Jak rozcięcie żywej tkanki. Rocznica podziału Indii

(CC BY-ND 2.0)

Uchodźcy z Indii i Pakistanu wspinają się na dachy pociągów podział Indii

To była jedna z największych migracji w historii ludzkości. W sierpniu 1947 roku hinduiści ruszyli do niepodległych Indii, a muzułmanie do nowopowstałego Pakistanu. Czas, który miał być świętem niezależności od brytyjskich rządów kolonialnych naznaczyła tragedia rozdzielonych nową granicą wsi i krwawych zamieszek na tle religijnym. W rocznicę podziału Indii rozmawiamy z historykiem i indologiem, dr. Krzysztofem Iwankiem

Katarzyna Makarowicz: ok. 14 milionów osób podróżujących między dwoma krajami, rozdzielone rodziny, muzułmanie obracający się przeciwko swoim hinduistycznym sąsiadom i na odwrót. W takim klimacie społecznym z kolonialnych rządów powstają dwa państwa.

dr Krzysztof Iwanek: Indie i Pakistan nie miały łatwo od samego początku.

Skąd pojawił się pomysł, by stworzyć osobne od Indii państwo muzułmańskie w Azji Południowej?

Jedną z wielu osi podziału, która funkcjonowała w Indiach od średniowiecza, był podział religijny na hinduistów i muzułmanów. Zanim władza kolonialna, zwłaszcza brytyjska, rozwinęła się na subkontynencie, duża części Azji Południowej – w tym dzisiejszych Indii – była pod władzą muzułmańskich dynastii, a elitą byli tam muzułmanie. To właśnie oni stanowili grupę, która bardzo straciła na brytyjskim podboju. Elity muzułmańskie były rozgoryczone utratą swojej wysokiej pozycji, i między innymi z tego powodu właśnie narodziła się idea powstania osobnego państwa tylko dla muzułmanów. 

Piszemy dla Ciebie, dzięki Tobie

W obliczu rosnących migracji spowodowanymi zmianami klimatycznymi, konfliktami zbrojnymi i czystkami etnicznymi, zapewnienie dostępu do rzetelnych informacji staje się kluczowym wyzwaniem. Nasze dziennikarstwo w Salam Lab jest konstruktywne, inkluzywne i wolne od uprzedzeń. Dostarczamy różnorodne perspektywy, wykraczając poza główny nurt mediów, bez wpływu korporacji czy powiązań politycznych.

Nasze działania zależą od Twojego wsparcia. Każda złotówka pomaga nam kontynuować misję dostarczania rzetelnych informacji. Twój wkład to klucz do naszej niezależności.

Innym przedkolonialnym aspektem podziału Indii były trudne stosunki między hinduistami i muzułmanami. Z perspektywy Indii na historię stosunków z islamem położyły się cieniem podboje władców arabskich, a potem tureckich, i późniejsze panowanie muzułmańskich władców. To nie znaczy, że historia islamu w Indiach to wyłącznie najazdy: pierwsi muzułmanie na subkontynencie byli arabskimi kupcami. Historia pamięta momenty, kiedy wyznawcy tych dwóch religii dobrze współpracowali i żyli obok siebie w pokoju.

Potem przyszedł brytyjski kolonializm. Jaką rolę odegrał w powstaniu Pakistanu?

Po pierwsze, Brytyjczycy również dołożyli swoje do wrogości hindusko-muzułmańskiej. Brytyjska władza na subkontynencie wykorzystywała starą zasadę „dziel i rządź”, odnosząc ją do grup hinduistycznych i muzułmańskich, przyznając i odbierając im przywileje. 

Drugim ważnym czynnikiem, z powodu którego doszło do podziału, było stopniowe rozwijanie się władzy reprezentatywnej w Indiach Brytyjskich XIX i pierwszej poł. XX wieku. Brytyjczycy nigdy nie dali Indusom i Induskom pełnej demokracji. To stało się dopiero po niepodległości. Jednak na różnych szczeblach władzy pozwalano części Indusów decydować, kto powinien ich reprezentować i o czym decydować. 

Z biegiem czasu te doświadczenia nakładały się na starą wrogość hindusko-muzułmańską, wyrażającą się po prostu za pomocą walki o władzę. 

Ważną rolę odegrały tu także spisy powszechne, organizowane przez Brytyjczyków od drugiej połowy XIX wieku. Dopiero dzięki nim stało się jasne, która grupa jest liczniejsza: hinduiści. Dane ze spisów były wykorzystywane politycznie. Hinduiści interpretowali rosnącą liczbę muzułmanów jako zagrożenie dla hinduskiej większości. Tak samo muzułmanie.

Dostrzeżenie przygniatającej większości populacji hinduskiej było jednym z głównych straszaków politycznych, który pozwolił elitom muzułmańskim zmobilizować swój elektorat, przyjmując narrację, że muzułmanie potrzebują przywilejów, które zapewnią im sprawiedliwy udział w rządzeniu państwem. Gdy muzułmanie stracili nadzieje na spełnienie tych żądań, zaczęli wysuwać postulat założenia własnego państwa.

Brytyjczycy w 1946 roku ogłaszają, że opuszczają Indie. Postulat powstania państwa Pakistan już istnieje. Co na to największe indyjskie partie?

Indyjski Kongres Narodowy, największe opozycyjne wobec władzy brytyjskiej ugrupowanie, ostatecznie ulega żądaniom drugiej największej partii, czyli Ogólnoindyjskiej Lidze Muzułmańskiej, zgadzając się, by z części uzyskujących właśnie niepodległość Indii powstał Pakistan – kraj dla muzułmanów i muzułmanek.

Jak wyznaczyć granice takiego kraju?

Wyodrębnienie się Pakistanu od Indii Brytyjskich było trudnym kompromisem. Pakistan miał powstać na obszarach, na których dominowali muzułmanie i muzułmanki. Ale rozcięcie tej żywej tkanki społeczno-politycznej było szalenie trudne, bo muzułmanie mogli mieć większość w jakimś mieście czy regionie w samym środku Indii – a założenie tam enklawy dla Pakistańczyków wydawało się niemożliwe. 

Ostatecznie w wyniku długich sporów i trudnych kompromisów zdecydowano, że Pakistan ma powstać w północno-zachodniej części Azji Południowej, z regionów takich jak Beludżystan, terytoria pasztuńskie, Kaszmir, Pendżab* i Sindh. Te obszary historycznie były najdłużej w obrębie wpływów muzułmańskich: to właśnie z Azji Centralnej czy Afganistanu w średniowiecznych Indiach przybywali tureccy i arabscy najeźdźcy. 

Problemem był Pendżab – bogaty, rolniczo rozwinięty stan o mieszanej ludności hindusko-muzułmańskiej. Ani Indie, ani przyszły Pakistan nie chciały rezygnować z tych terenów. Zawarto wtedy zgniły kompromis: Pakistan dostał zachodni Pendżab, Indie – wschodni, a w zamian za to podzielono inną prowincję, w zupełnie innym obszarze Indii: Bengal, na północnym wschodzie. Pakistan dostał Bengal Wschodni, Indie – Zachodni. Było to absurdalne rozwiązanie, zaproponowane przez Brytyjczyka, Cyrila Radcliffe’a, który został przysłany z Wielkiej Brytanii. Radcliffe zupełnie się do tego zdania nie nadawał, ponieważ miał niewielką wiedzę o geografii regionu, który miał dzielić. 

Tak narodził się Pakistan: kraj o dwóch skrzydłach, rozdzielony Indiami. Później niezadowolony z tego kompromisu Muhammad Ali Dźinnah, przywódca Ligi Muzułmańskiej i architekt Pakistanu, powiedział, że zaakceptował „Pakistan wyżarty przez mole”.

14 sierpnia 1947 roku Pakistan uzyskał niepodległość od Indii Brytyjskich. Indie ogłosiły niepodległość dzień później. Migracja muzułmanów i hinduistów trwała już od dłuższego czasu. Czy te osoby były zmuszone do opuszczenia swoich domów i przeniesienia się na wyznaczone tereny?

Nie było żadnego przymusu. Rzesze ludzi ruszyły przed siebie, bo wierzyły, że w nowopowstałym Pakistanie czeka ich lepsze życie, skrojone pod ich potrzeby. Miejsce zamieszkania zmieniło wtedy ok. 14 milionów muzułmanów i hinduistów – to ogromna skala migracji, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że ówczesna populacja Indii Brytyjskich liczyła ok. 300 milionów osób.

Pamiętajmy jednak, że znakomita większość muzułmanów i muzułmanek w Indiach została. Warto spojrzeć tutaj z perspektywy ubogiego chłopa czy chłopki mieszkających np. w północnoindyjskim stanie Uttar Pradeś. W Indiach mają swój skrawek ziemi, rodzinę, pracę. Nie wiedzą, co czeka ich w Pakistanie. Wybierają pewniejszą dla nich przyszłość w Indiach, tworząc przyszłą muzułmańską mniejszość w Republice. Z kolei hinduiści, którzy 15 sierpnia 1947 roku obudzili się w Pakistanie, tłumnie opuszczali swoje domy, obawiając się prześladowań. Niestety, słusznie. 

Podziałowi Indii, nazywanemu często na subkontynencie po prostu Partition, towarzyszyła ogromna przemoc.

Najbardziej ucierpieli ludzie migrujący między dwoma podzielonymi regionami: Pendżabem i Bengalem. Podział tych dwóch prowincji przypominał rozdzielenie rodziny. To było radykalne rozdarcie, które poskutkowało dramatycznymi, krwawymi konsekwencjami. Dochodziło do rabunków, gwałtów, mordów i okrutnej przemocy – i ze strony hinduistów, i muzułmanów. Ta część migracji była faktycznie wymuszona, w tym sensie, że zwaśnione grupy nawzajem wypychały się z własnych ziem. Pamięć o tym horrorze przetrwała i do dziś ma udział w kształtowaniu się tożsamości ludzi żyjących na tych terenach. Nie znamy dokładnych szacunków, ale mówimy o liczbie od 200 tys. do 2 milionów zamordowanych osób.

Dlaczego doszło do wybuchu przemocy na taką skalę?

Przemoc między hinduistami i muzułmanami towarzyszyła im na wielu etapach ich wspólnej historii: od najazdów muzułmańskich władców na subkontynent, po zamieszki na tle religijnym za czasów władzy brytyjskiej. Tarcia dotyczyły przywilejów religijnych, wspólnej przestrzeni publicznej, codziennego współżycia obok siebie z zachowaniem odmiennej tożsamości – wielu spraw.

Wesprzyj rodziny uchodźcze w Krakowie, wpłać na zrzutkę >>>

Poza tym byli politycy, którym zależało na takim obrocie rzeczy. Na przykład przedstawicielom Ligi Muzułmańskiej w Bengalu zamieszki odpowiadały, bo dostarczały potwierdzenia, że osobne państwo dla ludności muzułmańskiej jest po prostu potrzebne, żeby ją chronić.

W 1946 roku, gdy Brytyjczycy ogłosili, że opuszczają Azję Południową, a powstanie Pakistanu było jeszcze niepewne, Liga Muzułmańska podsycała negatywne nastroje hinduistyczno-muzułmańskie, żeby pokazać, że rozdzielenie tych wspólnot jest konieczne. Druga połowa tamtego roku przyniosła krwawe zamieszki, co sprawiło, że jeszcze przed powstaniem Pakistanu sytuacja była ekstremalnie napięta.

William Dalrymple, historyk, krytyk literacki i autor książek o Indiach twierdzi, że Partition dla Indusów i Pakistańczyków jest doświadczeniem podobnie formacyjnym i traumatycznym, co Holokaust dla Żydów. 

Porównywanie jakichkolwiek zjawisk do Zagłady to stąpanie po cienkim lodzie. Holokaust był zorganizowanym odgórnie ludobójstwem. Indie i Pakistan doświadczyły w tamtych latach ogromnej przemocy, ale nawet w sytuacji, gdy była ona zarządzana odgórnie, działo się tak wyłącznie na poziomie regionalnym. Owszem, to trauma, która wpisała się na pokolenia w mentalność ludzi i odcisnęła swoje piętno w literaturze i sztuce. Jednak Holokaust to nie były miesiące chaotycznych zamieszek, to była machina, która w sposób zorganizowany i celowy mordowała ludzi. To porównanie uważam za nietrafione.

Pociąg z uchodźcami i uchodźczyniami w drodze do Pendżabu. Fot. domena publiczna

Krwawy charakter Podziału przypieczętował smutną polityczną potrzebę rozdzielenia wspólnot religijnych. To było jak samospełniająca się przepowiednia. Na takim scenariuszu najbardziej zyskały politycznie radykalne ugrupowania hinduistyczne i muzułmańskie, wykorzystując później tragedię Podziału do dalszego dzielenia społeczeństwa.

Co stało się z muzułmanami i muzułmankami, którzy zostali w Indiach?

Stali się wiecznie podejrzaną grupą. Muzułmanie, którzy przenieśli się do Pakistanu, nie są do nich przyjaźnie nastawieni. Z kolei hinduistyczni radykałowie w Indiach wykorzystują ich w Indiach do wzbudzania postaw islamofobicznych. Są w Indiach miasta czy regiony nazywane czasem ćhota Pakistan – mały Pakistan. Ci, którym jest z tym faktem nie po drodze, straszą, że muzułmanie i muzułmanki spiskują, żeby wykroić kolejny skrawek ziemi dla Pakistanu. Ale to nieprawda. Nie ma żadnego silnego ruchu separatystycznego muzułmanów poza Kaszmirem. 

Czyli podział nie rozwiązał problemów napięć religijnych, z którymi mierzyły się Indie Brytyjskie?

Nie rozwiązał. Trudno spekulować, co by było, gdyby Indie nie zostały podzielone. Na pewno nie byłoby sporu o Kaszmir – region, wobec którego Indie i Pakistan wysuwają żądania od 1947 roku. Ale kto wie, czy napięcia międzyreligijne bez Pakistanu nie byłyby nawet większe niż dzisiaj? Być może walka o państwo dla muzułmanów i muzułmanek byłaby jeszcze zacieklejsza i dłuższa, a wykorzystywanie zamieszek jako narzędzia politycznego trwałoby do dziś. 

Z drugiej strony w chwili, gdy rozmawiamy, dochodzi do walk między dwoma plemionami we wschodnioindyjskim stanie Manipur: hinduistycznym i muzułmańskim. W ciągu trzech ostatnich miesięcy zginęło tam ok. 150 osób. Niepokoje międzyreligijne trwają, to rzeczywistość tych grup, a nie odległa historia.

Czy dziś, podczas świętowania Dnia Niepodległości w Indiach, wspomina się tragedię, która towarzyszyła Podziałowi? 

Pakistan i Indie świętują swoją niepodległość raczej radośnie, bez odwoływania się do martyrologii. Pierwsze muzeum poświęcone Podziałowi, w Amritsarze – mieście we wschodnim Pendżabie, powstało dopiero w 2017 roku. Trzeba było 70 lat, żeby Indie zdecydowały się na taką formę upamiętnienia tych wydarzeń. Wygląda to tak, jakby kraj nie chciał jeszcze wykorzystywać Podziału jako narzędzia polityki historycznej. Myślę, że wszystkie rządy, które unikały tego tematu, robiły to świadomie, nie chcąc dolewać oliwy do ognia. Ale jakoś trzeba ten rozdział indyjsko-pakistańskiej historii opisać. W podręcznikach do historii zwykle nie poświęca się temu tematowi dużo miejsca.

Rządzący wiedzą, że zajęcie się tym tematem na poważnie byłoby jak otwarcie puszki Pandory. 

Problem w tym, że ludzie pamiętają.

I że przez traktowanie Podziału jak gorącego ziemniaka, ta karta historii do dzisiaj nie jest przepracowana. Jak wiemy, zamiatanie pod dywan traumatycznych wydarzeń często nie kończy się dobrze.

*w tekście zastosowano zasady transkrypcji polskiej nazw z języków indyjskich. Wyjątek stanowią określenia, których pisownia przyjęła się w języku polskim.

dr Krzysztof Iwanek – indolog i historyk, kierownik Ośrodka Badań Azji w Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie, autor licznych publikacji poświęconych polityce zagranicznej i wewnętrznej Indii publikowanych w Polsce i zagranicą (m. in. w The Diplomat). Współautor monografii Indie: od kolonii do mocarstwa 1857–2013.



Najnowsze publikacje