Skip to content Skip to footer

Osoby z niepełnosprawnością i osoby LGBT+ też uciekają przed wojną

Osamotnienie, wykluczenie, strach – to uczucia, które towarzyszą Ukraińcom i Ukrainkom od początku rosyjskiej inwazji. Są jednak osoby, którym nie były one obce jeszcze przed wojną. Aktualne wydarzenia sprawiły, że nierzadko muszą one stawić czoło zjawisku podwójnego wykluczenia.

Wydawać by się mogło, że nie ma nic gorszego niż ucieczka przed wojną. Co zatem w sytuacji, gdy osobą uchodźczą jest dziewczyna z niepełnosprawnością albo gej? Tak, może być gorzej.

Od 24 lutego oczy całego świata zwrócone są w kierunku Ukrainy. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych w ciągu zaledwie czterech tygodni z Ukrainy uciekło już 3,6 miliona osób. Więcej niż dwa miliony przekroczyły granicę z Polską. Ponad 6,5 miliona osób zostało przesiedlonych wewnątrz kraju.

W sytuacji tak trudnej, jak bezpośrednie zagrożenie życia, naturalną reakcją jest chęć ucieczki. Co jednak, jeśli jest ona obarczona jeszcze większym niż zwykle niebezpieczeństwem lub gdy jest zupełnie niemożliwa?

Kryzys w kryzysie

Jak podaje Reuters, działaczka Raisa Krawczenko z Koalicji VGO obawia się, że większość spośród 2,7 miliona osób z niepełnosprawnością żyjących w Ukrainie umrze lub zostanie poważnie rannych w trakcie wojny i walki o ewakuację. Koalicja VGO to ukraińska sieć ponad 100 lokalnych organizacji pozarządowych wspierających osoby z niepełnosprawnością intelektualną.

Osoby z niepełnosprawnością intelektualną i ruchową są często bardziej zagubione i osamotnione. W efekcie prowadzi do traktowania ich jak odrębną grupę mniejszościową, a ostatecznie – dyskryminacji. W sytuacji wojny i uchodźstwa możemy mieć do czynienia z podwójnym wykluczeniem, co w praktyce oznacza skumulowanie czynników dyskryminujących.

„Uchodźcy z niepełnosprawnościami mierzą się nie tylko z trudnym doświadczeniem uchodźstwa i wyzwaniami z tego wynikającymi, ale dodatkowo mają jeszcze cały bagaż niepełnosprawności. Jest to problem, który zaczyna się na poziomie samej ewakuacji, a właściwie decyzji o niej” – mówi Olga Wojdyńska z krakowskiego Stowarzyszenia Mudita.

To właśnie w Stowarzyszeniu bliscy osób z niepełnosprawnościami mogą znaleźć wsparcie. Wojdyńska zaznacza, że niepełnosprawność jest bardzo szerokim pojęciem. Z trudnościami w okolicznościach wojennych borykają się zarówno osoby głuche, jak i te na wózkach. Niektóre leżą pod respiratorami lub inną aparaturą, która podtrzymuje ich funkcje życiowe. Często potrzebują specjalistycznego medycznego transportu lub przynajmniej własnego samochodu, którego nierzadko nie posiadają.

Zamożniejsi przeżyją

„Wojna zagraża życiu, zdrowiu i bezpieczeństwu wszystkich ludzi, ale dla około trzech milionów osób z niepełnosprawnością i ich rodzin mieszkających w Ukrainie sytuacja jest znacznie gorsza” – słyszymy z ust Yannisa Vardakastanisa, prezydenta Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Osób Niepełnosprawnych (IDA) i Europejskiego Forum Niepełnosprawności (EDF). 

Historia ukraińskiej rodziny chłopca chorego na rdzeniowy zanik mięśni potwierdza tę tezę. Osoby te próbowały wydostać się z Lwowa, kontaktując się z krakowskim Stowarzyszeniem Mudita. Z uwagi na to, że chłopiec leżał pod respiratorem, jedyną możliwością na jego przeżycie był transport karetką. Jego opiekunowie cudem znaleźli ją i opłacili przejazd na własną rękę, docierając szczęśliwie do Polski. Co by się z nimi stało, gdyby nie stać ich było na transport?

Przewodnik po niepełnosprawności

Dostanie się do pociągu, potem brak miejsc siedzących, długie oczekiwanie na granicy, niemożność zdobycia lekarstw, brak zrozumienia przez otoczenie to tylko niektóre z przeszkód. Właśnie dlatego tak wiele osób nie zdecydowało się na ucieczkę. Olga Wojdyńska zwraca uwagę, że „niepełnosprawności ruchowe mają swoje wyzwania, dotyczące głównie trudności w przemieszczaniu się. Natomiast ułatwienia, takie jak konieczność podjazdu, windy, są czymś, co większość społeczeństwa rozumie. Z kolei osoby z niepełnosprawnością intelektualną mierzą się z zupełnie innymi, nie mniejszymi problemami, będąc całkowicie wyrzuconymi poza nawias społeczeństwa”. Nierzadko zdarza się też, że nie można znaleźć dla nich mieszkań. 

Prawo do mieszkania to prawo człowieka? Przeczytaj, jak najem krótkoterminowy w dożych miastach uderza w uchodźczynie >>>

Jednym z najtrudniejszych przypadków okazują się być zaburzenia ze spektrum autyzmu, które dyktują bardzo specyficzne potrzeby, rzadko niespełnialne w warunkach wojennych. Charakteryzuje je między innymi brak reakcji na polecenia i komunikaty, trudności z wyrażaniem emocji, porozumiewaniem się, integracją z rówieśnikami. „Osoby z tym zaburzeniem mogą przejawiać zachowania trudne. Nie każdy jest gotowy, żeby z nimi zamieszkać. Nie każdy też wie, z czym to się wiąże i jak szczególne są potrzeby tych osób. Z pewnością nie odnajdą się one na hali, gdzie przebywają duże grupy ludzi. Zdarza się, że otrzymujemy telefon o godzinie 22:00, że rodzina opiekująca się dzieckiem autystycznym jest na dworcu bez miejsca do spania” – dowiadujemy się od Wojdyńskiej.

Z powodu braku pomocy systemowej, począwszy od braku podstawowych sprzętów, takich jak wózki inwalidzkie, i algorytmu postępowania z osobami z niepełnosprawnością przyjeżdżającymi z Ukrainy, to organizacje pozarządowe są na pierwszej, a czasem i jedynej, linii frontu. Okazuje się, że dzięki stworzeniu przez nie bazy kontaktów, mnóstwo rodzin w Polsce, które same zmagają się z tym problemem, zadeklarowały pomoc komuś w podobnej sytuacji. Jak twierdzi Wojdyńska,

„najlepszym przewodnikiem po świecie i ekspertem od danej niepełnosprawności jest ktoś, kto sam przez to przeszedł. Jest to bezcenne wsparcie”.

Stres uderza ze wzmożoną siłą

Od początku najazdu Rosji na Ukrainę organizacje działające na rzecz różnego rodzaju mniejszości pracują na pełnych obrotach. Wśród nich są również te wspierające społeczność LGBT+. Podobnie jak w przypadku osób z niepełnosprawnościami, starają się one znaleźć bezpieczne mieszkania, opiekę medyczną czy transport dla uchodźców i uchodźczyń LGBT+. 

Jak podaje CBC, nie ma dokładnych danych na temat tego, ile obywateli i obywatelek Ukrainy to osoby LGBT+. Jednak według badania Ipsos, w zależności od kraju, liczba ta waha się zwykle pomiędzy 3 a 10 % całej populacji.

Mateusz Gędźba z Federacji Znaki Równości, będącej zrzeszeniem organizacji integrujących osoby LGBT+ i pomagających im w zakresie psychologicznym i prawnym, zaznacza, że każda osoba identyfikująca się ze środowiskiem LGBT+ doświadcza tak zwanego stresu mniejszościowego. Odczuwalny jest on poprzez przynależność do konkretnych mniejszości. Wynika to z faktu, że pewne codzienne czynności nie są dla niej tak łatwe jak dla innych. 

„Kiedy mamy do czynienia z określoną grupą, która ucieka z kraju ze względu na działania wojenne, oprócz strachu o życie swoje i bliskich, pojawia się dodatkowy czynnik stresogenny w postaci potencjalnego braku akceptacji i dyskryminacji ze wzglądu na orientację seksualną” – mówi Mateusz Gędźba. 


Trans, czyli kto? 

Pierwsze trudności mogą pojawić się podczas przejścia przez granicę. Już tam istnieje ryzyko dyskryminacji, nękania czy całkowitego uniemożliwienia jej przekroczenia. Kolejnymi przeszkodami są przebywanie w noclegowniach czy znalezienie długotrwałego lokum. 

Wspomnijmy o sytuacji osób transpłciowych uciekających z Ukrainy. Bardzo często są one jeszcze w trakcie procesu tranzycji i w ich dokumentach wciąż widnieje płeć przypisana przy urodzeniu. Jeśli więc płeć w dowodzie to „mężczyzna”, osoby te podlegają zakazowi opuszczenia kraju, mając w obowiązku służbę wojskową.

„Wszystkie kobiety trans, których przypisana przy urodzeniu płeć nie pasuje do ich prawdziwej tożsamości, są w sposób szczególny dotknięte tą sytuacją. Wszystkie znajdują się  w niebezpieczeństwie podczas przekraczania granicy” – powiedział Lenny Emson, dyrektor wykonawczy Kyiv Pride, w rozmowie z CBC. Celem Kyiv Pride, czyli ukraińskiej organizacji pozarządowej, jest przyczynienia się do pełnego poszanowania praw osób LGBT+ w Ukrainie. Organizacja tworzy też coroczną imprezę pod nazwą Kyiv Pride Week.

„Osoby, które decydują się na tranzycje, przechodzą terapie hormonalne i muszą brać leki w dużych ilościach. Jak pokazała wojna, dostęp do tego wszystkiego jest właściwie niemożliwy. Ci ludzie prawdopodobnie będą odczuwać dodatkowe negatywne konsekwencje, w związku z brakiem dostaw. Są to niestety problemy, z którymi mierzą się wszyscy, którzy podlegają regularnemu leczeniu” stwierdza Mateusz z Federacji Znaki Równości.

Bycie odmiennym w Polsce

Wojny i konflikty zbrojne pogłębiają bezbronność populacji mniejszościowych, przy równoczesnym zwiększeniu prawdopodobieństwa dyskryminacji. Według ostatniego raportu Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR), osoby uchodźcze LGBT+ są bardziej narażone na ryzyko przemocy, nadużyć ze strony sił bezpieczeństw, odmowy dostępu do podstawowych usług czy bezwzględne zatrzymania. Odosobnieni jeszcze przed wojną, dziś, podobnie jak osoby z niepełnosprawnością, często muszą mierzyć się z podwójnym wykluczeniem.

Zważając na wydarzenia ostatnich lat związane z prawami społeczeństwa LBGT+ i międzynarodowy dostęp do mediów, osoby przyjeżdżające do Polski odczuwają podwójny stres, związany z byciem uchodźcą w obcym kraju, ale też tym, jak będą potraktowani” – dodaje Mateusz Gędźba. 

Wspieraj dziennikarstwo pokoju, wspieraj Salam Lab >>>

Dzięki działalności wspomnianych organizacji i wspaniałej postawy obywatelskiej Polek i Polaków wiele historii kończy się happy-endem, bo, jak dodaje Gędźba, „przez fakt przechodzenia w przeszłości przez doświadczenia wykluczenia, wiemy, jak pomóc osobom, które są odmienne”. Dlatego też matka chłopca cierpiącego na  ADHD, którą pod swój dach przyjęła Federacja Znaki Równości, mogła odetchnąć z ulgą. Jej syn z radością chodzi teraz do krakowskiej szkoły specjalistycznej dla dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Droga była jednak długa i kręta. Po kilkukrotnym odrzuceniu chłopca przez placówki, które nie wiedziały jak poradzić sobie z takim zaburzeniem, udało się. „To są takie momenty, kiedy wiesz, że walka ma niesamowity sens. Było warto” słyszymy od Mateusza.

Polska pomoc Organizacjami pozarządowymi stoi

Pojawia się więc pytanie: jak możemy pomóc, kiedy dosłownie wszystko jest wyzwaniem?  Pewne jest, że bez rozwiązań systemowych się nie obejdzie. Czy to się stanie? Tego nie wiemy, ale głęboko w to wierzymy.

Wiemy jednak, że można wspierać, również wolontaryjnie, organizacje takie jak Stowarzyszenie Mudita i Federacja Znaki Równości. Jeśli znasz kogoś, kto potrzebuje pomocy, od teraz już wiesz, do kogo go skierować. To najlepszy sposób na walkę z podwójnym wykluczeniem.  Więcej informacji na temat wspomnianego Stowarzyszenia Mudita i Federacji Znaki Równości znajdziesz na Facebooku i Instagramie.

Bez względu na rodzaj walki, razem możemy zwyciężyć tę o człowieczeństwo.

Zdjęcie: CEphoto, Uwe Aranas, LGBT+ Cultural Heritage. Licencja: CC BY-SA 3.0.

Źródła: 
BBC
Reuters
International Disability Alliance
LGBT+ Pride 2021 Global Survey, Ipsos
LGBTIQ+ persons in forced displacement and statelessness: protection and solutions, United Nations High Commissioner for Refugees (UNHCR): Division of International Protection-Geneva, 04 June 2021.
CBC News
Kyiv Pride
Stowarzyszenie Mudita
Federacja Znaki Równości

Dane rejestrowe

Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju

ul. Elizy Orzeszkowej 10/17
31-065 Kraków
NIP: 6772471257
REGON: 520484716

 

Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju jest wpisane do ewidencji stowarzyszeń zwykłych  prowadzonej przez Prezydenta Miasta Krakowa.

 

Numer w ewidencji stowarzyszeń zwykłych: 191.

Data wpisu do ewidencji: 17.11.2021 r.

Adres korespondencyjny

Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju

ul. Elizy Orzeszkowej 10/17
31-065 Kraków
kontakt@salamlab.pl

Numer konta bankowego

57 1140 2004 0000 3102 8192 3774 (mBank)

IBAN: PL57 1140 2004 0000 3102 8192 3774

SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK

Salam Lab ◆ Laboratorium Pokoju. Wszelkie prawa zastrzeżone.