Saudyjki mówią za siebie. Recenzja książki „Jestem Saudyjką. Świat oczami kobiet z Arabii Saudyjskiej”


Książka Nicole Sutcliff to powiew świeżości na polskim rynku wydawniczym, gdzie wyważonej lektury o Arabii Saudyjskiej bardzo brakowało. I nareszcie nie jest to książka pokazująca arabskie kobiety wyłącznie z perspektywy ofiar

Już pierwszy tekst w tej książce – wprowadzenie przygotowane przez autorkę, Nicole Sutcliff – bardzo mnie podbudował. Byłam zaskoczona, z jaką pokorą i dystansem Sutcliff podchodzi do swoich rozmów z Saudyjkami. Jak kosztem rezygnacji z własnych uprzedzeń nie próbuje ich szufladkować, ale otwiera im wolną przestrzeń do rozważań na temat ich własnej tożsamości i pochodzenia. Dalej było tylko lepiej.

Książka Saudyjki mówią za siebie. Recenzja książki „Jestem Saudyjką. Świat oczami kobiet z Arabii Saudyjskiej” to zapis wypowiedzi całego przekroju kobiet mieszkających w Królestwie Saudów. Od księżniczek, przez pionierki, aktywistki, studentki, Beduinki, aż po żyjące tam migrantki z Pakistanu i Filipin.

„Jestem Saudyjką”. Kobiety mówią same za siebie

Każda z bohaterek książki odpowiada na podobną serię pytań. Kobiety mówią przede wszystkim o sobie: o tym, jak wyglądała ich edukacja, praca i codzienne obowiązki. O poglądach na małżeństwo i rodzinę, o marzeniach dla siebie, swoich córek i wnuczek. 

Chętnie opowiadają również o tym, jak postrzegają oparte na szariacie prawo saudyjskie. Oceniają zasadność przepisów o posiadaniu męskiego opiekuna, obowiązującego do niedawna zakazu prowadzenia samochodów przez kobiety oraz presji noszenia abai (tradycyjnego stroju dla kobiet zakrywającego ciało od szyi po kostki) czy nikabu (zasłony na twarz).

Piszemy dla Ciebie, dzięki Tobie

W obliczu rosnącej migracji ludności spowodowanej zmianami klimatycznymi, konfliktami zbrojnymi i czystkami etnicznymi, zapewnienie dostępu do rzetelnych informacji jest teraz bardziej istotne niż kiedykolwiek wcześniej. Nasze dziennikarstwo w Salam Lab jest konstruktywne, inkluzywne i wolne od uprzedzeń. Dostarczamy różnorodne perspektywy, wykraczając poza główny nurt mediów, bez wpływu korporacji czy powiązań politycznych.

Jesteśmy całkowicie niezależną redakcją. Wasze wsparcie stanowi fundament naszej działalności. Każda wpłata pomaga nam kontynuować naszą misję dostarczania rzetelnych informacji. Dziękujemy za każdy wkład, który pomaga nam zachować niezależność.

Różnorodność kobiet, które Sutcliff zaprosiła do rozmów jest imponująca i prowadzi do prostego wniosku. Mimo licznych stereotypów na temat saudyjskich kobiet, nie różnią się one tak bardzo od mieszkanek każdego innego kraju.

Stuletnia Beduinka

Nie oznacza to natomiast, że książka jest nudna. Historie przedstawionych postaci budziły wiele mnie cały wachlarz emocji. Część mnie zaskoczyła, niektóre mocno zirytowały, inne dały do myślenia. Z uznaniem pokiwałam głową, gdy odkryłam, że autorka zawarła w książce wywiad z Loujain al-Hathloul (w książce pojawia się w spolszczonej wersji jako Ludżajn al-Hazlul) – saudyjską aktywistką na rzecz praw kobiet, która do niedawna przebywała w więzieniu pod zarzutem terroryzmu.

Moją ulubioną postacią w książce pozostanie jednak stuletnia Beduinka, która świadomie podkreśla, że jest starsza niż jej kraj pochodzenia (Arabia Saudyjska oficjalnie powstała w 1932 roku, więc ma niecałe 90 lat). Perspektywa czasowa, którą przed czytelnikiem roztacza kobieta, pozwala nabrać dystansu do tego państwa powszechnie postrzeganego wyłącznie przez pryzmat jego absolutystycznych władców i surowego prawa.

Mogłabym tu mnożyć pochwały dla autorki „Jestem Saudyjką…”, ale przynajmniej część pozostawię sobie na rozmowę Nicolą Sutcliff, którą przeprowadzimy na żywo na naszym profilu facebookowym Salam Labu już 3 maja o 20:00. Rozmowę poprowadzę w języku angielskim. Serdecznie zapraszam!

Gdzie są feminatywy?

Jeśli chodzi o polski przekład książki Nicoli Sutcliff, mam także kilka słów krytyki. W trakcie lektury bardzo denerwowało mnie to, jak rzadko tłumacz Bartosz Sałbut stosował feminatywy. Przekładając książkę, której główną treścią są wywiady wyłącznie z KOBIETAMI o życiu i ambicjach KOBIET oraz której strategia sprzedażowa jest skierowana do KOBIET, brak feminatywów nie jest już tylko przeoczeniem. Moim zdaniem jest translatorskim i marketingowym błędem.

Ten błąd aż kłuje w oczy w tych fragmentach książki, w których saudyjskie pionierki w dziedzinach do tej pory zarezerwowanych wyłącznie dla mężczyzn podkreślają, jak muszą się upominać o to, żeby ich nie pomijano w męskich branżach, jak często ich wysiłki są bagatelizowane ze względu na ich płeć, a ich zasługi przypisywane mężczyznom. Tymczasem polski tłumacz wobec tych kobiet z uporem maniaka posługuje się formami męskimi!

Rekompensatą do pewnego stopnia okazały się być grafiki z wizerunkiem każdej z bohaterek książki, które na szczęście zmieściły się w polskim wydaniu. Są piękne i nadają lekturze dodatkowej lekkości.

Serdecznie polecam Wam lekturę zbioru reportaży „Jestem Saudyjką. Świat oczami kobiet z Arabii Saudyjskiej”. Żałuję, że w polskim przekładzie tego tytułu usunięto słowo KRÓLOWE (oryginalny tytuł to „Queens of the Kingdom: The Women of Saudi Arabia Speak”). Jest to tytuł zupełnie zasłużony dla bohaterek książki bez względu na to, czy pochodzą z rodziny królewskiej czy też nie.

Recenzja powstała dzięki współpracy z wydawnictwem Prószyński i S-ka, wydawcą książki „Jestem Saudyjką. Świat oczami kobiet z Arabii Saudyjskiej”.



Najnowsze publikacje