot, członkini redakcji Salam Lab.

***

Jeśli chcesz poznać bliżej Rojin Shamo i być częścią treningu dla młodych dziennikarzy i dziennikarek Migration and Media, wypełnij formularz zgłoszeniowy!

24 i 25 września 2022 roku spotkamy się w Krakowie z wyjątkowymi trenerami i trenerkami: Karolem Grygorukiem – fotoreporterem i aktywistą, Yuliyą Kazdobiną – szefową ukraińskiej Fundacji Studiów nad Bezpieczeństwem, Ewą Wołkanowską-Kołodziej – dziennikarką zajmującą się sprawami społecznymi i migracją, nagrodzoną Piórem Nadziei Amnesty International i Grand Press, Karolem Wilczyńskim – współzałożycielem Salam Lab Laboratorium Pokoju, strategiem komunikacji, dziennikarzem oraz oczywiście Rojin Shamo, która podzieli się z nami swoim uchodźczym doświadczeniem.

Jeśli chcesz, żeby Twój przekaz w mediach był skuteczny, dołącz do nas! 

Więcej informacji o warsztatach Migration and Media znajdziesz na naszej stronie internetowej. Wszystkie spotkania odbywają się w języku angielskim.

Projekt Migration and Media jest finansowany przez Landecker Democracy Fellowship Program i Humanity in Action.

fot. tytułowa: Hernán Piñera via Flickr, CC BY-SA 2.0.




Najnowsze publikacje